Dziennik Gazeta Prawana logo

Ona wyzwoliła czy spętała kobiety?

28 września 2009, 11:20
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Ma 87 lat i nadal nosi kabaretki. Jest zadbana, nie zapomina o fryzjerze i manicure. Mimo podeszłego wieku sprawia wrażenie kokietki. Helen Gurley Brown, długoletnia naczelna amerykańskiego "Cosmopolitana" nadal nie daje o sobie zapomnieć. A to za sprawą książki, która przedstawia Helen jako... ikonę feministek.

Głos w sprawie Helen Gurley Brown zabrały amerykańskie feministki. Otóż kłócą się one, czy 87-letnia dziś była naczelna magazynu może być uznana za ikonę ich ruchu.



Co można znależć w "Cosmo"? Porady, co robić, by być atrakcyjną dla mężczyzny. Na to składa się wiele czynników: jak się ubrać, by facet uznał cię za seksowną, co mu mówić w łóżku, by dobrze się z tobą poczuł, gdzie go dotykać, by uznał cię z kochankę wszech czasów? To mało feministyczne podejście do tematu kobiecości. Ale z drugiej strony nie sposób nie uznać roli "Cosmo" w zmianie świadomości amerykańskich kobiet. To Helen powiedziała jako pierwsza: samotne kobiety miewają lepsze życie seksualne, niż ich zamężne koleżanki! Namawiała: "Dziewczyny, bawcie się dobrze, romansujcie i uwodźcie mężczyzn". To był znak, że czasy się zmieniają, a kobiety podnoszą wysoko głowę i mówią: "nie chcemy iść do nieba". Bo wiadomo, tylko grzeczne nudziary idą do nieba, a niegrzeczne tam, gdzie chcą.

Dyskusja na temat roli Helen rozgorzałą za sprawą biografii Brown pióra Jennifer Scanlon, profesor gender studies w Bowdoin College. Scanlon swoją książkę zatytułowała "Bad Girls Go Everywhere", co jest częścią przytoczonej wcześniej maksymy.

Autorka twierdzi, że Helen Gurley Brown należy uznać za jedną z ważniejszych ikon feminizmu. "Należy jej się miejsce w panteonie feministycznych przywódczyń XX wieku. Nie tylko lansowała wyzwolenie seksualne, ale była wzorem dla pracujących kobiet. Kobiety, które nie rozumiały radykalnych feministek, rozumiały Brown. Na początku lat 60., gdy obowiązującym modelem spełnienia dla kobiety było podporządkowanie się mężowi w małżeństwie, a na kobiety, które nie chciały wychodzić za mąż, patrzono z pogardą, Brown w swoim piśmie i książkach lansowała model szczęśliwej singielki, która cieszy się pracą, wolnością i seksem" - pisze.

Takie postawienie sprawy sprawiło, że inne feministki dostały szału. "Brown doradzała kobietom, jak siadać, stać, jeść, pić, czesać się, wypowiadać, ubierać, byle tylko zadowolić mężczyzn. Jej pomysł na feminizm był taki sam jak Hugh Hefnera, naczelnego >Playboya <: kobieta ma być gejszą w bikini. I to ma być feminizm?!"- pyta krytyk Laura Shapiro w piśmie "Slate".

A co ty sądzisz o nazwaniu naczelnej "Cosmo" ikoną feministek? Podyskutuj o tym na naszym forum.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj