Rzadko spotyka się dziś kobietę, która ma w sobie tyle słodyczy i o której można powiedzieć "chodząca dobroć". Taka jest właśnie jedna z najpopularniejszych aktorek młodego pokolenia, Kasia Cichopek, u której nawet najbystrzejsze oko nie dostrzeże zmanierowania i gwiazdorskich póz. Bez wątpienia niewspółczesne cechy charakteru, takie jak naturalność i łagodność, zaprowadziły ja na szczyty. Ale czy tylko? W wywiadzie dla magazynu "Elle" aktorka opowiada o pracowitym dzieciństwie oraz determinacji i poświęceniu rodziców, by... została gwiazdą.

Czym skorupka nasiąknie za młodu

"Sto spraw, tempo i wysoko ustawiona poprzeczka. Jak coś zaczynałam, musiałam skończyć" - zwierza się w wywiadzie Katarzyna Cichopek. Od dziecka rodzice wpajali jej sumienność i konsekwencję, uczyli, że nie można zaniechać rozpoczętych zadań. Była pilną uczennicą. Brylowała w szkole i szybko została przewodniczącą klasy. By wyróżniać się wśród koleżanek, zaczęła uczęszczać na treningi gimnastyki artystycznej w Pałacu Kultury. I oczywiście była najlepsza. Z 15 dziewczynek po trzech latach ćwiczeń została ona jedna. I gdyby nie kontuzja, zrobiłaby sportową karierę. A tak, musiała zmienić dyscyplinę...

Grunt to dobra lokata

"Zamiast wziąć kredyt na większe mieszkanie, rodzice inwestowali we mnie i brata. W liceum każde ferie spędzałam na nartach za granicą. Jeździłam na wakacyjne kursy językowe do Anglii” - opowiada w wywiadzie aktorka, którą od dziecka przygotowywano do wielkiej kariery i zaraz dodaje: "Dziś to ja wypycham rodziców w świat". Trudno sobie wyobrazić lepszą polisę ubezpieczeniową od dziecka, którego roczne dochody wynoszą ponad 3 miliony złotych.

Być może idąc za przykładem amerykańskich rodzin, które od małego przygotowują dziecko do kariery w show-binesie, już w piątej klasie podstawówki rodzice zapisali Kasię do ogniska przy Teatrze Ochoty, prowadzonego przez Machulskich. I to był strzał w dziesiątkę. Dziewczyna poświęciła się nauce bez reszty: ćwiczyła całymi dniami, a w wakacje jeździła na doszkalające obozy. Naukę aktorstwa kontynuowała także w liceum, gdzie dostała tytuł instruktora teatralnego.

Kuj żelazo póki gorące

Nawet wtedy, gdy za sprawą serialu "M jak miłość" stała się popularna, nie przestała ciężko pracować. Nie spoczęła na laurach, jak jej rówieśnicy, których telewizja wylansowała na gwiazdy. Cichopek studiowała psychologię, a w weekendy chodziła na angielski i niemiecki.

I na tym się nie skończyło. I tego było za mało. Cichopek chciała więcej, marzyła o spektakularnym sukcesie. "Kiedy oglądałam pierwszą edycję <Tańca z gwiazdami>, aż mnie ścisnęło w żołądku. <Ja też tak chcę>. Kiedy dostałam propozycję udziału w drugiej edycji, na skrzydłach poleciałam podpisać umowę".

Czy więc można uznać, że aktorka karierę zrobiła przypadkiem? Czy można uwierzyć, że sukces ją zaskoczył i nie była na niego przygotowana? I dlaczego z taką determinacją mówi o tym, że chce wykorzystać tę cudowną szansę?

Aktorka w pełni poświęciła się pracy, zaniedbując związek i życie prywatne. Poza grą w serialu, prowadzi teleturniej "Jak oni śpiewają" i inne komercyjne imprezy, uczy tańca na kursach razem ze swoim życiowym partnerem, tancerzem Marcinem Hakielem. Ma też świadomość tego, że talent i ambicje to za mało, by na długo utrzymać się na fali, dlatego chodzi na fitness, siłownię, uprawia jogę. Zamierza też szkolić się na profesjonalnych warsztatach aktorskich, a także wynająć specjalistę od wymowy. Kasia chce się poświęcić aktorstwu. Udowodnić, że choć skończyła psychologię, nie gra przypadkiem. A że już nie raz pokazała, że w dążeniu do celu potrafi być bezwzględna i uparta, nie mamy wątpliwości, że i to jej się uda.