W Polsce nie da się uczciwie pracować i zarabiać, nie da się zrobić kariery, bo stanowiska i pieniądze są zarezerwowane dla członków korporacji i rodzinnych układów - twierdzi "Fakt".

Na dowód pokazuje wyniki najnowszego sondażu. Instytut badawczy TNS OBOP zadał dla nas pytanie: "Czy można w naszym kraju bez znajomości, rodzinnych układów zrobić karierę w takich zawodach jak prawnik, lekarz, architekt, czy też nie?".

Aż 53 procent Polaków nie wierzy, że bez układów można odnieść sukces. "Tylko młodzi ludzie, zanim podejmą pracę, mają nadzieję, że ciężką harówką, bez znajomości, podbiją świat. Wierzy w to 60 proc. 20-latków" - pisze "Fakt".

Ale zderzenie z rzeczywistością jest okrutne. I okazuje się, że bez znajomości nic nie da się zrobić. Tak twierdzi aż 60 proc. Polaków powyżej 29. roku.


Nie dla niego klinika w dużym mieście
Artur Lodziński jest dobrym lekarzem. Z powołania. Co najważniejsze - pacjenci go uwielbiają, bo chce ich słuchać i nie ignoruje jak wielu doktorów-naukowców w stolicy - pisze "Fakt".

Od 8 lat pan Artur leczy mieszkańców małego Sulęcina w województwie lubuskim. Czy miał większe ambicje? Kiedyś tak, ale wtedy nie miał "pleców".

"Podoba mi się tu" - mówi "Faktowi" o Sulęcinie, ale kiedy zaczynał studia, wcale nie marzył o posadzie lekarza rodzinnego na prowincji.

"Zastanawiałem się nad pracą badawczą w szpitalu klinicznym" - tłumaczy. Tyle że doktor Lodziński nie miał szans na badania, eksperymenty i przełomowe odkrycia. Bo jego rodzice nie byli lekarzami.

Do tego w Poznaniu, w którym studiował, był obcy, bo przyjechał z Radomia. "Dlatego nawet nie próbował starać się o tę posadę. Bez problemu za to dostał pracę w lubuskiem - bo o takie <fuchy> nie biją się dzieci profesorów" - pisze "Fakt".


Klan Suwalskich rządzi największą kliniką
Klan Suwalskich opanował warszawski szpital przy ul. Banacha - twierdzi "Fakt". "I nic dziwnego - tu nad karierami swoich synów czuwa osobiście ojciec: profesor Kazimierz B. Suwalski" - dodaje gazeta.

Prof. Suwalski jest kierownikiem Kliniki Kardiochirurgii warszawskiej Akademii Medycznej. Na stronie internetowej profesor chwali się, że "projektując nowy ośrodek kardiochirurgiczny, postawiono sobie za cel stworzenie jednostki o światowym standardzie. Najwyższe wymagania postawiono sprzętowi diagnostycznemu i terapeutycznemu".

"W takich warunkach nie mógł pracować byle lekarz. Dlatego profesor postawił na swoich dwóch synów, Grzegorza i Piotra" - pisze "Fakt".

Profesor Suwalski nawet się z tym specjalnie nie kryje. Na oficjalnej stronie można znaleźć informacje o prowadzonych projektach naukowych i badawczych. We wszystkich brali udział Piotr Suwalski i Grzegorz Suwalski.