Dziennik Gazeta Prawana logo

Papierowe torebki znanych marek sposobem na uliczny lans

23 sierpnia 2011, 13:00
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Papierowe torebki znanych marek sposobem na uliczny lans
Shutterstock
Żaden inny element garderoby nie wywołuje tyle emocji. Torebka ze znanym logo rozpala kobiecą wyobraźnie, ale...rujnuje budżet. Koreanki, które nie mogą pozwolić sobie na duże wydatki inwestują w...papierowe torebki zakupowe znanych marek.

Dziś second-handy i komisy z ubraniami i dodatkami od wielkich projektantów nikogo nie dziwią. Używana designerska torebka wciąż może kosztować fortunę, ale łatwiej zaakceptować fakt, że już się znudziła i wymienić ją na inną, również używaną i ekskluzywną. Koreanki poszły jednak o krok dalej. Potrafią zapłacić nawet 30 dolarów za...używaną, papierową torebkę, w którą zapakowane były markowe rzeczy np. prawdziwa torebka.

Co chcą w ten sposób osiągnąć? Wszyscy znamy to uczucie. Wychodzimy z ekskluzywnego butiku z elegancką papierową torebką, w którą zapakowana jest równowartość połowy naszej pensji. Cała ulica patrzy na nas z zazdrością. Mijając osoby z takimi torebkami od razu przypisujemy im wyższy status społeczny, ale jak widać, może to być manipulacja. Coraz więcej osób celowo nosi ze sobą takie torebki, czasem nawet zupełnie puste.

W Korei Południowej można nieźle zarobić na skupowaniu i odsprzedawaniu papierowych torebek. Na stronach internetowych koreańskich portali ułatwiających taką wymianę znaleźć można torebki zakupowe od Burberry, Vuitton, Cartier czy Prady. Ceny to około 25 tys. wonów koreańskich (ok 23 dolary). W kraju, który oszalał na punkcie marek, to prawdziwy wyznacznik społecznego statusu.

"Dawniej wyrzucałam te torebki, ale teraz je zatrzymuję, bo można je odsprzedać" - tłumaczy Jang, jedna ze internetowych sprzedawczyń "papierowych dóbr". "Oprócz błyszczącego logo liczy się także to, że takie torebki wykonane są z lepszego papieru i są bardziej wytrzymałe".

"Uderza jednak fakt, że obecnie dla logo kupuje się nawet torebki z...papieru" - stwierdza Hwang Sang-min, profesor psychologii z Yonsei University.

To, co dzieje się w Korei, to rodzaj mody. Jeszcze niedawno dotyczyła ona telefonów komórkowych, teraz przyszła kolej na zakupowe torebki.

"W Korei kultura kolekcjonowania i konsumpcji to już nie tylko kwestia indywidualnych zachowań. Nie chodzi o potrzeby pojedynczych osób. To raczej zbiorowa potrzeba określonej grupy rówieśniczej. Jeśli twoja sąsiadka ma taka torebkę to nie pozostaje ci nic innego, jak tylko też zainwestować w nią pieniądze" - dodaje koreański specjalista od psychologii behawioralnej Sung Young-shin

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP Life
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj