Dziennik Gazeta Prawana logo

Grażyna Torbicka: Mąż nie chce jeść zupek z proszku

29 grudnia 2007, 17:05
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Grażyna Torbicka na codzień elegancka prezenterka, kiedy wychodzi z telewizji, staje się zwykłą panią domu
Grażyna Torbicka na codzień elegancka prezenterka, kiedy wychodzi z telewizji, staje się zwykłą panią domu/Inne
Grażynę Torbicką trudno sobie wyobrazić w niestosownej sytuacji. Jest jak królowa elegancji, która zawsze wie, co powiedzieć i jak się zachować. Kiedy kończy pracę, szykowna gwiazda zamienia się w panią domu, która w kapciach gotuje obiad dla swojego męża.

Telewizję i konferansjerkę ma we krwi. Jej mama Krystyna Loska była jedną z pierwszych spikerek w telewizji polskiej. Prowadziła najważniejsze festiwale w Opolu i Sopocie i jak nikt potrafiła z wielkim zaangażowaniem zapowiadać mecze piłkarskie polskiej reprezentacji. Grażyna poszła w ślady mamy, ale bardzo szybko zapracowała sobie na własne nazwisko. "Ja zawsze byłam i jestem trochę przekorna wobec mojej mamy. Nie szukałam jakichś specjalnych rozwiązań. Staram się po prostu być sobą, być naturalną, bo tak czuję się najlepiej" - opowiada.

Jest dziennikarką, prezenterką i wielką miłośniczką kina. Właśnie z miłości do X Muzy Grażyna stworzyła cykl pt. "Kocham kino", gdzie przedstawia najciekawsze filmy. Jej żywiołem bez wątpienia jest telewizja, ale świetnie sprawdza się jako konferansjerka. Prowadzenie imprez, festiwali czy koncertów idzie jej tak gładko i perfekcyjnie, że trudno pomyśleć, że mogłaby robić coś innego. Czy ona nigdy się nie myli? Czy nie trafiają jej się wpadki? "Gafa nie jest gafą, dopóki potrafimy z niej wybrnąć" - tłumaczy.

Zdecydowana, skryta, wrażliwa, niepewna i uśmiechnięta - tak sama o sobie mówi Grażyna Torbicka. Kiedy wychodzi z telewizji lub eleganckiego przyjęcia, staje się zwykłą panią domu. Przyznaje, że jeszcze do niedawna sama gotowała codzienne domowe obiady dla siebie i męża - profesora Adama Torbickiego. "Teraz praca zawodowa tak bardzo mnie pochłonęła, że rozwijam się kulinarnie przeważnie tylko w weekendy i święta. Mąż uwielbia moją kuchnię" - opowiada. "Chętnie bym czasami przyrządziła coś szybkiego, zrobionego z gotowych produktów, których jest teraz wiele w sklepach, ale on zawsze, tak jak Adolf Dymsza w filmie "Irena do domu" wyczuje, że to "zupka w 5 minut" - dodaje ze śmiechem.

Tegorocznego sylwestra Grażyna spędzi w pracy, razem z kilkoma innymi gwiazdami poprowadzi koncert na rynku we Wrocławiu. "Już przyzwyczaiłam się, że w tę wyjątkową noc zazwyczaj pracuję, ale we Wrocławiu zapowiada się niezła zabawa, także nie ma czego żałować" - tłumaczy.

Gdyby nie pracowała, wymarzonego sylwestra spędziłaby razem z mężem w górach. "Kiedyś już udała nam się taka eskapada i był to najlepszy sylwester w moim życiu" - wyznaje Grażyna. Obędzie się jednak bez noworocznych postanowień. "Znam siebie i wiem, że nie umiałabym wytrwać w żadnym postanowieniu, więc ich w ogóle nie robię" - śmieje się. Za to na pewno będą życzenia noworoczne. "Będę wszystkim życzyć zdrowia, zdrowia i jeszcze raz zdrowia, bo jak jest zdrowie, to wszystko inne się uda".

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj