Dlaczego wciąż jesteś sama?

Dziewczyna jest ładna, skończyła studia, świetnie zarabia... A chłopaka jak nie miała, tak nie ma. Zdaniem babci to najgorsze, co może się zdarzyć trzydziestolatce. Jeszcze dwa lata temu życzyła, "żeby się wszystko ułożyło". Teraz pyta obcesowo: "znalazłaś wreszcie kogoś"?

Pytanie jest jak najbardziej naturalne. Babcię interesuje, co zmieniło się w życiu wnuczki. Jeśli dla dziewczyny to wyjątkowo przykre, warto, by zastanowiła się nad tym, dlaczego? Może i ona czuje, że już powinna się z kimś związać. Jeśli jednak ma siedzieć przy wigilinym stole jak na szpilkach w oczekiwaniu na krępujące pytanie, może lepiej zrobi, gdy wchodząc do pokoju zażartuje: "Informacja dla wszystkich. Jak widzicie, i w tym roku przyszłam sama. Nie mam nikogo. I nie chcę o tym rozmawiać". To powinno zagwarantować jej spokój.

Kiedy zatańczymy na waszym weselu?

Córka od dwóch lat mieszka z chłopakiem. Mają nawet malutkie dziecko. Nie mają tylko ślubu. - Kto was tak wychował - docieka rozżalona mama i prorokuje, że bez ślubu trudno będzie ochrzcić dziecko.

Mamie ten nietakt należy wybaczyć. Ona patrzy na dzieci jak na swoje osiągnięcia. Jeśli jest katoliczką, brak ślubu traktuje jak swój błąd wychowawczy. Jest jej przykro, że poniosła porażkę. Nie bez przyczyny też mówi się, że dla matki dziecko zawsze będzie dzieckiem. Trudno w to uwierzyć, ale rodzice skłonni są myśleć, że brak ślubu nie jest waszą przemyślaną decyzją, ale zwykłym przeoczeniem. Zamiast się kłócić, spokojnie wytłumaczcie najbliższym, dlaczego nie zdecydowaliście się stanąć na ślubnym kobiercu.

Ostatnia wola dziadka...

Przy wigilijnym stole dziadek donośnie pyta: "czy wiecie, komu zapiszę moje dolary?". Cała rodzina dowiaduje się, że pokaźne konto przypadnie cioci i wujkowi.

Pieniądze to w ogóle grząski temat. W wypadku dziedziczenia majątku istnieje ryzyko, że rodzina poczuje się oszukana przez starszego pana. W końcu wszyscy mu pomagają: jeden dogląda mieszkania, drugi przynosi zakupy, jeszcze inny odwozi do lekarza. Naturalnym ludzkim odruchem w takiej sytuacji jest poczucie krzywdy. Spróbujmy opanować złe emocje i uszanujmy wolę seniora. Ale poprośmy, żeby rozmowę o szczegółach przełożyć na inny termin.

Czyje dziecko lepsze?

Chwalenie się pociechami to wigilijny standard. A to wygrana olimpiada matematyczna, a to sukcesy w kółku teatralnym. Nagle zapada krępująca cisza. Stryjek licytuje się, opowiadając, jakie to powodzenie u chłopców ma jego trzynastoletnia córka.

Zwykle rodzice starają się tak wychować dzieci, by te zrealizowały ich niespełnione ambicje. Gdy inni wymieniają zasługi własnych latorośli, stryjek również czuje się zobowiązany do zaprezentowania osiągnięć córki. Nie śmiejmy się, bo może rzeczywiście jedyną rzeczą, którą można u niej podziwiać, jest uroda. W końcu nie wszyscy ludzie zostali obdarzeni wyjątkowym talentem.

Jak tam oceny na półrocze?

Wujek wypytuje o oceny biednego gimnazjalistę, który nigdy nie palił się do nauki. Z pewnością i w tym roku chłopak nie ma się czym pochwalić.

Nie ma nic gorszego niż rozradowanego świąteczną atmosferą nastolatka pytać o sprawy szkolne. Jeśli przez cały rok rodzice powtarzają mu, by wreszcie zabrał się do roboty i nie przynosi to efektów, to i publiczna krytyka nie stanie się motywacją. Poprawy ocen w czasie Wigilii nie wyegzekwujemy, możemy co najwyżej popsuć naszemu gimnazjaliście świąteczną kolację.

Zmienisz wreszcie pracę?

Kuzyn nie ukrywa swoich niskich zarobków. Wujek Jurek, rodzinny przedsiębiorca - właściciel straganu z warzywami, nieustannie wypytuje go o zmianę pracy... oczywiście na lepiej płatną.

Zamiast się denerwować, zastanówmy się, czy przypadkiem wujkowi nie chodzi o upewnienie się co do tego, że nie stracił w rodzinie pozycji najzaradniejszego. Jeśli tak - z lekką ironią odpowiedz: "wujku, przecież nie wszyscy są tak przedsiębiorczy jak ty". To powinno wystarczyć, by ten poczuł się dowartościowany. Gdy jednak jest to dla kuzyna temat tabu, powinien grzecznie uświadomić wujkowi, że jego niskie wynagrodzenie nie odbija się na wujkowych zarobkach, więc nie rozumie, czemu tak bardzo go drażni.

Nie pora na potomstwo?

Małżeństwo żyje razem szczęśliwie już dziesiąty rok po ślubie. Są zapatrzeni w siebie jak w obrazek. To jednak nadopiekuńczej teściowej nie wystarcza. Przy wigilijnym stole pyta: "Kiedy zdecydujecie się na dziecko?"

To bardzo niestosowne pytanie. Rzadko się zdarza, że ludzie, którzy założyli rodzinę, nie chcą mieć dzieci. Najczęściej - nie mogą ich mieć. To dla nich prawdziwy dramat, z którym sami starają się sobie radzić. Mają pełne prawo, by przyczynę braku potomstwa zachować w tajemnicy przed innymi. Jeśli odważą się na publiczne wyznanie prawdy, muszą liczyć się z tym, że ich problem stanie się problemem całej rodziny. Najbliżsi w dobrej wierze będą wyszukiwać lekarzy specjalistów, radzić adopcję lub kierować na badania. Zastanówcie się, czy jesteście na to przygotowani.

Dziewczyno, jak ty wyglądasz?!

Zgrabna i powabna czterdziestoletnia ciocia, która do dziś ubiera się jak nastolatka, siostrzenicy z niemowlakiem na ręku wypomina kilogramy nabyte w ciąży.

Złośliwość ze strony cioci może być przykra, zwłaszcza jeśli młoda matka ma problemy z akceptacją własnego ciała po ciąży. Nie można jednak załamać się i wpaść w kompleksy. Co zrobić? Albo zbagatelizować uwagę cioci, albo odpowiedzieć, że "nie każdy ma szczęście, mimo sędziwego wieku, tak dobrze się prezentować". Taka riposta sprawi, że ciocia głęboko się zastanowi, nim podejmie następną próbę dowartościowania się cudzym kosztem.

A za co to wasze mieszkanie?

Siostra cioteczna, świeżo upieczona mężatka, kupiła piękne mieszkanie w centrum miasta. Podobno bez kredytu...

Dzisiaj na własnościowe mieszkanie niewielu może sobie pozwolić. To, skąd nowożeńcy wzięli pieniądze, zainteresuje wszystkich. Jeśli sami nie wyjaśnią rodzinie nagłego przypływu gotówki, mogą spodziewać się spekulacji na ten temat. Hipotez może być kilka: od wyjścia za mąż dla pieniędzy, po lewe interesy młodożeńców. Gdy nie chcemy z naszych wydatków tłumaczyć się innym, zdystansujmy się do ich pomysłów. Nie rezygnujmy jednak z pochwalenia się nowym mieszkaniem. Mamy przecież prawo cieszyć się z naszego sukcesu.

Ale urosłaś!

Ciocia Ala po kilku latach wróciła do Polski. Dziś z amerykańskim akcentem bryluje wśród rodziny. Nie może tylko złapać kontaktu ze swoją jedenastoletnią siostrzenicą. Usiłuje rozpocząć rozmowę słowami: "jak ty, dziecko, urosłaś!"

Trudno dziwić się dziecku, że nie wie, co powiedzieć. Możemy zawsze uprzedzić je, że ciocia będzie chciała porozmawiać, trudno jednak przewidzieć przebieg rozmowy. Zamiast strofować córkę, by była miła, spróbujmy ułatwić jej wybrnięcie z trudnej sytuacji. Dodajmy, że dzięki swojemu wzrostowi świetnie gra w koszykówkę. Gdy ciocia podchwyci temat i zapyta o sport, nasze dziecko samo będzie wiedziało, co odpowiedzieć.