Nie tylko na randkach kobiety mają tendencję do mówienia więcej niż mężczyźni. Obie płcie mają specyficzne predyspozycje w codziennej komunikacji. Mężczyzna podchodzi do sytuacji życiowych zadaniowo, chce dojść do celu i uzyskać pożądany efekt. Z kolei kobiecie zależy na podtrzymaniu relacji, co głównie wiąże się z poczuciem bezpieczeństwa. Nawiązujemy rozmowy na ulicy czy w sklepie, żeby otaczające nas osoby przestały być anonimowe, czyli nie stanowiły potencjalnego zagrożenia. W przypadku relacji z mężczyzną bezpieczeństwo zapewnia ciągłość relacji, choćby przez tak krótki czas jak jeden wieczór, jedna randka.

Dlaczego nie mówić?

Kobieca gadatliwość nie jest niczym wyjątkowym i zdecydowanie nie o to chodzi, żeby odwracać wspomniane proporcje – to byłoby nienaturalne. Jednak by osiągnąć obopólne korzyści, możemy przy nich trochę pomajstrować. Mówienie ciągiem przez dłuższy czas przeważnie nie wynika z tego, że jesteśmy wytrawnymi i pewnymi siebie mówczyniami. Po prostu często jesteśmy zestresowane i za pomocą anegdotek o dziwnych nawykach koleżanki z pracy lub psie sąsiadki chcemy zapobiec potencjalnym momentom ciszy. I choć nasze zachowanie wynika z tremy, możemy wydać się osobami zarozumiałymi.

Monolog czasem ma skłonność do rozpędzania się, słowa zaczynają płynąć jak Niagara, a wtedy nasz rozmówca może odnieść wrażenie, że jesteśmy mało subtelne. Nadmierna gadatliwość kojarzy się również z plotkarstwem, co może nadszarpnąć zaufanie czy ogólną wiarygodność i prawdomówność. Wypowiedzi o nadmiernej długości już tylko krok dzieli od takich o intymnym bądź negatywnym charakterze – zaczynamy wywlekać osobiste albo smutne wspomnienia lub żale. Tymczasem narzekanie, szczególnie na drobne sytuacje czy innych ludzi, jest bardzo mało atrakcyjne nie tylko na randce. Warto mieć na uwadze, że w ten sposób z zapałem rysujemy swój obraz osoby zgorzkniałej i marudnej.

Dlaczego słuchać?

Jak sama definicja wskazuje, rozmowa opiera się tak samo na mówieniu jak na słuchaniu. A głównym celem randki jest ostatecznie poznanie osoby, z którą się spotykamy. Tak więc jeśli to my o czymś opowiadamy, nie zanudzajmy mało istotnymi detalami. Zamiast tego spytajmy, czy naszemu wybrankowi zdarzyło się kiedyś coś podobnego. Większość facetów nie czuje się dobrze, będąc pod obstrzałem pytań, jednak nie wstydź się ich zadawać. Omijaj te bardzo intymne czy potencjalnie drażliwe, ale oddaj mu kawałek parkietu i daj powiedzieć coś o sobie. Jeśli zbudujesz atmosferę partnerstwa i dasz do zrozumienia, że twój mężczyzna jest dla ciebie równie ciekawym tematem jak ty sama, to oboje poczujecie się ze sobą swobodnie. Dzięki temu na kolejnych spotkaniach twój towarzysz będzie o wiele bardziej otwarty.

A jeśli mówić – to co?

Kobiety podobno są mistrzyniami mówienia o niczym. Mężczyźni z kolei lubią konkrety. Oczywiście możesz mieć szczęście i trafić na jeden z rzadkich „egzemplarzy”, które lubią szydełkować, obserwować ptaki albo wzruszać się na komediach romantycznych. Ale bardziej prawdopodobne jest, że będzie to „standardowy” facet. Dlatego może warto odrobinę pomyszkować w Internecie lub prasie, by przygotować sobie konkretny temat i zabłysnąć na randce? Nawet jeśli wolisz „Zmierzch” lub „Dumę i uprzedzenie” od filmów akcji czy dużej ilości krwi na ekranie, poświęć się i prześledź dorobek artystyczny Quentina Tarantino („Leonardo Di Caprio jest świetny nawet jako czarny charakter”) albo Bruce’a Willisa („Tłumacząc tytuł jako Szklana pułapka, nieźle się wkopali – no ale kto mógł przewidzieć, że nakręcą tyle części”). Przydatna może też okazać się wiedza o nadchodzących wydarzeniach muzycznych („Cena karnetów na Orange Warsaw Festival to prawdziwy skandal!”).

Przed spotkaniem polecamy np. obejrzeć nowy odcinek Top Gear. Nawet jeśli nie zrozumiemy, co oznacza „dyferencjał”, „kontrola trakcji” czy „podsterowność”, będziemy mogły pochwalić się wiedzą, jak poradziła sobie gwiazda w samochodzie za rozsądną cenę. Poza tym zawsze można poratować się magazynem takim jak „Focus”, w którym odnajdziemy wiele łatwo przyswajalnych ciekawostek. Nie zrobi to z nas specjalistek od motoryzacji, historii czy nauk ścisłych, ale pokaże nasz otwarty umysł i może zainspiruje wybranka do rozmowy.

Kolejną męską namiętnością jest piwo, którego wiele z nas unika z powodu goryczki i mitu, że jest tuczące. Ale nie trzeba być smakoszem piwa, by móc o nim mówić. Może się bowiem okazać, że na randkę wybierzecie się do miejsca, gdzie jest Karta Piw. To piwna „ściągawka”, w tym momencie dostępna już w kilku tysiącach lokali w całej Polsce. Kompania Piwowarska, która jest jej pomysłodawcą i wydawcą, podpowiada w ten sposób, jaki gatunek i markę wybrać, aby jak najlepiej komponowała się z jedzeniem. Jeśli twój wybranek jest fanem chmielowego napoju, na pewno doceni darowanie sobie wina tego wieczoru. W dodatku możecie zaczerpnąć z Karty Piw informacji i ciekawostek na temat jego składników, gatunków, sposobu produkcji i nalewania, a to oznacza kilka interesujących tematów do rozmowy.

A może lubisz sport, nie piłkę nożną czy koszykówkę, ale dość „babski” fitness lub bieganie? Nie szkodzi. Nie krępuj się, jeśli nie znasz nazwisk piłkarzy ligi angielskiej czy nie kręci cię oglądanie wyścigów Formuły 1. Jeśli sport naprawdę jest twoim hobby, możecie wymienić się doświadczeniami, wiedzą praktyczną, jak i teoretyczną. Może okaże się, że sportowiec, który reklamuje markę twoich najlepszych butów do biegania, jest ulubionym piłkarzem twojego partnera? Albo to, że nie wiesz, czym jest spalony, będzie korzystne dla waszej rozmowy, bo rozwiąże mu język i sprowokuje do fachowego komentarza? W ostateczności, jeśli zabraknie czasu na zgłębianie męskich tematów przed randką, można wysłuchać wiadomości w radiu lub telewizji, aby dowiedzieć się, jak radzą sobie polscy olimpijczycy. A jeśli dodatkowo zapamiętamy błyskotliwy komentarz sportowy Tomasza Zimocha, przyrównujący Kamila Stocha do rybitwy, i przywołamy go podczas randki, na pewno zapunktujemy. W końcu poczucie humoru to atut w każdej sytuacji!