Macierzyństwo kompletnie odmieniło życie Kasi Cichopek. Tylko nam gwiazda zdradza, jak jej syn radzi sobie w przedszkolu i dlaczego nie wie, co to są lizaki


To nie była łatwa decyzja. Kasia Cichopek uznała, że im szybciej jej 2-letni synek Adaś zacznie się uczyć samodzielności, tym lepiej i wysłała go do przedszkola.

– Nie jestem typem nadopiekuńczej mamy, więc nie stresowałam się, gdy Adaś poszedł do przedszkola. Choć przyznaję, że na początku się martwiłam, czy zadbano o to, by zjadł cały obiad i czy przypadkiem nie jest głodny. Ale najważniejsze jest to, że Adaś czuje się dobrze wśród dzieci – powiedziała Kasia w rozmowie z „Faktem”. Cichopek stara się zapewnić dziecku normalne, beztroskie dzieciństwo.
– Syna wychowuję z dala od świata show-biznesu, więc on kompletnie nie zdaje sobie sprawy z tego, kim jest jego mama – tłumaczy gwiazda. W końcu jednak Adaś będzie się musiał zmierzyć z popularnością mamy, bo Cichopek wcale nie zamierza kończyć kariery. Zatrudniła nową menedżerkę i na początku przyszłego roku znów ostro bierze się do pracy. – Sylwestra jak zwykle spędzę pracowicie, prowadząc imprezę Polsatu. Potem zaczynam czwartą serię „Sexy mamy” dla Polsat Cafe – powiedziała nam Kasia.
– Z aktorstwa nie zamierzam rezygnować. Cały czas gram w „M jak miłość” i w teatrze, choć faktycznie odkąd zostałam mamą, nie mam zbyt wiele czasu na chodzenie na castingi – dodała.


Okazuje się bowiem, że macierzyństwo pochłonęło Cichopek bardziej niż się wszyscy spodziewali. Choć aktorka mogłaby zatrudnić sztab nianiek, o zdrowie i dobre samopoczucie synka woli dbać osobiście.– Dopóki nie zostałam mamą, nie musiałam gotować. Potem przez chwilę mogłam się jeszcze posiłkować słoiczkami, ale w końcu musiałam nauczyć się radzić sobie w kuchni. Tym bardziej że Adaś jest dość wymagającym smakoszem – powiedziałam nam Cichopek. Kasia, która kiedyś jak lwica walczyła o nowe role, teraz za najważniejszy życiowy priorytet uznaje rodzinę. Komponowanie zbilansowanego jadłospisu dla syna traktuje jak sprawę najwyższej wagi, nie mniej ważną niż kolejny intratny kontrakt.


– Staram się, by dieta mojego dziecka była różnorodna. Adaś je dużo ryb. I podobnie jak ja lubi sushi. Oczywiście nie je dań z surową rybą. W restauracjach można zamawiać specjalnie dla dzieci mniejsze kawałeczki z pieczoną rybą – mówi „Faktowi”. – Na razie nie wprowadzam do diety Adasia cukru. Mój synek nie poznał jeszcze smaku słodyczy, więc jak dotąd za nimi nie tęskni. Choć w przedszkolu czasem się dziwi, jak dzieci dostają lizaki, bo on nie wie, co to jest – dodaje. Zdradza jeszcze, że pozwala synkowi na jedno szaleństwo – pełnoziarniste ciasteczka. – Są dość słodkie, bo są z miodem i jak je zje, to potem niestety nie chce jeść kolacji – opowiada z wyraźną troską w głosie. Gwiazda wyraźnie woli pisać dla matek poradniki, niż biegać na castingi.

>>> Czytaj także: Czyją muzą została Kayah?