Nakarmią i postawią na nogi

Koniec grudnia to dla wielu osób najbardziej znienawidzony czas w roku. Trzeba zrobić porządki, kupić prezenty i co najgorsze zorganizować kolację wigilijną. Znów kapusta się przypali, a kompot wyjdzie nie taki, jak trzeba... Czy nie mógłby zająć się tym ktoś inny? Oczywiście, że tak. "Wiele osób, przygotowując świąteczną kolację w domu, wspomaga się naszymi potrawami" - zdradza Jacek Ambroziak, właściciel Agencji Gastronomicznej MENU. "Zapewniamy też obsługę kelnerską, organizujemy wszelkie przyjęcia okolicznościowe. Przygotowaliśmy nawet wieczór kawalerski w jeżdżącym po Warszawie tramwaju. Dobierzemy ofertę do oczekiwań każdego klienta" - dodaje.

Przyjęcie, na którym oprócz wyrafinowanych potraw pojawi się alkohol, może następnego dnia skutkować niechęcią do podejmowania jakiejkolwiek aktywności. Gdy nawet tupot kocich łapek doprowadza nas do szewskiej pasji, można skorzystać z detoksu na telefon. Do naszego domu przyjeżdża wtedy ekipa, która zakłada nam kroplówkę z substancjami odtruwającymi. Po dwóch godzinach "pacjent" jest jak nowo narodzony.

Dopilnują diety i wypielęgnują

Kto nie marzy o idealnej sylwetce? Ale przyrządzenie dietetycznych posiłków pochłania wiele czasu. A gdyby tak ktoś nam je przywiózł już gotowe... "Dla każdego klienta przygotowujemy indywidualny jadłospis" - mówi Anna Lewitt, właścicielka Centrum Treningu Osobistego i Dietetyki EGO. "Przedtem przeprowadzam konsultacje i robię pomiary ciała, aby precyzyjnie zbilansować dietę. Oprócz odpowiednio przygotowanych posiłków dostarczanych codziennie, zapewniamy również ćwiczenia pod opieką osobistego trenera, który pomoże ukształtować idealną sylwetkę. Z naszych usług korzystają nie tylko ludzie zapracowani, niemający czasu, by samodzielne zadbać o zdrowy tryb życia, ale też osoby medialne i znani sportowcy."

Dla mięśni obolałych po treningu najlepszy jest masaż. "Mam składany stół i dojeżdżam z nim do domu klienta" - mówi Tomasz Wichniarek, masażysta z Poznania. "Masaż wciąż jeszcze uważany jest za dobro luksusowe, koniecznością staje się tylko podczas choroby bądź rehabilitacji. Przyczyną jest zapewne dość wysoka cena. Dlatego moja klientela to raczej osoby dobrze zarabiające. Mam już grupę stałych klientów, ale też zdarza się, że masaż jest prezentem."

Uślicznią i wyprasują

Nie zdążę pójść do fryzjera... Żaden problem. Jest przecież fryzjer na telefon. "Klientka dzwoni i umawiamy się, kiedy mam przyjechać. Wtedy pakuję do kuferka niezbędne przybory: lakiery, grzebienie, nożyczki, suszarki i tak wyekspediowana jadę do jej domu" - opowiada Iwona Wiśniewska, fryzjerka-stylistka, która zapewnia swoje usługi mieszkankom Warszawy i Piaseczna. "Robię fryzury okolicznościowe, koloryzowanie włosów, wszystko, co mogłabym zrobić w salonie. Z moich usług korzystają głównie osoby, które nie mają czasu, żeby pójść do fryzjera. I są to nie tylko typowi pracusie, ale np. matki, które nie mają z kim zostawić małych dzieci czy osoby chore, które nie mogą ruszyć się z domu. Zdarzyło się również, że byłam wzywana do pomocy przy charakteryzacji aktora na chwilę przed rozpoczęciem zdjęć do filmu" - opowiada.

Panowie mogą skorzystać z pomocy firmy, która profesjonalnie zadba o ich koszule.

"Do każdej podchodzę indywidualnie"- mówi Ewa Szaniawska, założycielka firmy Biały Kołnierzyk. "Klient może sobie zażyczyć, w jakim proszku ma być wyprana, jakich mam użyć płynów, czy ma być krochmalona, jak ma być wyprasowana. Wiele lat przepracowałam w dużym koncernie amerykańskim i poznałam środowisko biznesmenów. Wiem, że brakuje im czasu, więc w ten sposób wykorzystałam niszę na rynku" - dodaje. Teraz około 90 proc. koszul, którymi się zajmuje, należy do stałych klientów.

Doniosą, dowiozą i dopilnują

A co dla ducha? W niektórych miastach Polski biblioteki proponują książkę na telefon. "Wystarczy złożyć zamówienie i poczekać, aż pracownik biblioteki przywiezie ją do domu" - opowiada Zofia Umerska, dyrektor biblioteki dzielnicowej na warszawskiej Ochocie. "Jeśli książki nie ma w naszych zbiorach, bierzemy się do jej poszukiwania. Korzystamy z bibliotek uniwersyteckich, naukowych. Czasem więc na wybrany egzemplarz trzeba poczekać kilka dni" - dodaje. Akcja "Książka na telefon" powstała z myślą głównie o osobach niepełnosprawnych. Jednak zyskała sobie taką popularność, że odbiorcami stali się przede wszystkim studenci, zwłaszcza uczący się zaocznie.

Zapracowanym pomagają też taksówkarze. Zrobią zamówione przez telefon zakupy i przywiozą je do domu. Inni, głównie gimnazjaliści, licealiści, studenci weterynarii, ze swojej pasji do zwierząt zrobili sposób na zarabianie pieniędzy. Nie tylko wyprowadzają psy, mogą również wyczyścić zwierzakowi futerko, obciąć paznokcie lub zawieźć je do weterynarza.

Kto nie chce stać w kolejkach, może skorzystać z usług stacza. Ta profesja kojarzona przede wszystkim z czasami PRL ponownie przeżywa rozkwit. W Łodzi czterech panów zajmujących miejsca w kolejce przy Wydziale Praw Jazdy i Rejestracji Pojazdów na ul. Smugowej wpadło na pomysł założenia nawet działalność gospodarczej. Oprócz stania w ogonku (100 zł) oferują pomoc przy wypełnieniu dokumentów potrzebnych do rejestracji pojazdu, pouczają, udzielają informacji. Można u nich zostawić wszystkie potrzebne papiery i pełnomocnictwo, a gotowe dokumenty nawet przywiozą do domu.