Dziennik Gazeta Prawana logo

Co zakłada kobieta pracująca?

12 marca 2008, 07:25
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Pokazy mody nie powinny oczywiście prezentować co sezon tych samych, poczciwych garniturów biurowych. Zadaniem projektantów jest przecież wprowadzanie nowatorskich pomysłów do naszego codziennego stylu i określanie nowych trendów. Na szczęście niektórzy krawcy pamiętają, że kobiety przede wszystkim potrzebują eleganckich ubrań, które mogą nosić do pracy.

Często projektanci dają się do tego stopnia ponieść artystycznym porywom - w tym sezonie na topie były pióra strusia, bażanta i pawia pojawiające się na każdym pokazie - że zdają się zapominać o prawdziwych kobietach, które chcą kupować ubrania. Niewielu z owych artystów pracowało kiedykolwiek w firmie ubezpieczeniowej czy banku, co pozwoliłby im poznać tajniki życia zawodowego osób, które mogłyby nosić ich ubrania. Czują oni natomiast wewnętrzną presję ze strony branży, by tworzyć kolekcje o teatralnym wyglądzie.

Tymczasem projektanci uwielbiani przez swych klientów za tworzenie strojów nadających się do noszenia, obawiają się często, że nie są wystarczająco cool, by zadowolić krytyków i redaktorów magazynów o modzie.

Mimo to nie brakuje propozycji strojów dla pracujących kobiet szukających ubrań, które nadałyby im wygląd zdolnych do wykonywania swej pracy, a jednocześnie w których czułyby się swobodnie.


Podczas ponad dwudziestu pokazów, w których uczestniczyłam w tym sezonie, odkryłam, że istnieje kilku projektantów, którzy tworzą stroje dla prawdziwych kobiet prowadzących prawdziwie aktywny tryb życia. Oto moja krótka lista:

Jacobs zrehabilitował się wśród elity świata mody, zaczynając swój pokaz o czasie - po serii irytujących spóźnień w przeszłości.

Także środowisko pracujących kobiet zdaje się wybaczać mu teraz jego przeszłe grzechy. Po ubiegłorocznym sezonie, w którym to projektant ten zaprezentował tak zdekonstruowane stroje dla pań, że bielizna była bardziej pokaźna niż przykrywające ją ubranie, w tym roku zaproponował kolekcję butów na niskich bądź umiarkowanie wysokich obcasach.

Zdecydował się więc na niezwykłe odejście od norm świata mody - to element warty uznania - i na nieobecność w kolekcji butów na obcasach zdających się zaprzeczać teorii grawitacji oraz obuwia na platformach. Poza tym jego tegoroczne propozycje obejmują twarzowe, luźne spodnie i marynarki - wyróżniają się świetnym krojem, o stylowych elementach, jak choćby odwrócone plisy.

To nowy Calvin Klein pod kierunkiem projektanta Francisco Costa. Musisz lubić minimalizm, aby docenić tę wspaniałą kolekcję filcowanej wełny i kaszmiru.

Prosta fałda na karku nadaje marynarce piękny wygląd rzeźby, a nacięcia w materiale w miejscu, gdzie mogłaby znajdować się klapa, tworzą wrażenie, że ta faktycznie istnieje.

Proponowane kolory są na ogół na tyle ponure, że pasowałyby do każdego biura pełnego garniturów Brook Brothers. W tym sezonie kobieta pracująca Calvina Kleina będzie się wyróżniała w tłumie bez niepotrzebnej krzykliwości i bez ujawniania zbyt wiele.









Od sięgającej goleni niebieskiej spódnicy zaprezentowanej na początku pokazu po serię dobrze skrojonych luźnych spodni i paru błyskotliwych strojów wieczorowych, jego kolekcja była nowoczesna i pomysłowa, a ubrania nie sprawiały wrażenia zbyt seksownych czy frywolnych. Ich sednem był doskonały krój - jak choćby w przypadku szarego trenczu.

"Ubrania z tej kolekcji mają nadawać władczy wygląd, ale w wersji kobiecej, nie zaś według męskiej fantazji" - przekonuje Lim. Swoją znajomość rzeczywistych kobiet, tak różnych przecież od niewiarygodnie wręcz szczupłych modelek, przypisuje swojemu silnemu związkowi z matką.

"W latach osiemdziesiątych, aby zyskać szacunek w momencie przekraczania progu sali konferencyjnej, należało wyglądać jak mężczyzna. To dość przykre" - opowiada projektant.

Część krytyków orzekła, że wczesne lata sześćdziesiąte zostały już dobrze zgłębione. I być może nie bez przyczyny - był to bowiem okres twarzowych krojów i ubrań pozostawiających miejsce na biust, a stroje kobiece w żadnym razie nie miały męskiego wyglądu.

Michael Kors nie grzeszy być może wyjątkową nowoczesnością, ale uciekł się do lat sześćdziesiątych z pewnością siebie, tworząc kolekcję bogatą w propozycje dla kobiety przewodniczącej radzie nadzorczej. Materiały wyglądały subtelnie, kolory - na dające się nosić, a kroje - rewelacyjnie.








Jak zwykle zaprezentował mnóstwo pięknych ubrań, które można by z powodzeniem nosić w sali konferencyjnej, a następnie podczas kolacji z klientami. Jego spodnie są wystarczająco luźne, by nie odkrywać zbyt wiele, a jednocześnie nie za szerokie w nogawkach. Perfekcyjnie dopasowany sweter wyraża zdecydowaną władzę. Z tym że gdy przychodzi do zapłaty za nie... No cóż, powiedzmy tylko, że kolekcja ta nie przyciągnie zapewne zbyt wielu zarządzających z branży kredytów hipotecznych.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj