Gwiazda wciąż podkreśla, że nie uważa się za specjalnie atrakcyjną i widzi siebie jako niezbyt ładną i pulchną. Niedawno udzieliła wywiadu jednej z amerykańskich telewizji, w którym zapowiedziała, że zamierza pokochać swoje ciało ze wszystkimi jego niedoskonałościami:

"Nie znam kobiety, szczególnie singielki, która nie staje przed lustrem i nie sprawdza, jak prezentuje się jej tyłek, za każdym razem, gdy ma gdzieś wyjść. Postanowiłam, że będę kochać mój tyłek! Tak, mówię poważnie. Chcę to zrobić też dla mojej córki, żeby nauczyć ją samoakceptacji. Chcę pewnego dnia powiedzieć jej szczerze, że kocham moje pośladki".

Kate niejednokrotnie obnażała hipokryzję Hollywood, nie pozostawiając żadnych złudzeń:

"Dziewczyny patrzą na nas, łącznie ze mną, na te wszystkie kolorowe okładki i zastanawiają się: "Mój Boże, jak ona to robi, że ma tak gładką skórę?". Mogę was zapewnić, że mam mnóstwo przebarwień i pryszczy pod tą toną makijażu, który doskonale je zakrywa. Przysięgam wam, że tak jest."

Winslet wypowiedziała także swoistą wojnę zamiłowaniu producentów i grafików do Photoshopa:

"Kilka lat temu zdałam sobie sprawę z tego, że nikt nie mówi otwarcie o retuszowaniu zdjęć. Ale pieprzę to i nie mam zamiaru więcej milczeć na ten temat. Chcę, żeby wszystkie dziewczyny na całym świecie wiedziały, że żadna z nas, gwiazd, wcale tak nie wygląda".