Dziennik Gazeta Prawana logo

Gdy Twoje przyjaciółki są seksowniejsze...

22 sierpnia 2008, 07:11
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Jest takie jedno pytanie, z którym borykają się kobiety na całym świecie, a mianowicie: "czy wyglądam grubo?". Tymczasem w większości przypadków ukryta w nim nie jest wcale troska o figurę, ale zupełnie co innego: pragnienie akceptacji ze strony drugiego człowieka, strach przed brakiem miłości oraz głęboko zakorzeniona niepewność siebie.

Krytyczne spojrzenie w lustro zamiast dodawać nam odwagi i pewności siebie, zwykle sprawia, że wszystkie ukryte lęki wychodzą na światło dzienne. Wypowiadane w tych sytuacjach słowa zinterpretowała Jessica Weiner i opisała w książce "Wyglądam w tym grubo?” Sprawdź, co one oznaczają:

Pytanie to wcale nie ma na celu rozpoczęcia flirtu i absolutnie nie jest prowokacją. Kobieta, wypowiadając je, nie liczy na komplemy. Nieważne, gdzie ono padnie w łazience, sypialni, czy sklepowej przymierzalni - zawsze oznacza to samo. Ich autorka próbuje zwrócić uwagę na fakt, że czuje się niekochana i oczekuje potwierdzenia uczuć. Grubość w tym przypadku nie oznacza wcale nadwagi, lecz izolację i ignorancję. To pytanie jest zaproszeniem do głębszej i dłuższej rozmowy, w wyniku której ona poczuje się pewnie.

Kobiety, które tak mówią, są przekonane, że ich uda i brzuch winne są ich nieudanych związków. "Nie mam wpływu na uczucia mojego partnera i dlatego staram się kierować tym, co znam: moją figurą” To głupota. Piękno nie jest gwarantem uczucia. Ponadto nie można zmusić drugiego człowieka do miłości. A już szczególnie wtedy, gdy nie lubi się siebie samego.

Najwygodniej byłoby winić za wszystko - co złe i nie udane - nadwagę, ale niestety nie byłoby to zgodne ze stanem faktycznym. Idealnym usprawiedliwianiem lenistwa i braku ambicji jest zrzucenie całej winy na kilka zbędnych kilogramów. Innymi słowy brzmi to tak: "Nie wiem, kim chcę być, dlatego zajmuję się moją figurą. Tym da się sterować”. To błąd. Zamiast obmyślać kolejną cudowną dietę, lepiej wziąć się w garść i napisać CV. Albo porozmawiać z szefem o perspektywach rozwoju, czy poprosić o podwyżkę. Tylko w ten sposób zbliżymy się do osiągnięcia naszych celów i marzeń.

Słowa te świadczą o braku pewności siebie. Ich autorka faktycznie mówi: "Nie czuję się szanowana przez moje koleżanki. Jest mi z tym źle. Wszystkiemu winny jest mój wygląd”. Konkurowanie ze sobą i zazdrość nie powinny mieć miejsca w przyjaźni. Zastanów się więc, kim się otaczasz i czy Twoje relacje z koleżankami nie są toksyczne.

Matki potrafią zrobić dużo złego. O tym świadczą wypowiedzi typu: "Nienawidzę moich ud i ty, jako moja córka, borykać się będziesz z podobnym problemem”. Bzdura! Nie pozwól, by rodzice mieli wpływ na Twoje samopoczucie związane z wyglądem. To, jak się prezentujesz i ile ważysz zależy tylko od Ciebie.

To prawda, że w spadku po rodzicach możemy otrzymać pewne cechy, np. skłonność do potężnych ud, czy szerokie biodra. Mając jednak świadomość swoich niedoskonałości, możemy opanować sztukę maskowania ich. Nie ma ludzi idealnych. Każdy z nas coś ukrywa. I każdy ma się czym pochwalić.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj