Dziennik Gazeta Prawana logo

Historia Internautki: Ostatnia Wigilia z mamą

19 grudnia 2007, 17:57
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Historia Internautki: Ostatnia Wigilia z mamą
Inne
Te święta wcale nie były wesołe. Ale będzie je pamiętać do końca życia. Teraz pozostały jej tylko wspomnienia. Już nigdy nie usiądzie z mamą do wigilijnego stołu…

Zbliżały się smutne święta. W grudniu mama znalazła się w szpitalu. Choroba okazała się trudna do wyleczenia. Lekarze nie mogli precyzyjnie określić, ani kiedy wyzdrowieje ani, kiedy będzie mogła opuścić szpital. Jeszcze w przeddzień Wigilii twierdzili, że mama spędzi Boże Narodzenie w szpitalu.

Byłam zdenerwowana złym stanem jej zdrowia, zmęczona pracą zawodową, pogodą jesienno-zimową, wizytami w szpitalu, brakiem czasu na wszystko i sił na przygotowanie świąt.

Gdy przybyliśmy z bratem do szpitala dowiedzieliśmy się, że mama może zostać wypisana. Oczywiście nie była jeszcze zdrowa, tylko podleczona. Okazało się, że należy ją co drugi dzień wozić na opatrunki.

Zaskoczenie tą sytuacją mieszało się z radością, że będziemy mogli rodzinnie spędzić święta. Mama dotychczas mieszkała sama, a Wigilię przez wiele ostatnich lat spędzała z rodziną brata. Teraz sama mieszkać już nie mogła. Potrzebowała opieki.

Były właściwie już święta. Oceniliśmy szybko sytuację i ustaliliśmy, że najlepiej będzie, jeśli mama przyjedzie do mnie. Mieszkałam najbliżej szpitala. Do domu przyjechaliśmy około szesnastej i od razu zasiedliśmy do wieczerzy wigilijnej. Wesoło nie było, ale byliśmy razem. I to było najważniejsze. Czułam, że mama bardzo się cieszy, że jest w domu.

Dla nas to był najlepszy bożonarodzeniowy prezent. Do tej pory święta spędzałyśmy oddzielnie, choć mieszkałyśmy tylko 20 kilometrów od siebie.

Nie miałam dużo czasu na przemyślenia, ale czułam już wtedy, że choć wiele nas różniło, święta spędzone z nią są bardziej szczęśliwe.

Ta Wigilia mnie odmieniła. Jak się później okazało, była to ostatnia Wigilia mamy. A ta następna, pierwsza po jej śmierci była już bardzo smutna, choć spędziłam ją, jak zwykle z rodziną męża. Ratowały mnie modlitwa i wspomnienia.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj