Dziennik Gazeta Prawana logo

Widawska: Wypłakałam się za wsze czasy

3 kwietnia 2009, 15:01
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Przez ostatnich kilka miesięcy niemal cała Polska śledziła dramatyczną walkę Darii Widawskiej z chorobą. Aktorka co chwilę wracała do szpitala, ciągle niepewna, gdzie czai się jej największy wróg. Dziś wreszcie wróciła do zdrowia, chociaż - jak sama wyznaje - nadal nie wie, czy "nie siedzi na bombie". Jak sobie radzi z niepewnością i powrotem do dawnego życia?

"Do dziś nie wiadomo, co mi jest. Wykluczono problemy hematologiczne, onkologiczne. W tej chwili wszystkie badania wskazują na to, że jestem zdrowa. Ale... Może zaraz znów choroba wróci? Zrobiono wszystkie badania. Nawet pobrano szpik kostny. Calutką mnie prześwietlono. Z głową na szczęście wszystko w porządku. Tak, śmieję się. " - mówi w wywiadzie, jakiego udzieliła magazynowi "Viva".

Zapytana, czy kiedykolwiek dopuścila do siebie myśl, że nie wyzdrowieje, zaprzecza. "Nie jestem osobą depresyjną. Mam w sobie wielką radość życia, potrafię cieszyć się drobiazgami. A potem, kiedy już było lepiej, myślałam tylko o tym dniu, gdy będę z rodziną. Z mężem i malutkim synkiem. Dostałam coś pięknego w życiu. Spotkałam wspaniałego mężczyznę. Marzyliśmy o powiększeniu rodziny. Urodziłam zdrowego chłopca. " - wspomina.

Jednak mimo cierpienia, jakie przyniosła ze sobą choroba, Daria Widawska w trudnych okolicznościach potrafi też dostrzec plusy. "Coś mnie dopadło. Ale A ja? Żyłam sobie z dnia na dzień i bardzo dobrze się z tym czułam. Czy myślałam o przyszłości? Raczej nie. Czy dbałam o zdrowie? Wcale. Bardziej martwiłam się o to, by ładnie pomalować paznokcie. Nie robiłam badań krwi, przeziębienia ignorowałam, nie leciałam z byle katarem do lekarza" - przyznaje.



Teraz . "Na planie jest lekarz. Sprawdza, czy się do czegoś nadaję (śmiech). Pamiętam, kończyliśmy drugą serię, rozmawiałam z dziewczynami podczas makijażu. "Zobaczycie, na trzecią przyjdę taka chuda, normalnie laska. I przyszłam (śmiech). Jak dziś spoglądam wstecz, te dwa koszmarne miesiące były zaledwie tygodniem, choć . Ale wyszłam. " - mówi z przekonaniem.

Co pomagało jej przetrwać? Ludzie. "Polski szpital raczej nie przypomina tych znanych z telewizyjnych seriali. Razem albo na zmianę. Moje kochane, najcudowniejsze dziewczyny są ze mną zawsze w najtrudniejszych momentach życia. Przez ten cały czas, przez ponad dwa miesiące, nie jadłam szpitalnego jedzenia. Miałam zawsze domowy obiad. Przynoszony na zmianę przez dziewczyny lub moją teściową. Nie mogłam czytać książek, ale oglądałam filmy. Obejrzałam trzy sezony "Gotowych na wszystko” i opowiadający o chirurgach plastycznych "Bez skazy”. Kiedy już mogłam, siedziałam z telefonem w dłoni i nic tylko odpisywałam na SMS-y albo rozmawiałam. " - wspomina aktorka.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj