"Witaj, kochanie... Właśnie wygłaszam przemówienie do członków Narodowego Związku Strzeleckiego, może ktoś z was chce pozdrowić moją żonę... Kocham cię, jak tylko skończę mówić, zadzwonię, w porządku?... Ok, życzę ci szczęśliwej podróży, do zobaczenia, kocham cię" - tej treści dialog między kandydatem na urząd prezydenta Stanów Zjednoczonych Rudolphem Giulianim i jego żoną usłyszało audytorium składające się w większości z konserwatywnych mężczyzn, członków Partii Republikańskiej.

Giuliani mniej więcej w połowie przemówienia wygłaszanego przed tym wpływowym gremium odebrał telefon i przez kilka dobrych minut konwersował ze swoją partnerką, Judith Nathan. Były burmistrz Nowego Jorku, który prowadzi w wyścigu republikańskich kandydatów na prezydenta USA, z racji swojego swobodnego zachowania ma coraz więcej kłopotów. "Po raz trzeci Giuliani przerywa oficjalne wystąpienie, by rozmawiać przez telefon z żoną. Jeśli myśli poważnie o owalnym gabinecie, musi się nad sobą zastanowić. Jeszcze trochę, a wśród konserwatywnych Amerykanów zacznie uchodzić za dziwaka" - pisze komentator gazety "The Wall Street Journal".

"To nasz najsilniejszy kandydat, mam nadzieję, że w końcu weźmie się w garść" - powiedział dziennikowi "The Times" Frank Luntz, jeden z prominentnych członków partii republikańskiej. Rzeczywiście życie prywatne Giulianiego może stać się największą przeszkodą na drodze do wyborczego zwycięstwa. Kilka lat temu publicznie rozwodził się ze swoją drugą żoną. O rozstaniu poinformował ją podczas konferencji prasowej, po czym wyprowadził się z domu i zamieszkał z parą przyjaciół gejów.
"Zawsze na dzień dobry dawaliśmy sobie całusa" - wspominał podczas wywiadów.

Kawalerskie życie spędzał na imprezach, do dziś w internecie obejrzeć można zdjęcia burmistrza Nowego Jorku przebranego w strój kobiecy podczas święta Halloween. Sam rozwód był niezwykle bolesny. Giuliani stracił większość majątku i kontakt ze swoimi dziećmi. To jednak nie koniec. Ku przerażeniu republikanów prasa coraz częściej rozpisuje się o trzeciej już żonie polityka, 52-letniej Nathan.

Miesięcznik "Vanity Fair" poświęcił pani Giuliani duży tekst we wrześniowym numerze. "To prawdziwa Ksantypa, połączenie władczości Katarzyny Wielkiej i rozumu Britney Spears" - twierdzi autor artykułu. Magazyn twierdzi, że Nathan podczas podróży samolotami wykupuje dla swoich luksusowych torebek Louis Vuitton osobne miejsca. "Nie tylko jest winna katastrofie poprzedniego małżeństwa Giulianiego, ale ma też na niego olbrzymi wpływ" - czytamy w piśmie.