Ona wyzwoliła czy spętała kobiety?
Ma 87 lat i nadal nosi kabaretki. Jest zadbana, nie zapomina o fryzjerze i manicure. Mimo podeszłego wieku sprawia wrażenie kokietki. Helen Gurley Brown, długoletnia naczelna amerykańskiego "Cosmopolitana" nadal nie daje o sobie zapomnieć. A to za sprawą książki, która przedstawia Helen jako... ikonę feministek.
- To, co nas podnieca, to wcale nie jest kasa
- Feministki krytykują rząd za ślepotę na płeć
- Co nas najbardziej irytuje w pracy?
- Chudnij w kinie!
- Faceci to symulanci
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Niedziela 2012-05-27

temp. min 1°C max. 26°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Głos w sprawie Helen Gurley Brown zabrały amerykańskie feministki. Otóż kłócą się one, czy 87-letnia dziś była naczelna magazynu może być uznana
za ikonę ich ruchu.
TYLKO DLA NIEGO...
Co można znależć w "Cosmo"? Porady, co robić, by być atrakcyjną dla mężczyzny. Na to składa się wiele czynników: jak się ubrać, by facet uznał cię za seksowną, co mu
mówić w łóżku, by dobrze się z tobą poczuł, gdzie go dotykać, by uznał cię z kochankę wszech czasów? To mało feministyczne podejście do tematu kobiecości. Ale z drugiej strony nie
sposób nie uznać roli "Cosmo" w zmianie świadomości amerykańskich kobiet. To Helen powiedziała jako pierwsza: samotne kobiety miewają lepsze życie seksualne, niż ich
zamężne koleżanki! Namawiała: "Dziewczyny, bawcie się dobrze, romansujcie i uwodźcie mężczyzn". To był znak, że czasy się zmieniają, a kobiety podnoszą wysoko głowę i
mówią: "nie chcemy iść do nieba". Bo wiadomo, tylko grzeczne nudziary idą do nieba, a niegrzeczne tam, gdzie chcą.
HELEN KOCHANA I NIENAWIDZONA
Dyskusja na temat roli Helen rozgorzałą za sprawą biografii Brown pióra Jennifer Scanlon, profesor gender studies w Bowdoin College. Scanlon swoją książkę zatytułowała "Bad Girls Go Everywhere", co jest częścią przytoczonej wcześniej maksymy.
Autorka twierdzi, że Helen Gurley Brown należy uznać za jedną z ważniejszych ikon feminizmu. "Należy jej się miejsce w panteonie feministycznych przywódczyń XX wieku. Nie tylko lansowała wyzwolenie seksualne, ale była wzorem dla pracujących kobiet. Kobiety, które nie rozumiały radykalnych feministek, rozumiały Brown. Na początku lat 60., gdy obowiązującym modelem spełnienia dla kobiety było podporządkowanie się mężowi w małżeństwie, a na kobiety, które nie chciały wychodzić za mąż, patrzono z pogardą, Brown w swoim piśmie i książkach lansowała model szczęśliwej singielki, która cieszy się pracą, wolnością i seksem" - pisze.
Takie postawienie sprawy sprawiło, że inne feministki dostały szału. "Brown doradzała kobietom, jak siadać, stać, jeść, pić, czesać się, wypowiadać, ubierać, byle tylko zadowolić mężczyzn. Jej pomysł na feminizm był taki sam jak Hugh Hefnera, naczelnego >Playboya <: kobieta ma być gejszą w bikini. I to ma być feminizm?!"- pyta krytyk Laura Shapiro w piśmie "Slate".
A co ty sądzisz o nazwaniu naczelnej "Cosmo" ikoną feministek? Podyskutuj o tym na naszym forum.












































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!