Wchodzisz do sklepu

W nozdrza uderza Cię zapach świeżego chleba. Supermarkety specjalnie uruchamiają małe piekarnie na swoim terenie. Aromat bułeczek to jeden z tych, którym trudno się oprzeć. Masz wrażenie, że coś skręca Ci żołądek jak flanelową szmatkę. Hm, jesteś głodna. A kiedy czujesz się głodna, więcej kupujesz. Uważaj więc na sklepowe zapachy!

Wiedziałaś o tym, że w niektórych sklepach specjalnie rozpyla się za pomocą systemu wentylacji syntetyczny zapach pierników? Kojarzy się ze świętami i sprawia, że chętniej sięgamy do portfela.

Mijasz dział z owocami

To nie przypadek, że ulokowany jest tuż przy wejściu - feeria soczystych barw ma wzbudzić w tobie przekonanie, że wszystko w tym sklepie jest świeżutkie i bardzo zdrowe - bo właśnie ze zdrowiem i świeżością kojarzą się owoce.

Wpadasz w sidła promocji

Hostessa z uśmiechem na ustach proponuje Ci degustację nowego gatunku sera. Uważaj, zaraz wpadniesz w pułapkę zastawioną przez marketingowców! Oni dobrze wiedzą, że ludzie bardzo często postępują zgodnie z psychologiczną zasadą wzajemności. Hostessa częstuje Cię serem, zjadasz go i… czujesz się dłużna.

Chciałabyś coś zrobić dla tej sympatycznej dziewczyny - jakże to tak, zjeść i potem odejść... Kupujesz więc ser, myśląc: "A co tam, i tak się to przecież zje". Pewnie tak, ale dlaczego ktoś kolejny raz podjął decyzję za Ciebie?

Wchodzisz w gąszcz alejek, słuchasz sączącej się z głośników muzyki

Jest relaksująca, prawda? To też ma swój cel. Naukowcy udowodnili, że ludzie w sklepie poruszają się… w takt muzyki! Jeśli jest wolna, spacerują wolniej, a dzięki temu dostrzegają więcej rzeczy, które "muszą" kupić. Uważaj też na tzw. tło muzyczne w dziale z winami. Jeśli puszczają tam Bacha lub Mozarta, z pewnością przychylniej spojrzysz na drogie wino - tak bowiem wpływają na nas dzieła klasyków.

Ścieżka wiodąca do działu z pieczywem nazywana jest złotą

Każdy klient przez nią przechodzi. Producenci słono płacą, by właśnie tu umieszczono ich produkty. A jeśli słono płacą oni, to znaczy, że na to zaszczytne miejsce jakiegoś towaru przy "złotej ścieżce" składają się kupujący. Czyli także Ty. Nie kupuj produktów przy "złotej ścieżce", poszukaj na innych sklepowych trasach ich odpowiedników - z reguły są tańsze.

Docierasz do regałów z bułkami

Rany, przebyłaś prawie cały sklep w drodze po ciepłe bułeczki! Dział z pieczywem nie bez powodu znajduje się na samym końcu hipermarketu. Każdy musi przecież kupić chleb. Z punktu widzenia właściciela sklepu lepiej, by klient przedefilował przez całą halę po bułki - bo po drodze wpadną mu w oko rzeczy, które oczywiście dorzuci do koszyka.

Patrz w górę, patrz w dół

Pogimnastykuj się trochę, mijając sklepowe regały. Schyl się, by sprawdzić, co jest na niższych półkach, spójrz też na te wyższe. Za miejsce na regałach na wysokości oczu producenci także płacą. Nic dziwnego - położony tam towar sprzedaje się dwukrotnie lepiej niż ten z niższych czy wyższych półek. A to oznacza, że leżą tu droższe produkty.

Piwo i wino są w oddzielnych działach

Nie zastanowiło Cię, dlaczego są od siebie tak znacznie oddalone? Cóż, wiele osób przychodzi do sklepu tylko po alkohol. Gdyby dział był jeden, szybko opuszczaliby supermarket. A tak muszą się przespacerować. Im dłużej przebywasz w sklepie, tym więcej kupujesz.

O, promocja!

Trzy pudełka czekoladek w cenie jednego! Wydaje Ci się, że złapałaś Pana Boga za nogi. Co za okazja! Pewnie, że po przeliczeniu, za jedno pudełko czekoladek w promocji wychodzi taniej niż zwykle, ale czy potrzebujesz aż tyle słodyczy? Okazja jest okazją tylko wtedy, kiedy i tak miałabyś kupić taką ilość towaru - wtedy rzeczywiście jest to dla Ciebie korzystne.

Opakowania produktów przyciągają wzrok

Aż oczy bolą od barw: jaskrawych żółci i soczystej zieleni. Pudełka i torebki kuszą rysunkami kojarzącymi się ze świętami. Nagle zaczynasz mieć wrażenie, że bez "świątecznej" kawy i płynu do naczyń z króliczkami Twoja Wielkanoc będzie niepełna. Producenci i specjaliści od marketingu żerują na Twoich emocjach. Chcą wzbudzić w Tobie przekonanie, że na święta trzeba się "zastawić, a postawić". Nie wierz im i nie daj się złapać. Przypomnij sobie: w zeszłym roku do wakacji wyjadałaś resztki świątecznych czekolad. Utyłaś trzy kilogramy. Postanów, że teraz nie kupisz za dużo słodkości.

Zwracaj uwagę na ceny

Niby każdy głupi wie, że "29,99" to w zasadzie "30". Tak, wiesz to, ale… W Twojej podświadomości ta cena zapisuje się jako "dwadzieścia coś". Kiedy przychodzi do podliczania w pamięci, za ile kupiłaś, oddychasz z ulgą, że za 150 zł. Po dojściu do kasy okazuje się, e jednak za ponad 200. Po prostu pozjadałaś wszystkie końcówki. Dlatego jeśli nie chcesz się przeliczyć - noś do sklepu kalkulator. Być gospodarną to żaden wstyd.

Uff, już kasy…

Dlaczego zawsze jest przy nich taki tłok? Bo sklep przypuszcza ostatni, zwycięski atak na Twój portfel. W kolejce do kasy mijasz rzędy stojaków ze słodyczami. Czekając, przyglądasz się towarom i dorzucasz do koszyka to czekoladkę, to leki od bólu głowy. Jeśli jesteś z dzieckiem - ono nie da Ci spokoju. W alejkach, gdy maluch zacznie krzyczeć: "Mamo, ja to chcę!", możesz odejść od obiektu pożądania. Z kolejki nie uciekniesz, a dziecko marudzi, krzyczy. Chcesz mieć spokój, więc kupujesz maluchowi batonik na odczepnego. Sklep wygrał!

Wychodzisz z marketu

Jesteś szczęśliwa, że to już po, i obładowana siatami. Czy nie będzie w nich niespodzianek? By następnym razem być tego pewną, przygotuj się do zakupów. Opracuj listę. Możesz ją pisać przez kilka dni, dodając produkty. Wtedy będziesz pewna, że nic Ci nie umknie. I że nie dasz zarobić specom od marketingu…