Lekarze od 1 lipca mają obowiązek wpisywać na receptach PESEL pacjenta, tak nakazuje im najnowsze rozporządzenie ministra zdrowia. Ale medycy, z Krzysztofem Bukielem (46 l.) na czele, już zapowiedzieli, że nie będą tego robić. A dla pacjenta oznacza to jedno - więcej pieniędzy zostawi w aptece. Bo recepta bez PESEL-u nie uprawnia do zniżki! I zamiast za insulinę płacić 34 zł, trzeba będzie musiał na nią wydać aż 136 zł.

"Ja co miesiąc płacę za leki aż 250 zł. I boję się, że przez protest lekarzy będę musiała z nich zrezygnować, właśnie ze względu na znacznie wyższą cenę" - mówi "Faktowi" Tatiana Preckajło z Poznania, cierpiąca na poważną alergię.

Na co więc pacjenci mają zwracać uwagę? Najważniejsze to sprawdzić, czy lekarz wpisuje nasz PESEL na recepcie, pod naszym nazwiskiem. Jeśli tego nie zrobi, to należy się o to upomnieć. A gdy odmówi, niestety, trzeba iść do innego medyka. Bo farmaceutom nie wolno niczego dopisywać na recepcie. Ale nie mogą nam też nie wydać leku. Recepta bez PESEL-u jest ważna i aptekarz musi na jej podstawie dać nam lekarstwo, tyle że po wyższej cenie.

A co na to resort zdrowia? Jeszcze wczoraj wiceminister Bolesław Piecha (53 l.) bezradnie rozkładał ręce. "Pacjenci mogą mieć olbrzymie problemy z zakupem leków refundowanych. Będą musieli płacić 100 procent ich wartości" - przyznawał Piecha w rozmowie z "Faktem".