MAGDALENA KACLAK: Czy Polacy często eksperymentują w kuchni?

Reklama

AGNIESZKA KRĘGLICKA: Coraz więcej. Bardzo mnie to cieszy, bo w kuchni, jak w łóżku, najgorsza jest nuda i rutyna. Świat to nieskończone źródło inspiracji, warto z niego czerpać. Jestem przekonana, że nie stanowi to zagrożenia dla kuchni polskiej, bo po każdej podróży, najprzyjemniej jest wrócić do domu. Kiedy przez tydzień jemy włoskie makarony, tajskie zupy i sushi, z przyjemnością w niedzielę zrobimy babciny obiad z bitkami, kaszą gryczaną i kiszonymi ogórkami.

Prowadzi pani z bratem 6 restauracji, w każdej są dania z innej kuchni narodowej. Jak kiedyś ludzie reagowali na nowe smaki, a jak teraz? Coś się zmienia?

Dawniej goście przychodzili do nas, by poznawać nowe smaki. Teraz wpadają,
by odświeżyć wspomnienia z wakacji. Polacy dużo więcej podróżują, jadają w dobrych restauracjach, nie peszą już ich egzotyczne składniki. Wręcz odwrotnie,
chętnie je kupują i wprowadzają do domowego menu. Moja obserwacja jest taka, że Polacy są otwarci na to co nieznane, gotowi eksperymentować. Może to jednak być złudzenie, bo nasze restauracje wybiera doborowa grupa, właśnie tych najbardziej ciekawych świata.

Jaka kuchnia narodowa cieszy się teraz w Polsce największym powodzeniem? W latach dziewięćdziesiątych był to "Chińczyk", czyli sajgonki z budki na ulicy...

Ulegliśmy czarowi kuchni śródziemnomorskiej - najwięcej jest prawdopodobnie restauracji włoskich. Polubiliśmy tę kuchnię za lekkość, moc warzyw, ziół i oliwy. Nie pracujemy już ciężko fizycznie, mamy samochody i dobrze ogrzewane mieszkania i nie potrzebujemy tylu sycących zup i energetycznych mięs w zawiesistych sosach. Wiele dań kuchni śródziemnomorskiej jest bardzo prostych i szybkich w przygotowaniu - to ważne, gdy późno wracamy do domu. Poza tym, ta kuchnia jest po prostu smaczna.

Wkrótce ukaże się pani i brata książka "W kuchni u Kręglickich". Każdy rozdział to przepisy innej kuchni narodowej. To smaki świata w pigułce?

Przedstawiamy tylko cząstkę kuchni świata, bardzo specjalnie wyselekcjonowaną, tą - którą dobrze poznaliśmy i przećwiczyliśmy w naszych restauracjach. Poszczególne rozdziały, to kuchnia francuska z Absyntu, kuchnia włoska z Chianti, meksykańska z El Popo, hiszpańska z Miradora i grecka w dwóch wersjach, z Santorini i z Meltemi. Wybraliśmy takie dania, które przez lata były hitami, które my też lubimy i wiemy, że można je zrobić samodzielnie w domu. Ważne było, aby wszystkie składniki były dostępne w Polsce. Do mniej popularnych produktów dołączyliśmy dodatkowe instrukcje. Napisaliśmy książkę bardzo praktyczną, przeznaczoną do codziennego użytku w kuchni.

Co się stało, że w czasach powszechnego odchudzania taką popularnością cieszą programy kulinarne, kursy gotowania, próbowanie nowych smaków?

To nie jest sprzeczne ze sobą. Zarówno odchudzanie, jak wyszukane dania, to formy dbania o siebie. Odchudzanie się zmieniło, już wiemy, że czasowe katowanie się dietą 1000 kcal nic nie da na dłuższą metę, jeżeli nie zmienimy nawyków żywieniowych. A rozwijanie umiejętności gotowania, może pomóc zmienić te nawyki. W programach telewizyjnych jest cała masa pomysłów na sałatki, dania lekkie i zdrowe, i do tego one wyglądają tak apetycznie. Zachęceni ładnym obrazkiem i oblizującą się Nigellą, mamy ochotę je zrobić. To dobrze. Poza tym, wciąż chcemy być szczupli i zdrowi, ale chcemy też jeść smaczne jedzenie. To jest możliwe, dlatego warto podglądać dobrych kucharzy.

Od lat panuje moda na wspólne gotowanie z przyjaciółmi, w dobrym tonie jest kupowanie jedzenia w sklepach z ekologiczną żywnością. To zmiana stylu życia czy tylko trend?

Wspólne gotowanie rozszerzyło potencjał pomysłów na spotkania z przyjaciółmi i sprawdza się znakomicie. Przyjemność wspólnego biesiadowania została przedłużona o czas przygotowań, a czasami nawet zakupów. Bardzo się
cieszę, kiedy za zabawą w gotowanie idzie zainteresowanie tym, co wkładamy do koszyka. Świadome wybieranie produktów w sklepach, to nasz wkład w kształtowanie sektora spożywczego. Jeżeli łapiemy z półki cokolwiek, byle było tanie, ładnie opakowane i znane z reklamy, to wspieramy koncerny produkujące przetworzone, ujednolicone, przemysłowe jedzenie z długim okresem przydatności do spożycia. Jeżeli wybieramy żywność z ekologicznym certyfikatem, popieramy rolników i zwiększamy szansę, że nasze dzieci poznają prawdziwy smak masła, jajek i pomidorów.

Kucharze, choćby Nigella czy Jamie Oliver, to już takie same gwiazdy jak aktorzy czy piosenkarze. Jednak wielkim powodzeniem cieszą się też ostatnio blogi kulinarne zakładane przez zwykłych pasjonatów. Skąd ta popularność?

Telewizyjne gwiazdy są perfekcyjne, fascynujące i... nieosiągalne, a pasjonaci są bliżej nas, można z nimi pogadać i też robią fantastyczne rzeczy. Jestem pod wrażeniem wielości i jakości blogów kulinarnych. Ludzie świetnie gotują i potrafią to ładnie pokazać.

A pani szuka przepisów w internecie?

Reklama

Nie śledzę specjalnie kulinariów w internecie, nie oglądam też kulinarnych programów w telewizji - nie mam na to czasu. Najwięcej przepisów poznaję dzięki moim szefom kuchni, podróżom i przyjaciołom rozsianym po całym świecie.

Podobno jesień to najlepszy czas na gotowanie?

Każda pora roku ma swoje specjalności, swoje zapachy i swój styl. Jesień rzeczywiście wygrywa, bo przyjemnie jest siedzieć w ciepłej kuchni, gdy na dworze szaro i mokro. Bogactwo warzyw, świeże grochy i fasole, jabłka, gruszki i orzechy, wszystko to zachęca by gotować.

Jakie potrawy poleca pani na mgliste i ponure wieczory?

Najlepiej niech to będzie coś, co ciepło pachnie, na przykład mieszanka imbiru, goździków i cynamonu. Można ją użyć do doprawienia dyni lub marchewki, którą upieczemy w piekarniku z odrobiną oliwy i sosu sojowego. Na jesienną chandrę pomoże też suflet czekoladowy, albo chociaż pieczone jabłko, z miodem, orzechami i rodzynkami w środku.

Agnieszka Kręglicka: restauratorka, prowadzi też własne rubryki i programy kulinarne, np. "Para w kuchni" razem z bratem Marcinem w Kuchni Tv. Nie znosi przemysłowo przetworzonego jedzenia, gotowych dressingów, zup z torebki i mrożonej pizzy.