Sekret leży w soczewkach, które pod wpływem prądu zmieniają swą przezroczystość. Między nimi jest specjalny żel, a całość zamknięta w lekkiej, tytanowej obudowie. Do zasilania służy bateria zegarkowa. Wystarczy przekręcić małe pokrętło z boku okularów i już mamy inny kolor i odcień.
Wszystko jest wykonane z tanich materiałów, tak by okulary kosztowały jak najmniej. Profesor Minoru Taya i jego asystenci - profesor Chunye Xu i doktorant Chao Ma - już rozmawiają z firmami, które chciałyby zacząć produkcję. Trzeba jeszcze rozwiązać jeden problem, by wynalazek wszedł do masowej produkcji - wygląd. Na razie są po prostu brzydkie.
Dziennikarz. Zaczynał w „Super Expressie”, w Dziennik.pl od samego początku istnienia portalu, czyli kwietnia 2006. Obecnie jest wydawcą i redaktorem Newsroomu, zajmuje się także działem Technologie. W czasie wolnym gra w gry komputerowe oraz maluje figurki do Warhammera. Uwielbia koty.