Skrót PMS właściwie wszyscy znają, ale warto przypomnieć, tak dla formalności: to premenstrual syndrome, czyli zespół psychicznych i fizycznych objawów, występujących na kilka lub nawet kilkanaście dni przed menstruacją, a znikających w momencie pojawienia się jej. Po polsku: zespół napięcia przedmiesiączkowego. Każda z nas, w mniejszym lub większym stopniu doświadcza koszmaru PMS-a. Jesteśmy rozdrażnione, cały świat widzimy w czarnych barwach, a zupę gotujemy w pięciu garnkach. Dlaczego? BO TAK!!!

Reklama

CO WOLNO, A CZEGO NIE WOLNO?

Jest jednak szanse na złagodzenie skutków PMS. Możemy tak dobrać dietę, by czuć się w tym trudnym czasie naprawdę nieźle. Oto kilka praktycznych wskazówek:

- Tłuszcze zwierzęce zastąp roślinnymi i postaraj się w tym czasie unikać ciężkostrawnych potraw

- Unikaj kawy: niestety, to zła wiadomość, ale chyba nie chcesz wypłukać z siebie magnezu i wapnia? Te cenne składniki dbaja o naszą gospodarkę hormonalną, przez co regulują także nastrój

- Postaraj się jeść więcej "moczopędnych" dań: takim frykasem może być na przykład koktajl truskawkowo-arbuzowy (pomoże ci się pozbyć niepotrzebnej wody i spowoduje, że poczujesz się lżejsza)

- Wzbogać dietę o dania pełne wapnia i magnezu: jedz jogurty i sery, a takze orzechy i wszystko, co zawiera pełne ziarno. Wiemy, że łasuchy pomyślą w tym momencie o czekoladzie - owszem, niektóre czekolady są bogate w magnez, ale PMS to nie powód, by przytyć...