Kiedyś pończochy ze szwem, tzw. nylony nosiły wszystkie prawdziwe elegantki. . Jednak już sama świadomość, że nosi się na sobie niezwykle zmysłowy komplet bielizny sprawia, że inaczej się chodzi, siada i zachowuje.
Wie coś o tym Dita von Teese, największa fanka pełnego glamouru (nawet w ostrym świetle, w dzień powszedni...).
Dla mniej odważnych są gładkie, w cieliste kolory, dla tych bardziej oryginalnych - ze szwem. Niestety, kupując pończochy zauważamy, że szwy zwykle są rysowane, nie rzeczywiście szyte, więc zdarza się, że wytrwają tylko do drugiego prania.
Jeśli któraś z was wyszła kiedyś z domu bez niego, a potem w krzakach musiała nieszczęsne opadające rajtki podciągać, wie o czym
mowa. – podtrzymuje pończochy i sprawia, że czujesz się w nich
pewniej.
Z czystym sercem polecić możemy pasy duetu ę. Miejscami prześwituje bardziej, miejscami mniej. Jego jedyny kolorystyczny akcent to podpis marki w postaci niewielkiego,
czerwonego krzyżyka.
Pasy do pończoch oprócz funkcji dekoracyjnej czy podtrzymującej mogą też modelować sylwetkę. Ten specjalny model, zwany . Zaczyna się nawet już pod biustem, a kończy aż za pupą, dzięki czemu można zakładać go pod obcisłe sukienki – . Jest zbawieniem przed wielkim wyjściem. Dziś używają go już tylko pasjonatki pewnego stylu ubierania (należy do nich podobno .), ale jednak warto czasem na specjalną okazję posiadać w szafie taki rarytas.