Okazuje się, że to tylko i wyłącznie zasługa jej samej. A w pięknym wyglądzie nie pomógł jej ani trener, ani tym bardziej skalpel.

Reklama

– Nigdy nie dojrzeję do napompowania sobie ust, taka już jestem. Nie chcę w sobie niczego zmieniać. Jakieś takie ostrzykiwania mnie nie interesują. Parokrotnie słyszałam już od kogoś "A może tak podnieślibyśmy pani usta". Powiedziałam "Nie". I to się nie zmieni – mówi "Faktowi" Jolanta Kwaśniewska.

Dyskusje wokół jej młodzieńczego wyglądu rozgorzały po słynnej rozmowie Józefa Oleksego z Aleksandrem Gudzowatym. Oleksy zasugerował wtedy, że to zasługa operacji. – Niestety za dużo tych liftingów – mówił wtedy. Okazuje się, że bardzo się mylił.

Znacznie więcej pracy kosztuje Jolantę Kwaśniewską utrzymanie świetnej figury. I choć zachwyca nią od lat jak wyznała nam pierwsza dama, to wcale nie efekt dobrych genów, ale ciężkiej pracy. – Przede wszystkim dużo chodzę, uprawiam nordic walking, chodzę po schodach, pływam i robię brzuszki, ale w takich domowych warunkach, bo nie bardzo mam czas by gdzieś chodzić. A trenera nie miałam nigdy – opowiada Faktowi.

Kolejną istotną rzeczą jest oczywiście odpowiednia dieta. – Polecam przede wszystkim kasze i ryby, trzeba też odstawić chleb i jeść warzywa. Ponieważ kocham włoską kuchnię, od czasu do czasu pozwalam sobie na makarony. Ważne też jest, by nie jeść zbyt późno – mówi. – Ale nie dajmy się zwariować, wszystko jest dla ludzi, trzeba po prostu jeść w odpowiednich ilościach. Jedzmy mądrze – to moja jedyna rada – dodaje ze śmiechem Jolanta Kwaśniewska.

>>> Czytaj także: Juror "Must be the music" nosi koszule za 2 tysiące złotych!