Droga do kariery była dla Matthew Setlle'a raczej wyboista. Przyszedł na świat w 1969 roku jako najmłodsze dziecko - z szóstki - kaznodziei w Północnej Karolinie. Gdy miał 14 lat, rodzina przeprowadziła się do Tennesee, gdzie tata Matthew został pastorem.

Reklama

Przyszły aktor opuścił dom rodzinny jako 19-latek. Próbował kariery w zespole rockowym, niestety bez powodzenia. A nawet ze sromotną porażką - szybko wyleciał z kapeli. Bez grosza przy duszy i perspektyw zaczął dorabiać jako sprzedawca mięsa i owoców morza z ciężarówki na Long Island.

Takie życie jednak nie zaspokajało jego ambicji, dlatego pożyczył od znajomych nieco pieniędzy i opłacił sobie kurs aktorstwa w Los Angeles. To był strzał w dziesiątkę! W mieście aniołów odkrył go Jay Julien, producent współpracujący między innymi z Martinem Scorsese czy Robertem DeNiro. Jay uwierzył w potencjał Matthew i zafundował mu trzyletni kurs aktorski u renomowanego nauczyciela.

Nauka nie poszła w las. Jego debiutem był film telewizyjny "Shaughnessy". Na dużym ekranie zaistniał w horrorze "Koszmar minionego lata". Od 2000 roku regularnie pojawia się w nowych produkcjach. Jego czas nadchodzi coraz szybciej.

ZOBACZ TAKŻE:

>>> Kosmiczno-komiksowy Eric Bana

>>> To jego Janda kocha w "Tataraku"