Uff... jak gorąco. Co najmniej 30 stopni Celsjusza - tyle pokazują termometry w całym kraju. Ludzie robią, co mogą, by schować się przed gorącem. Jedni wyjeżdżają nad wodę, inni kryją się w cieniu, jeszcze inni nie wychodzą w ogóle na dwór z klimatyzowanych pomieszczeń. Na obiad jemy tylko zimne dania, temperaturę zbijamy, popijając lodowate napoje.

Do upałów trzeba przywyknąć w tym roku, czy lubimy je, czy nie. Najbliższy weekend będzie równie gorący. Nadchodzący tydzień - także, choć synoptycy twierdzą, że w poniedziałek może gdzieniegdzie popadać. Będzie więc parno, a ciśnienie spadnie, co tylko jeszcze bardziej utrudni nam życie.

Lekarze radzą, by uważać z opalaniem i unikać długich spacerów. Szczególnie w godz. 11-15, bo wtedy słońce grzeje najintensywniej. Łatwo o poparzenia skóry, a nawet udar. Nie powinno też nagle zmieniać się temperatury, w jakiej przebywamy. Uważać muszą ci, którzy mają biura i auta z klimatyzacją. Nagłe wejście do nich z dworu, gdzie może być nawet o kilkanaście stopni cieplej, wywoła przeziębienie.

Strażacy także przestrzegają, by nie lekceważyć gorąca. Ściółka w lasach jest już sucha jak wiór. Wystarczy iskra z zapałki, by zapłonęła niczym pochodnia. Kolejne nadleśnictwa wprowadzają zakazy wstępu do lasów (informują o nich tablice ustawione przy drogach wjazdowych). To oznacza, że za spacer duktami w tych rejonach zapłacisz nawet 500 zł mandatu.