Dziennik Gazeta Prawana logo

Danuta Stenka podda się operacji plastycznej?

24 lutego 2009, 17:35
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Jest niezwykle stylową kobietą, która jednak nie poddała się modzie na mniej lub bardziej wyraźne poprawianie urody. Aktorka znana z tego, że na co dzień nawet się nie maluje, przyznaje jednak, że chętnie zamieniłaby niektóre części swojego ciała na ładniejsze. Nie wyklucza nawet operacji plastycznej.

Cztery lata temu Stenka powiedziała, że chętnie sprawiłaby sobie różne "części zamienne”. Zapytana dziś, co chciałaby sobie zmienić, odparła: "Dużo! Na przykład No właśnie, czemu nie odziedziczyłam nóg po mamie?!" - zastanawia się w wywiadzie dla "Gali".

"Talię poproszę mojej starszej córeczki albo mojej mamy. Włosy długie, bujne, grube, upinałabym w hiszpański kok na karku. W dzieciństwie złamałam nos. Mama mówi, że odkąd zaczęłam chodzić, ciągle hamowałam na nosie. A – opowiada.

Piękna aktorka zapytana, czy ma w planach operację plastyczną, odpowiedziała: "Nie odrzucam tego. ". Od razu jednak dodaje, że nie lubi "takich wypolerowanych, unieruchomionych, napompowanych twarzy, które nie są w stanie nawet się uśmiechnąć". "Bolą mnie skóra i serce, kiedy na nie patrzę" - tłumaczy.

>>> Czy zoperowałabyś swoje części intymne?

Mimo ogólnego niezadowolenia z własnego ciała jest dumna z niektórych jego elementów. " Przyjaciółka charakteryzatorka stwierdziła: „Daj spokój, straciłabyś charakter!” - mówi aktorka.

Choć Danuta Stenka jest obiektem pożądania wielu mężczyzn i idoloką równie dużej liczby kobiet, to sama nie dostrzega w sobie specjalnej wyjątkowości. " Nigdy nie lubiłam malować się prywatnie, to mi się kojarzy z pracą. Zaczęłam po przyjeździe do Warszawy, prawdopodobnie z jakiegoś lęku. . Pewnie próbowałam ładniej wyglądać, żeby mnie ludzie zaakceptowali. Tymczasem teraz, po latach, kiedy już powinnam dodawać sobie urody, nie jestem w stanie się do tego zmusić" - skromnie opowiada.

Najważniejsze jest jednak, że niezależnie od wszelkich niedoskonałości, aktorka podchodzi do samej siebie z ogromną akceptacją i radością. " Wszystkim się przejmowałam, dużo było we mnie lęku, strachu. Dostawałam pochwały, nagrody, a wciąż byłam z siebie niezadowolona. Umiałam usprawiedliwić cały świat, a wobec siebie byłam bezlitosna. "

Nic dodać, nic ująć!

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj