Jakiś czas temu w sieci pojawił się blog, który bardzo szybko zdobył popularność wśród internautów-prześmiewców. Jego autor zatytułował go „Białe kozaczki”. W galeriach, setkach galerii, prezentuje bowiem zdjęcia kobiet noszących ten śnieżny symbol złego smaku. Chyba nie chciałabyś być bohaterką postu tego typu? Niestety, białe obcisłe obuwie z filmu porno rodem to nie jedyny modowy grzech…
Naczelnym grzechem przeciwko modzie jest noszenie rzeczy, które właśnie wyszły z mody, a święciły na jej szczycie triumfy długo. Zazwyczaj topowe trendy trzymają nawet kilka lat, a po tym czasie wierny jest im tylko modowy zaścianek.
Pierwszym przykładem niech będą te nieszczęsne białe kozaczki. Dlaczego są kiczowate? Bo kojarzą się z paniami lekkich obyczajów, zazwyczaj mają wielgachne czuby i szpilkę zakończoną
srebrna otoczką. Dodatkowo nie brak im także rozmaitych ozdób łańcuszków itp. Kilka lat temu były modne, jednak teraz stały się parodią samych siebie. Niestety tak właśnie się dzieje
– w momencie, gdy jakaś rzecz wychodzi z mody, staje się tandetna.
Drugą kwestia jest odsłanianie brzucha. Choć „nosicielki” kusych sweterków wierzą święcie, że są sexy, wzbudzają raczej politowanie. Widać, że nie tylko nie
nadążają za trendami, ale także hołdują taniemu stylowi, który ma na celu skupianie na sobie męskich spojrzeń.
Zazwyczaj w parze z kozaczkami i sweterkiem nad pępek idą wystające ponad pasek spodni stringi. W zamyśle seksowny gadżet, w rzeczywistości powód do śmiechu i kpin. To porównywalne do sutka,
który nagle postanowił wyjrzeć sobie na świat – unikamy tego. Czemu więc pokazywać pośladki i rowek między nimi? Szczególnie śmiesznie robi się, gdy znad paska wygląda spory
kawałek bielizny. Wtedy możemy zobaczyć, gdzie dokładnie ginie cienki paseczek.
Kolejnym modowym faux pas jest ubieranie się nieodpowiednio do okazji. Po prostu nie wolno ci iść do opery w czarnych dżinsach i superwydekoltowanej bluzeczce z bawełny. Taki strój świadczy o
tym, że osoba, która w nim przyszła jest nieobyta. Owszem, na pewno w jej ponętne piersi (oczywiście ściśnięte stanikiem do granic wytrzymałości) zapuszczają żurawia wszyscy panowie.
Jednak brak stylu pozostaje brakiem stylu.
To niestety nie koniec. Modowym samobójstwem są tak zwane boczki. Wystają spod koszulki zdecydowanej większości dziewczyn i kobiet. Dodają kilogramów i sprawiają, że sylwetka jest
przysadzista. Mimo to takie noszenie spodni ma wiele zwolenniczek. Lekiem na to są albo dżinsy o rozmiar większe, w których optycznie wygląda się szczuplej albo zmiana fasonu. Nie każdemu
dobrze w rurkach (które nota bene powoli wychodzą z mody i niedługo będą wespół w zespół z butkami peep toe synonimem obciachu..).
Moda na bluzki i sukienki bez ramiączek wyjawiła, że nie każda z nas pamięta o istnieniu staników z odpinanymi ramiączkami. Z gumowanych gorsów wystają więc ramiączka, i to wcale nie
silikonowe (kiepski wynalazek). Pojawia się pytanie – po co kupować ubrania bez ramiączek, skoro ramiączka i tak są? Taki strój wygląda na nieprzemyślany i byle jaki, choć nosi
znamiona nieudanych prób dbania o siebie.
Nelly Rokita zasłynęła zakładania cienkich skarpetek do pantofelków. Oczywiście cała Polska ryczała ze śmiechu. A połowa ubawionych nosi do sportowych sandałów skarpetki. To ogromny
błąd. Na całym świecie tak obute nogi wzbudzają radość nie do opisania – nomen omem istnieje blog w kontrze do białych kozaczków, który prezentuje właśnie fanatyków kombinatu
skarpety plus sandały.
Kwintesencja dobrego stylu nie jest noszenie supermodnych ubrań i wymienianie całej garderoby raz do roku albo i częściej. Żeby nie popełniać modowych faux pas wystarczy spojrzeć na siebie
obiektywnie: czy te spodnie, choć modne, nie podkreślają moich zbyt masywnych ud? Czy tak głęboki dekolt warto prezentować calusieńkiej ulicy i cały czas martwic się, czy piersi nie wyrwą
się na wolność? Nie warto także wstrzymywać się z zakupieniem modnych butów juz dziś, jeśli masz na nie ochotę. Za rak prawdopodobnie będą je nosić tylko na Kresach…
____________________________________________
>>> Gdy makijaż zaczyna szpecić
>>> Dziewczyny już nie lubią brązu
>>> A czy w twojej szafie jest już mała czarna?