Dziennik Gazeta Prawana logo

Piramidy, marmurki i tureckie sweterki

15 czerwca 2009, 13:39
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Cofnijmy się do końca lat osiemdziesiątych: rynek odzieżowy budzi się z komunistycznego marazmu. Jasne punkty na ciemnej mapie ówczesnej mody nadal lśnią swoim blaskiem (np. stoisko Barbary Hoff w warszawskich Domach Towarowych Centrum), ale z podziemi wychodzi moda turecka. Czy pamiętasz, co było jej sztandarowym produktem?

Ktoś powie, że turecki sweterek w charakterystyczne geometryczne wzory. Na pewno tak. Sweterki tego typu nadal mają wielu fanów, którzy z duma prezentują wyroby koloru nieokreślonego (bo po praniu te cuda robiły się zazwyczaj szaro-bure, nawet, jeśli były wcześniej granatowo-czerwone) na swoich powabnych ciałach. Przykładem tej modowej wierności jest chociaźby Krzysztof Kononowicz:

Ale żadna część garderoby nie budziła takich emocji, jak piramidy. Były to spodnie zrobione z dżinsu, ale nie tego ciemnego, grubego, tylko z o wiele cieńszego i jasnego. Były skonstruowane na zasadzie piramidy właśnie: góra spodni przylegała do ciała, podczas gdy dół łagodnie spływał do stóp. Granica między górą, a dołem spodni była widoczna, zaznaczona szczypankami. Z tyłu widniał napis: Pyramida.

Spodnie zawojowały polskie ulice. Nosili je wszyscy, ale z czasem stały się charakterystyczne dla pewnych grup społecznych. Określano ich wówczas mianem "dyskotekowcy"... Istniał tylko jeden problem: w takim fasonie dobrze było jedynie osobom wysokim i szczupłym. Posiadacze nieco obfitszych kształtów wyglądali w piramidach fatalnie. Ale nic i nikt nie mógł ich od noszenia supermodnego ciucha powstrzymać.

Nieco wcześniej, bo już w połowie lat osiemdziesiątych królowały w naszych szafach odbarwione dżinsy, czyli tak zwane marmurki. Kto nie miał pieniędzy, by nabyć droga kupna łaciate spodnie na jednym z niewielu bazarów z ciuchami, robił je sobie domowym sposobem.

Otóż brało się dżinsy i prało w pralce z rozkawałkowanym pumeksem. Pralka czasami nie wytrzymywała, a spodnie były dalekie od ideału, ale tureckie "oryginały" były naprawdę dość kosztowne. Szczytem elegancji było paradowanie po ulicy w spodniach i kurtce z marmurka. Do tego saszki (w Warszawie najlepsze kupowało się na Chmielnej), frotka i brokatowy makijaż (w przypadku pań) i człowiek wreszcie mógł poczuć się modnie i elegancko.

Tylko jak tu wyjaśnić młodemu pokoleniu, czym były dla dzisiejszych 30- i 40-latków saszki i frotka?

>>> Naga Gisele wśrod zieleni
>>> Zobacz zdjęcia supermodelki bez makijażu
>>> Jimmy Choo pomaga zgwałconym kobietom

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj