Z pozoru to miła tradycja. . Gorzej, gdy tradycji czynią zadość nie bliscy, a obce dzieci na ulicy i zamiast małej dyngusówki używają wiadra wypełnionego wodą.
Zwyczaj dyngusa ma swoje korzenie jeszcze w wierzeniach pogańskich - . Kiedy jednak rozbawiony dwunastolatek wylewa na twój odświętny strój wiadro wody, budzą się w tobie jedynie bardzo negatywne emocje. A czasem takie wybryki mogą nawet być niebezpieczne.
"Moi rodzice mieszkają w Sandomierzu, ja pracuję Warszawie. W lany poniedziałek razem z moją siostrą wracałyśmy do stolicy. . W efekcie obie miałyśmy zapalenie oskrzeli" - opowiada Marta, instruktorka fitness. Co zrobić, by uniknąć podobnego incydentu? Tutaj czeka was
zła wiadomość - gwarancji nie ma. Jest to sposób skuteczny, ale przy pięknej, wiosennej pogodzie
niezbyt przyjemny
W takiej sytuacji, w jakiej znalazła się Marta, nie mamy do czynienia z dobrym żartem, tylko . Ale to jednak jeszcze nie powód, by w piękny świąteczny
dzień zaszyć się ze strachu w mieszkaniu.
Dlatego jeśli staniesz oko w oko z "wesołkiem", który właśnie ma zamiar zamienić cię w zmokłą kurę, pamiętaj, że masz szanse
uniknięcia przykrego zajścia. Daruj sobie chichot i rozbawione prośby, by tego nie robił. Powiedz, że nie życzysz sobie brać udziału w tym żarcie, a Zrób to głośno i niecierpiącym sprzeciwu tonem. Możesz nawet wyjąć z torebki telefon i zacząć wybierać numer, uważaj tylko,
by żartowniś nie okazał się nieustraszony i nie oblał cię wodą, zalewając ci komórkę.
I jeszcze jedno: jeśli twoje dziecko nie może doczekać się dyngusowej zabawy, wytłumacz mu koniecznie, co mu wolno, a czego nie. . Urządźcie sobie dyngusa w domu - niech się nacieszy świętem, używając dyngusówek i pistoletów na wodę, a nie wiader.