Z okazji Dnia Kobiet żona prezydenta Lecha Kaczyńskiego zaprosiła do Pałacu Prezydenckiego dziennikarki, by porozmawiać na temat kobiet w mediach, polityce i biznesie. Monika Olejnik z Radia ZET i TVN24 zaproponowała jednak, by zrobić coś konkretnego - zamiast dyskutować, czy kobiety są dyskryminowane, czy nie.

I zaproponowała apel do posłów o niezmienianie przepisu konstytucji dotyczącego ochrony życia. Olejnik własnoręcznie napisała odezwę i zaczęła zbierać podpisy. Namówiła też samą prezydentową.

Marii Kaczyńskiej spodobał się apel. Jak podkreśliła, podpisała się pod nim z pełnym przekonaniem, bo obecny zapis konstytucji jest dobry i zmieniać go nie trzeba. Apel pojawił się już na stronie internetowej pani prezydentowej.

Najwyraźniej żonie prezydenta pozazdrościła żona wicepremiera. Kilka godzin później Barbara Giertych postanowiła zabrać głos. Był to jej polityczny debiut. Wystosowała kontrapel do marszałka Sejmu Marka Jurka, w którym "gorąco" popiera zmiany w konstytucji, by zapewnić ochronę dzieci nienarodzonych.

Nie omieszkała też przypiąć łatkę spotkaniom organizowanym z okazji Dnia Kobiet, a więc takim, jakie miało miejsce u prezydentowej. "8 marca jest wykorzystywany przez środowiska, które z prawdziwymi problemami polskich kobiet nie mają nic wspólnego, do prezentowania skrajnie lewicowych poglądów o tzw. prawach kobiet" - stwierdziła w liście do marszałka.

Czy według żony Giertycha Maria Kaczyńska dała się wykorzystać do głoszenia skrajnie lewicowych poglądów?
"To pani Kaczyńska nas zaprosiła, a nie my same zmówiłyśmy się na 8 marca" - ripostuje Olejnik. I dodaje: "Szkoda, że pani Giertych u pani prezydentowej nie było".

Listu żony Giertycha nie chciała komentować minister w Kancelarii Prezydenta Elżbieta Jakubiak. Nie zostawiła jednak złudzeń, kto jest silniejszą stroną w tym starciu. Stwierdziła, że zarówno prezydent, jak i jego żona są przekonani, że posłom, którym zależy na zmianie konstytucji, i tak się to nie uda, bo nie mają w Sejmie większości.

Oba apele nie są na rękę posłom PiS. Poparcie Marii Kaczyńskiej może oznaczać konflikt z LPR. Ale też w samym PiS nie ma jednego stanowiska, czy należy zmienić konstytucję, czy nie. "Nie wypada mi z różnych względów tego komentować" - odpowiada szef klubu Marek Kuchciński. "Zarówno podpis żony pana prezydenta, jak i list żony pana wicepremiera jest aktem o charakterze prywatnym" - nabiera wody w usta poseł Artur Zawisza.

Poseł LPR Krzysztof Bosak mówi wprost: "Wyborcy po liście pani Giertych będą mieć teraz jasność, że to Liga, a nie PiS szczerze chce chronić życie wszystkich dzieci".