Ozdobą międzynarodowych targów książki Teheranie jest publikacja ukazująca lalkę Barbie jako wroga islamu. Autor, posługując się wersetami z Koranu oraz własnymi badaniami socjologicznymi, udowadnia destrukcyjny wpływ zabawki na wartości islamu i umysły bezbronnych dzieci.

"Wyzuta z Boga cywilizacja Zachodu drwi z naszych zwyczajów, podrzucając najmłodszym roznegliżowaną blondynkę szukającą zaspokojenia w zakupach i flirtowaniu z chłopakami" - pisze duchowny, który o dziwo woli pozostać anonimowy.

Autor w ramach wojny wypowiedzianej Barbie konstruuje własną - jego zdaniem - poprawną politycznie wersję zabawki. Oto amerykańska lalka ubrana w czarną, krótką sukienkę, wokół bioder nosi pas z materiałami wybuchowymi, w ręku zaś trzyma zapalnik. Gdy dziecko dotknie urządzenia, z wnętrza zabawki wydobywa się okrzyk "Allah Akbar" (Bóg jest wielki), po czym słychać dźwięk eksplozji. "Tylko Barbie samobójczyni mogłaby się przysłużyć Iranowi" - przekonuje.

Wbrew pozorom publikacja nie jest jedynie wybrykiem nadgorliwego muzułmanina. W sukurs autorowi przychodzi irańskie ministerstwo oświaty, które we współpracy z jednym z producentów zabawek wypuścił na rynek muzułmańską wersję Barbie - lalkę Darę i Sarę. Zabawki spełniają wszystkie surowe wymogi imamów: mają długie, zasłaniające ciało stroje oraz kolorowe chusty przykrywające kruczoczarne lub brązowe włosy.

"Sara i Dara nie mają jeszcze ośmiu lat, w związku z tym mogą nosić rozpuszczone włosy. Jednak jako dzieci wychowywane w tradycyjnej muzułmańskiej rodzinie lubią przymierzać chusty, przygotowując się w ten sposób do przyszłej roli kobiety" - zachwala produkt jeden z przedstawicieli ministerstwa.