Czas płynie, jesteście ze sobą już ładnych parę miesięcy (albo nawet lat). I co? Do waszego życia wkrada się rutyna. Ty coraz częściej paradujesz w przydeptanych pantoflach, a on dłubie sobie w zębach kawałkiem słomki. Znacie się przecież jak łyse konie. Problem w tym, że takie myślenie to poważna pułapka. Bo aby wasza namiętność (o ile jeszcze się tli...) nie wygasła, musisz pamiętać, na co nie możesz sobie absolutnie w związku pozwolić. Choćby nie wiem co.
Gdy zaczynasz wskakiwać do łóżka w rozciągniętym T-shircie i spodniach od dresu, to znaczy, że w ten sposób zabijasz magię tego mebla. OK, widok ciebie w dresie na pewno nie sprawi, że twój mężczyzna przestanie cię kochać. . Postaraj się trochę i zamiast wybierać flanelowe piżamy (bo ciepłe i wygodne), skuś się w sklepie na koronkową koszulkę. W każdym mieszkaniu w tym kraju nawet podczas srogiej zimy grzeją kaloryfery - wcale nie potrzebujesz spać w sześciu warstwach ubrania. Chyba że masz grypę - ale to akurat sytuacja wyjątkowa. ! Zakładaj je, a sama poczujesz się o niebo seksowniejsza.
Wspólne mycie zębów, wspólne golenie (on twarz, ty nogi), a może wspólne robienie siku... no właśnie, te zwroty same w sobie są dosyć odpychające. (nie mamy na myśli oczywiście zaproszenia pod prysznic czy do wanny w celu wspólnej, romantycznej kąpieli). Zabiegi higieniczne wykonuj za zamkniętymi drzwiami, a jemu pokaż się w całej krasie. Bo nie ma nic bardziej żenującego niż kobieta, która w towarzystwie partnera usuwa sobie np. wągry ze ślicznego, zadartego noska.
Chcemy być akceptowane przez swoich stałych partnerów w stu procentach - to jasne. Więc zastanawiasz się, dlaczego nie miałabyś mu opowiedzieć o swoich problemach z zębami, z tymi cholernymi
ósemkami? Wasz staż jako
związku nie ma tu nic do rzeczy. Nie ma powodu, by mężczyzna postrzegał cię jako "wybrakowaną" czy "wymagającą naprawy". Oczywiście, nikt z nas nie jest
doskonały, ale w zdradzaniu facetowi wszystkiego, co uważasz za swoje wady, nie ma nic pozytywnego.