Dziennik Gazeta Prawana logo

Ćwiąkalskiego i Kurskiego łączy miś

24 stycznia 2009, 06:59
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Ćwiąkalskiego i Kurskiego łączy miś
Inne
Tadeusz Cymański bawił się samochodzikiem. Zbigniew Ćwiąkalski do dziś rozrzewnia się na widok pluszaków, a Jacek Kurski omal się nie popłakał, kiedy podczas ostatniej przeprowadzki odkrył w kartonie starego misia z urwanym uszkiem. Zobacz jakie są ukochane zabawki polityków.

, były minister sprawiedliwości, wyznaje, że uwielbia misie. "Ciepłe, pluszowe misie do dziś budzą moją sympatię. Mój, ten z dzieciństwa, był duży, żółty, z czerwoną kokardką. Kiedyś misie były inne, miały króciutkie futerko i były dość twarde” - mówi. Były minister sprawiedliwości podkreśla, że . Lista ulubionych zabawek adwokata nie może się zamknąć bez trzykołowego rowerku. Za jego sprawą mały Zbigniew był częstym gościem łańcuckiego pogotowia. "Jeździłem rowerem dosłownie po wszystkim. Nie raz kończyło się to rozbiciem głowy, czy brody” - wspomina.

Poseł na hasło ukochana zabawka mówi bez zastanowienia: "Miś, żółto-piaskowy, zrobiony z pluszu. Do dziś go pamiętam. Miał jedno uszko urwane. Po 30 latach przy przeprowadzce prawie się rozpłakałem, kiedy zobaczyłem go w pudełku” - wyznaje. Polityk lubił też drewniane klocki, grę w Chinczyka i rowery. . "Mam nawet zdjęcie, kiedy siedzę na nim w pióropuszu indiańskim” - chwali się.

Z kolei minister . "To była taka mała tablica, rozstawiana, z drewnianymi literkami i cyferkami. Kiedy przyjeżdżały moje kuzynki bawiłyśmy się godzinami, układałyśmy działania, wyrazy. Lubiłam też bawić się lalką i wózkiem, ale nie na podwórku. Na podwórku byli sami chłopcy i tylko dwie dziewczyny, ja i moja koleżanka Wanda. Bawiliśmy się więc w chłopięce zabawy, jak podchody, walka na pokrzywy, czy zabawy z pistoletem” - wspomina Radziszewska. W przeciwieństwie do swojego brata, nie bawiła się misiami. "On miał chyba ze dwadzieścia misiów z którymi spał” - opowiada.

. "Bawiłem się nim nawet jak już nie miał kół i kierownicy” - mówi polityk, który równie chętnie budował z drewnianych klocków i urządzał wojny między ołowianymi żołnierzykami. "Kiedyś to wyobraźnia miała kluczowe znaczenie. Mimo, że nie mieliśmy internetu i telewizji, na przekór ubogiemu wyposażeniu, to były naprawdę wielkie zabawy” - mówi poseł.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj