Mówi się, że emerytura dla modelki zaczyna się po trzydziestym roku życia. Seniorkami nazywa się już 42-letnią Helenę Christensen czy 44-letnią Lindę Ewangelistę - są już blisko górnej granicy wieku, w jakim można się pojawić na wybiegu.

Reklama

Powoli jednak rewolucja w kanonach urody obejmuje także konserwatywnych w tym względzie projektantów. Nagle okazuje się, że pani w rozmiarze 40 też może dobrze wyglądać w sukience, a kobieta 60-letnia nie zawsze musi być zaniedbaną i zmęczoną babulką.

WESOŁE JEST ŻYCIE STARUSZKI

Najlepszym przykładem na to jest najstarsza modelka na świecie - 80-letnia Daphne Selfe, która pracuje w zawodzie już od 60 lat! Spacerowała niedawno po wybiegu u Dolce & Gabbana, Tata-Naka i Michiko Koshino, i w dalszym ciągu za dzień pracy inkasuje 1000 dolarów. W ostatnich miesiącach można ją było zobaczyć w reklamie kosmetyków Olay, Nivea i w teledysku brytyjskiego gwiazdora Willa Younga.

Dzięki swojej szczupłej sylwetce, zadbanej fryzurze i naturalnym zaletom, takim jak wysokie kości policzkowe, wąski nos i długie siwe włosy, wciąż jest atrakcyjną kobietą.

Jej kariera przeżywa renesans od 11 lat, kiedy to ktoś odkrył ją ponownie na pokazie mody, gdzie była tylko gościem na widowni, i uznał, że to świetna oferta kosmetyczna skierowana do kobiet w tym wieku. W końcu panie na emeryturze nie muszą już poświęcać czasu ani pracy, ani dzieciom i mają więcej czasu, żeby zająć się sobą, co coraz częściej jest zauważane przez rynek reklamowy.

"Miałam szczęście - mówi Daphne - Mój comeback jest czymś wyjątkowym, ale ma też wydźwięk ironiczny. Stałam się wielka dopiero wtedy, gdy zaczęłam celebrować swój wiek i moje siwe włosy".

JEST PODZIWIANA I NIKOGO TO NIE DZIWI

Daphne przyznaje, że młode modelki są pełne podziwu dla niej. Nie są jednak zazdrosne, bo w tym wieku nie jest ona dla nikogo zagrożeniem. Na razie Daphne nie ma może konkurencji, ale tylko patrzeć, jak oferta dla kobiet w jej wieku poszerzy się i będzie potrzeba więcej ładnych twarzy na emeryturze, żeby sprostać oczekiwaniom klientek.

Daphne w każdym razie nie zamierza porzucać modelingu, dopóki będzie dostawała propozycje.

Wszystko zaczęło się w 1950 roku, gdy Daphne, która pracowała wtedy w domu towarowym w Reading, zgłosiła się na lokalny konkurs piękności, namówiona przez kolegów. Szybko zarejestrowano ją jako modelkę konfekcyjną ze stawką 15 gwinei za dzień.

Daphne jest dziś prawdziwą skarbnicą wiedzy, jeśli chodzi o zakulisowe informacje. W tamtych czasach nie było jeszcze tylu makijażystów i fryzjerów na każde zawołanie. Make-up i włosy należało sobie robić samemu. "Teraz idę do pracy tak, jak stoję i ktoś się mną zajmuje. To cudowne! " - dodaje.

Pani Welfe wychowała trójkę dzieci, jej mąż nie żyje od ponad 10 lat, a ona przechodzi drugą młodość, od kiedy Vogue zaproponował jej współpracę przy artykule o tym, jak to jest być starym. Nie musi się już odchudzać, choć jej dzienne pożywienie to głównie warzywa, ryby i owoce. Ćwiczy też jogę. Nie pije alkoholu, który razem z narkotykami uważa za największy problem współczesnych modelek.

Ponadto w porównaniu do tego, jak wyglądały modelki w latach 50., teraz dziewczęta są według niej przerażająco chude. "Niektóre z nich są naturalnie szczupłe, ale nie wszystkie, i to jest właśnie potwornie smutne" - mówi 80-letnia modelka.

Gdyby Daphne stanęła obok nich taka, jak wyglądała 60 lat temu, byłaby od nich wyraźnie niższa i bardziej zaokrąglona. Gdyby startowała dziś, nie miałaby szans na karierę…

PRZECZYTAJ TAKŻE:

>>> Seksowna Bellucci i niegrzeczny Francuz
>>> Ladacznica czy specjalistka od kobiecej rozkoszy?
>>> Chcesz zrobić karierę? Prześpij się z szefem!