Różne obiekty handlowe, zwłaszcza sieci supermarketów, w różny sposób ściągają klientów, wiążąc ich ze sobą. W Polsce, gdzie rodzinne więzi i wartości
są istotne, je właśnie wykorzystano. To na pewno była gratka dla młodych, zwłaszcza że w Polsce śluby są kosztowne i nierzadko na wystawne wesele bierze się ogromne pożyczki. Nie wiem, jak
to ocenić, mam mieszane uczucia, ale wydaje mi się, że urynkowienie przybiera czasem znacznie gorsze formy.
Kiedy ludzie robią rzeczy, które są poniżej godności. Sprzedawanie nagości już mało na kim robi wrażenie. Ludzie, którzy siedzą na drągach, w klatkach, w akwarium - to są bulwersujące
przypadki. Tutaj nie widzę żadnego moralnego problemu. Był konkurs, wybrali, wygrali, firma zorganizowała uroczystość. Właściwie wielu by chciało dostać taki zastrzyk kilkunastu czy
kilkudziesięciu tysięcy złotych...
No właśnie. Sytuacja nie jest jednoznaczna. Obie strony na tym zyskały, nie ponosząc szczególnych strat. Nie było tu ukrytej manipulacji, tworzenia pary specjalnie na użytek wydarzenia.
Nieprzyzwoitości więc tutaj nie widzę. A ślub i wesele to jest okazja nieintymna, wręcz odwrotnie! Po to się robi wesele, żeby nasz związek, który skądinąd traktujemy intymnie, miał
szeroki społeczny wydźwięk. Ceremonia nie jest po to, by związek ukryć, ale, by go pokazać! Szczególnie w mniejszych miejscowościach jest to wydarzenie, które dotyczy prawie każdego
mieszkańca. Tu było podobnie: wszyscy się dowiadują, nawet ci, co nie chcą, o tym, że pewna para wzięła ślub, a jeszcze jej się tak udało, że ktoś za to zapłacił, w tym przypadku
supermarket.
Szczerze mówiąc, nie słyszałem o tym.
To przykład amerykanizacji charakterystyczny dla naszego kraju. Wielkich wielofunkcyjnych centrów handlowych, w których spędza się czas wolny, nie spotkałem nigdzie w Europie, czy to w Paryżu,
czy w Berlinie - tylko w USA i u nas. Wzorce amerykańskie, jak widać, Polakom bardzo odpowiadają. Gdyby jeszcze dotyczyło to amerykańskich wzorców uspołecznienia i odpowiedzialności
obywatelskiej, to rzeczywiście moglibyśmy się cieszyć. A jak jest jeszcze nieopodal takiego obiektu kościół albo kaplica, to mamy wtedy pełnię szczęścia...
Może i tak. To też, tym bardziej, świadczy o tym, że zachowali swoją niezależność w dostępnych im granicach.