Dotychczas nie znaliśmy poglądów przyszłej pani Marcinkiewiczowej na całą tę skomplikowaną sytuację. Aż do teraz. Izabela przemówiła...
Rozmowa nie ukazała się w żadnym czasopiśmie wydawanym w Polsce - a szkoda. o swoim uczuciu do Kazimierza Spotkanie miało miejsce w Londynie, a zwierzeń pracownicy banku wysłuchał Piotr Grześkiewicz. Oto fragmenty rozmowy, dzięki której poznajemy nieco lepiej "Izabell":
"
Ja o żaden rozgłos nie prosiłam, choć wiem, że jestem z osobą, która jest znana prawie wszystkim, jak nie wszystkim Polakom. W Londynie jednak wygląda to zupełnie inaczej, spokojniej i tutaj
Kazimierza poznałam. Nie spodziewałam się, że ta sytuacja nabierze takiego obrotu i że sprawy zakochania się i miłości zostaną wypaczone i cała sytuacja dotycząca dwóch prywatnych osób
pojawi się na tak długo na pierwszych stronach gazet. Dotyka mnie fakt, że prawdomówność Kazimierza w tej sprawie została obrócona przeciwko niemu… zmanipulowana. Dotyka mnie stereotypowe
myślenie.
>>> Izabela do Marcinkiewicza w TVN: Kochasz mnie?
Przyznam otwarcie: nie interesowałam się wcześniej polityką, zdecydowanie wolę tematy z zakresu business’u, IT oraz psychologii. Oczywiście wiedziałam, że był premierem. Nie
znałam jednak poglądów politycznych i życiowych Kazimierza, zanim się poznaliśmy. Nie miałam więc wyrobionej opinii na jego temat. Wyznaję zasadę, że lepiej człowieka jest poznać
osobiście, by wyrażać na jego temat zdanie. Poza tym media bardzo potrafią zniekształcić wizerunek człowieka.
>>> Gursztyn: Marcinkiewicz i "Isabel" tanio się sprzedają
Tak pamiętam, moje wrażenie: bardzo pozytywne, chwila rozmowy była jak rozmowa dwóch bliskich znajomych, a nie obcych sobie ludzi.
Radzi sobie dobrze… i więcej nic nie powiem.
Ciekawe pytanie. To zależałoby gdzie i kiedy. Myślę, że w obecnej sytuacji nie ma sensu zastanawianie się nad tym, ponieważ oboje mamy dobre prace w Londynie. W naszym przypadku osiągnięcie
kompromisu nie jest problemem.
>>> Marcin Król: Ekspremier i Iza przekroczyli granicę wstydu
A ktoś w nią nie wierzy? Trzeba dbać o nią. Tak samo jak o przyjaźń i inne relacje międzyludzkie. Trzeba być z drugą osobą cały czas, jak nie fizycznie to duchowo. Jest to wszystko
ułatwione jeśli dwoje ludzi jest do siebie bardzo podobnych.
Nie udzielę odpowiedzi na to pytanie. Przepraszam.
Będę wspierać Kazimierza zawsze i niezależnie od jego pełnionego stanowiska czy sytuacji. A poza tym… niedługo wygrywamy w Lotto."
Ciekawe, skąd pani Izabela to wie? Niemniej przestrzegamy - pieniądze szczęścia nie dają! Zresztą Czyżby apetyt rósł w miarę jedzenia...?