Jestem przekorna wobec mamy

Reklama

Telewizję i konferansjerkę ma we krwi. Jej mama Krystyna Loska była jedną z pierwszych spikerek w telewizji polskiej. Prowadziła najważniejsze festiwale w Opolu i Sopocie i jak nikt potrafiła z wielkim zaangażowaniem zapowiadać mecze piłkarskie polskiej reprezentacji. Grażyna poszła w ślady mamy, ale bardzo szybko zapracowała sobie na własne nazwisko. "Ja zawsze byłam i jestem trochę przekorna wobec mojej mamy. Nie szukałam jakichś specjalnych rozwiązań. Staram się po prostu być sobą, być naturalną, bo tak czuję się najlepiej" - opowiada.

Niestraszne mi gafy

Jest dziennikarką, prezenterką i wielką miłośniczką kina. Właśnie z miłości do X Muzy Grażyna stworzyła cykl pt. "Kocham kino", gdzie przedstawia najciekawsze filmy. Jej żywiołem bez wątpienia jest telewizja, ale świetnie sprawdza się jako konferansjerka. Prowadzenie imprez, festiwali czy koncertów idzie jej tak gładko i perfekcyjnie, że trudno pomyśleć, że mogłaby robić coś innego. Czy ona nigdy się nie myli? Czy nie trafiają jej się wpadki? "Gafa nie jest gafą, dopóki potrafimy z niej wybrnąć" - tłumaczy.

Gotowanie z torebki

Zdecydowana, skryta, wrażliwa, niepewna i uśmiechnięta - tak sama o sobie mówi Grażyna Torbicka. Kiedy wychodzi z telewizji lub eleganckiego przyjęcia, staje się zwykłą panią domu. Przyznaje, że jeszcze do niedawna sama gotowała codzienne domowe obiady dla siebie i męża - profesora Adama Torbickiego. "Teraz praca zawodowa tak bardzo mnie pochłonęła, że rozwijam się kulinarnie przeważnie tylko w weekendy i święta. Mąż uwielbia moją kuchnię" - opowiada. "Chętnie bym czasami przyrządziła coś szybkiego, zrobionego z gotowych produktów, których jest teraz wiele w sklepach, ale on zawsze, tak jak Adolf Dymsza w filmie "Irena do domu" wyczuje, że to "zupka w 5 minut" - dodaje ze śmiechem.

Wymarzony sylwester

Tegorocznego sylwestra Grażyna spędzi w pracy, razem z kilkoma innymi gwiazdami poprowadzi koncert na rynku we Wrocławiu. "Już przyzwyczaiłam się, że w tę wyjątkową noc zazwyczaj pracuję, ale we Wrocławiu zapowiada się niezła zabawa, także nie ma czego żałować" - tłumaczy.

Gdyby nie pracowała, wymarzonego sylwestra spędziłaby razem z mężem w górach. "Kiedyś już udała nam się taka eskapada i był to najlepszy sylwester w moim życiu" - wyznaje Grażyna. Obędzie się jednak bez noworocznych postanowień. "Znam siebie i wiem, że nie umiałabym wytrwać w żadnym postanowieniu, więc ich w ogóle nie robię" - śmieje się. Za to na pewno będą życzenia noworoczne. "Będę wszystkim życzyć zdrowia, zdrowia i jeszcze raz zdrowia, bo jak jest zdrowie, to wszystko inne się uda".