1. Polska kobieta jest głupsza od polskiego mężczyzny

Jej obowiązkiem jest wyrzekać się dla niego swojej kariery i pasji, ponieważ są one mniej ważne niż jego pasje. Jest też zbyt gruba i źle ubrana w porównaniu z koleżankami na Zachodzie. W życiu erotycznym ma zaś wybór: albo być nudną kuchtą, albo dziwką.

Gdyby to powiedzieć cudzoziemcowi mieszkającemu w Polsce, postukałby się w czoło, ponieważ dla niego jest jasne, że polskie kobiety nie są mniej odpowiedzialne i przedsiębiorcze w pracy od polskich mężczyzn, że w porównaniu z Brytyjkami czy Niemkami nic im nie brakuje pod względem wyglądu (wręcz przeciwnie) i że w życiu erotycznym nie są ani przesadnie odważne jak Skandynawki czy nowojorczanki, ani tak powściągliwe, jak różne święte dziewice z południowych krajów.

A jednak polska kobieta nie uwierzyłaby w jego zapewnienia, ponieważ ona wie dobrze, że jest źle. I to jest jej pierwszy kompleks: konieczność porównywania się z innymi. Czyli typowa obsesja społeczeństw na dorobku – wystarczy sobie przypomnieć słynną scenę z „Ziemi obiecanej”, gdzie w operze publiczność, zamiast oglądać przedstawienie, lustruje się nawzajem lornetkami. Tak samo jak oni, jesteśmy społeczeństwem w stanie przejściowym: z zacofania do nowoczesności, z biedy do bogactwa. A kobieta jest stworzeniem przejściowym par excellence, ponieważ nie jest mężczyzną. I z tego „oberkompleksu” bycia wiecznie w stanie przejściowym biorą się jej wszystkie pomniejsze kompleksy.

czytaj dalej


2. Polska kobieta musi być dopełniona mężczyzną

Nawet jeśli robi karierę, ma przyjaciół, dzieci, ale nie ma mężczyzny, jasne jest, że coś z nią nie tak. Kobieta, która pokaże się sama na przyjęciu, od razu czuje się gorsza. Nawet jeśli wygląda lepiej od wszystkich zebranych tam kobiet i jeśli ślinią się na jej widok ich wszyscy mężowie – nie ma siły, i tak czuje się gorsza. A jeśli nawet wyprodukuje w sobie poczucie wyższości, to jest ono niczym więcej jak drugą stroną tego samego medalu. Wszystko to oczywiście pozostałość dawnego porządku społecznego, w którym to mężczyzna wybierał kobietę, a ona ewentualnie w końcu ulegała, oraz czasów, w których kobieta nie mogła sobie poradzić w świecie sama. W dzisiejszych czasach kobieta może się utrzymać bez pomocy faceta, wynająć niańkę i wychować dziecko. Mężczyzna nie jest jej już tak koniecznie potrzebny – nie licząc, rzecz jasna, potrzeb emocjonalnych i seksualnych.

czytaj dalej


A jednak ciągle jest oceniana przez pryzmat tego atawistycznego imperatywu przynależenia do mężczyzny i jedynie bardzo silne osobowości – feministki, artystki czy inne femme fatale – potrafią sobie stworzyć niszę, w której będą doceniane mimo braku faceta. Kompleks samotności ma zresztą i głębsze korzenie: jako społeczeństwo wychodzimy z kolektywizmu, z czasów, gdzie każdy już od 18. roku życia zakładał rodzinę, nie wkładając w to wielkiego wysiłku. Samotność wówczas zdarzała się jedynie kalekom, wariatom i pannom bez posagu i była symbolem porażki. Tymczasem dzisiejszy świat stawia przed człowiekiem obu płci nowe wymagania. Każe mu robić karierę, pielęgnować różne pasje, docierać do głębin własnego indywidualizmu – a sukces na tych polach często jest trudny do pogodzenia z sukcesem w partnerskim związku. A jednak, mimo tych nowych wymagań, ciągle, siłą inercji, w znacznym stopniu ocenia się człowieka według starych kryteriów.

Ten medal ma jednak także drugą stronę. Kobieta, która realizuje się w rodzinie, przez co siłą rzeczy rezygnuje, powiedzmy, z realizowania się poprzez naukę piątego języka obcego, uprawianie sportów ekstremalnych oraz kupowanie co tydzień nowej torebki, ma kompleksy, kiedy wpadnie do niej na kawę pięknie ubrana koleżanka, prosto od manikiurzystki i z opalenizną przywiezioną właśnie z Brazylii. I to jest kolejny kompleks.

czytaj dalej


3. Polka musi być uniwersalna

Obok cudownej rodziny mieć też cudowną karierę, ładne ubrania i pasje. Jakie to łatwe. Dodajmy do tego bujne życie uczuciowe i erotyczne, przy jednoczesnym przykazaniu pozostania świętą dziewicą.

czytaj dalej


4. Polce trudno sprostać zaleceniom babć, że ma być niezdobytą twierdzą a la sienkiewiczowska Oleńka

Dawne zakazy seksualne miały uzasadnienie: kobieta w XVIII wieku nie mogła się ustrzec przed zajściem w ciążę inaczej niż przez abstynencję seksualną. Dzisiaj dzięki antykoncepcji może całkowicie te sprawy kontrolować. Ta zmiana fizyczna przyszła jednak dużo szybciej niż realna, głęboka zmiana obyczajowa i dzisiejsza kobieta stosująca wszystkie zabezpieczenia gotowa jest się oskarżać i wstydzić, jeśli miewa kochanków. Do klasyki gatunku w relacjach męsko-damskich należy taka oto historia: poznali się na imprezie, przespali i on więcej do niej nie zadzwonił, a ona jak głupia czekała. Kiedy potem na siebie wpadli na ulicy, on udawał, że jej nie widzi, a ona się wstydziła, czuła się brudna i winna. Wszystkie wiemy, że to męska niedojrzałość, że prawdziwy facet by się tak nie zachował – a jednak dajemy im na to przyzwolenie i obwiniamy siebie, że byłyśmy głupie i słabe.

Z drugiej strony piosenki i filmy zachęcają nas bez przerwy do przeżywania namiętności i rozkoszy, bo należy to do indywidualistycznego pakietu współczesnego świata (swoją drogą, co to za indywidualizm, gdzie każdy musi przeżywać to samo). Modelki w połowie reklam perfum i samochodów mają rozchylone usta i zamglone oczy, jakby właśnie przeżywały jakiś szalony (i luksusowy) orgazm. Kobieta, która, jak to się kiedyś mówiło, dobrze się prowadzi, miewa więc kompleks numer pięć.

czytaj dalej


5. Polska kobieta czuje się jak kuchta...

...gdy na kawie z przyjaciółkami nie może się pochwalić żadną barwną historią.

czytaj dalej


6. Uroda

Oczywiście, każdy cudzoziemiec, który przyjeżdża do Polski, natychmiast zauważa niewiarygodną wręcz dysharmonię pomiędzy kobietami a mężczyznami. Wystarczy wejść do dowolnej restauracji w Warszawie, żeby zobaczyć piękną, zgrabną, świetnie ubraną kobietę u boku człowieka gruszki, z łupieżem i w butach z rozdwajającymi się podeszwami. W dodatku kiedy przyjdą do domu, on zerknie na nią i rzuci: chyba przytyłaś, robi ci się cellulitis.

Spośród zmór kobiety związanych z wyglądem numerem jeden jest właśnie tusza. Nie mam chyba znajomej, która by się na jakimś etapie życia nie odchudzała, nie przeliczała ciastek na minuty na bieżni etc. Polki nie są, jak Amerykanki, uczone tolerancji dla swojego i cudzego ciała. Standardy są bardzo wysokie. Dawniej ta mania urody była o tyle zrozumiała (choć nie mniej niesprawiedliwa), że społeczeństwo starało się redukować kobietę do roli obiektu seksualnego. Paradoksalnie jednak dzisiaj, w świecie niby to zmierzającym ku równouprawnieniu, ten kobiecy kompleks wcale nie został wyeliminowany – przeciwnie, zdaje się, że kobieta nigdy nie była tak szantażowana na polu urody, jak jest obecnie przez filmy i reklamy pokazujące wyłącznie podretuszowane komputerowo gołe 16-latki. Co ciekawe, Polka nie ma kompleksu, jak niektóre kobiety na przykład w Ameryce, że jest niewysportowana. Mięśnie nie są u nas konieczne, konieczna jest chudość. To też świadczy, że nasze kobiety ciągle chcą być wiotkie jak trzciny dla swoich silnych mężczyzn – kobiety w Ameryce chcą być też silne dla siebie.

Co gorsza, te same 16-latki, które pokazują na billboardach, jakie należy mieć pośladki, reklamują również kremy przeciwzmarszczkowe. I wśród kompleksów związanych z urodą zaraz po tuszy przychodzi siódmy kompleks.

czytaj dalej


7. Starzenie się

Kompleks jakże typowy dla całej wyzwolonej i tolerancyjnej cywilizacji zachodniej, gdzie podstawowym obowiązkiem człowieka jest być młodym i zdrowym, zaś starość i idąca z nią mądrość, kiedyś tak ceniona, nie ma żadnej wartości. Ten problem dotyka i mężczyzn, i kobiety, lecz to kobieta, bardziej niż mężczyzna sprowadzona do funkcji rozrodczo-estetycznych, czuje większe przerażenie, kiedy jej lusterko w pewnym momencie przestaje pokazywać gładką buzię 18-latki.

I przeżywając takie stresy w związku ze swoim ciałem, kobieta czuje się w dodatku gorsza od mężczyzny na polach, które tradycyjnie należały do niego – czyli w pracy.

czytaj dalej


8. Nawet jeśli polska kobieta w rzeczywistości jest lepsza od kolegi zza sąsiedniego biurka, spódnica odbiera jej wiarę we własne kompetencje

Czuje, że jest traktowana nieco z góry: jeśli jest młoda i ładna, panowie dyrektorzy najchętniej by ją klepali po pupie i patrzyli w dekolt, kiedy pochyla się nad dokumentami. Jeśli jest starsza, domyśla się, że widzą w niej ciotkę albo dokuczliwą babę przechodzącą klimakterium. Jeśli jest matką małego dziecka, ma kompleksy, że pracodawca robi jej łaskę, trzymając ją na etacie. Pewna moja koleżanka, profesjonalistka, która pracowała od 20. roku życia, kończąc w tym samym czasie studia, zachodząc w wieku 30 lat w ciążę, natychmiast dostała obsesyjnego poczucia winy: co oni o mnie pomyślą? Przecież tego nie zapowiadałam szefowi, nie pisałam w CV w rubryce „moje cele”. Sama we własnej głowie natychmiast unieważniła 10 lat sukcesów zawodowych. Jej partner nie miał podobnych skrupułów. Kobieta w pracy cały czas czuje się postrzegana przez pryzmat swoich innych ról społecznych – i przez to uważa, że nie jest pełnowartościową pracownicą. A jednak sprytne kobiety wiedzą, że przez pokazywaniem nóg i dekoltu można jednak wiele załatwić, i to całkiem realnych rzeczy, z którymi nie poradziłby sobie żaden facet.

W podobny sposób kobieta umie też załatwić sobie pomoc męskiej ręki, kiedy trzeba wymienić olej w samochodzie. Ale ponieważ przyzwyczaiła się, że jest w tym zależna od mężczyzny, hoduje kompleks dziewiąty.

czytaj dalej


9. „Ja taka mała, niepojętna”

Nawet nie będzie się zabierać za obsługiwanie urządzeń technicznych. Mężczyzna uważa za swój obowiązek pomóc kobiecie, co i niżej podpisana często wykorzystywała na stacjach benzynowych. Ale jego dobra wola trwa tylko do czasu. Kiedyś jechałam samochodem z pewną parą. On prowadził, jej zadaniem było zmienianie płyt w odtwarzaczu. Ponieważ zrobiła coś nie tak, jak chciał, facet wpadł w furię. I im bardziej krzyczał, tym bardziej ona robiła źle, jakby oczekując, że tym właśnie ma być – niepojętną kobietką.

I tak dochodzimy do kompleksu dziesiątego.

czytaj dalej


10. Kompleks Matki Teresy

Polska kobieta ciągle uważa za normalne, że musi rezygnować z siebie dla mężczyzny. Jakby już się wychowała z założeniem, że owszem, musi skończyć studia, zrobić karierę – ale trochę na tej zasadzie, na jakiej jej prababka uczyła się grać na fortepianie. Czyli po to, żeby być atrakcyjnym sprzętem domowym, kiedy mężczyzna przeniesie ją przez próg. I kiedy to się stanie, może własną karierę i zainteresowania z ulgą zamknąć w albumie na zdjęcia.

Choć to się oczywiście zmienia, ciągle jest trochę tak, jak w biednych rodzinach chłopskich: to ojciec dostaje największy kotlet, bo to on pracuje. Polski facet dostaje kotlet w postaci pasji i kariery swojej żony. Kobieta wynagradza sobie tę stratę, szantażując męża i dzieci swoim poświęceniem. Tak robiły nasze babcie, ale i moje zamężne koleżanki przyznają, że mimo możliwości zamawiania zakupów przez internet ulegają czasem pokusie, żeby coś podźwigać, umordować się i potem opowiedzieć o tym mężowi. Niech się poczuje jak świnia.

A jakie słabości mają mężczyźni? >>> OTO 10 KOMPLEKSÓW, Z KTÓRYMI BORYKA SIĘ FACET zdaniem Cezarego Michalskiego