Dziennik Gazeta Prawana logo

Isabel: Niczyją kochanką nie byłam

23 lipca 2009, 15:07
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Isabel: Niczyją kochanką nie byłam
Inne
Swoim pojawieniem się wywróciła świat salonów towarzyskich i politycznych do góry nogami. Przez jednych uważana za bezwzględną modliszkę i karierowiczkę, przez inych - za wariatkę albo agentkę podstawioną, by wyeliminować Marcinkiewicza z politycznej gry. Jak jest naprawdę? Isabel udzieliła w końcu dużego wywiadu.

, która w mediach nie cichła przez wiele tygodni. Nie spodziewała się aż takiego szumu. "Nie myślałam, że to się wszystko tak potoczy. . Niestety, paparazzi przyłapali Kazimierza, gdy kupował pierścionek zaręczynowy. I od tego się zaczęło" - opowiada Isabel w rozmowie z "Vivą". Jak mówi, - to tabloidy przedstawiły ją w takim świetle. Ale po chwili przeczy sama sobie, wypierając się tego, że wraz z Kazimierzem ukrywali się przed mediami.

". A ja niczyją kochanką nie byłam. Kochankowie to ludzie, którzy muszą się ukrywać, spotykać w wynajętych garsonierach, są tymi trzecimi" - oburza się Isabel. Podkreśla, że nie poszła na całość, dopóki były premier nie zamknął rodzinnych spraw. "".

>>> Marcinkiewicz nie powinien mieć dzieci z Izą

- pracują w innych. Pierwszy raz Isabel zobaczyła Kazimierza... w mediach. "Kiedyś przeczytałam wywiad na Wirtualnej Polsce i mówię: >>całkiem fajny był ten premier. Lubiany<<. To było na długo, nim go poznałam". A poznali się w drodze do Londynu. "Siedziałam przy stoliku, czytałam jakieś pisma, gazety, które przywiozłam sobie z Polski. Miesięcznik 'Charaktery'. Może dlatego podszedł do mnie, zapytał, czy mieszkam w Londynie. . Połączyło nas to, że jesteśmy Polakami" - wspomina. I samotność. "Myślę, że oboje w tym dniu czuliśmy się samotni. Że tą rozmową wypełniliśmy jakąś pustkę w nas".

Ale nowo nawiązana znajomość wcale nie wzbudziła jej ekscytacji - wzbudziła za to zachwyt koleżanek. "A zwierzyłam się przyjaciółce w Londynie, Kerry, i powiedziałam jej o tym normalnie. Najpierw odparła: >>!<<, a później druga przyjaciółka, Dorothy, podsumowała: >>Zawsze poznajesz fajnych ludzi<<".



"Potem były . Lunche w przerwach" - ciągnie opowieść Isabel. I przyznaje, że na początku nie spodobał jej się jako mężczyzna. "Przecież jest łysy (śmiech). Na początku nie myślałam o nim w takich kategoriach. Po prostu: ciekawy znajomy. Fajnie się z nim gada. . Ale wiadomo, nie zakochałabym się, gdyby mi sie nie podobał". Nie była to miłość od pierwszego wejrzenia. "Nie zaiskrzyło wtedy między nami w sensie męsko-damskim, tylko na zasadzie: ojej, ty lubisz to samo co ja. Ale rzuciliśmy się w tą znajomość jak głową w studnię".

>>> Nie pozwól, by twoje życie wkroczyła Isabel

> czytaj dalej...

. "Nigdy nie związałabym się z facetem dla kasy. Lubię do wszystkiego dochodzić sama i polegać tylko na sobie. (...) Dobrze zarabiam. Stać mnie na mieszkanie, samochód, podróże. W ciągu ostatnich pięciu lat zwiedziłam całą Europę. Jestem z siebie dumna, że tak sobie poradziłam" - uważa Iza.

Przez długo spotykali się sporadycznie i stopniowo sie zbliżali. Ale decydujący krok miał należeć do premiera. "Miał rodzinę, wiedziałam o tym. Jemu zostawiłam decyzję (...). Niczego nie wymuszałam. dopiero gdy już postanowił, co dalej, zaczęliśmy ze sobą być blisko. . Nie działa zza węgła. Stawia prosto sprawę. A ja sobie myślałam tak: co postanowi, będzie dobrze. Albo zostaniemy tylko przyjaciółmi, albo będziemy dla siebie kimś więcej. Ja każdy wariant zaakceptuję" - mówi Isabel i wypiera się, jakoby stawiała warunki w stylu: będziemy razem, jeśli powiesz żonie.

"Co do rozterek - jasne, że miałam. Przeprowadziliśmy dziesiątki rozmów. Wiedziałam, że ma rodzinę, córkę i synów. Ale to nie ja rozbiłam tę rodzinę, jak piszą. Myślę, że żadna dziewczyna nie rozwali małżeństwa, jeśli jest dobre" - przekonuje Isabel.

Wspólnie wyjeżdżają, chodzą do teatrów i klubów. Jest szczęśliwa. "Jestem, bo spełniam swoje marzenia. Nie mam marzeń typu: dom, samochód. Ogród róż. To znaczy ogród tak, ale nie widzę siebie pielącej w nim, tylko siedzącą i wąchającą kwiaty. Lecz to dopiero za jakiś czas" - mówi Isabel.

Podobnie ma wyglądać ich życie za 10 lat. , z balkonikiem. I napisze milionowy wiersz. A Kazimierz będzie rozpalał grilla. Wokół nas będą hasać psy" - marzy. Czy widzi się jako panią premierową? "Gdyby Kazimierz chciał być ponownie premierem, to ja bym się z nim cieszyła i wspierała go. tylko w człowieku" - przekonuje. Nie przejmuje się złą atmosferą naokoło jej związku - uważa, że z czasem wszystko znormalnieje. Poza tym: czego się nie zrobi dla uczucia? "Uważam, że miłość wiele usprawiedliwia".

________________________________

>>> Nagie gospodynie domowe wracają
>>> Oto najbardziej rozwiązłe kobiety świata
>>> Zobacz, jak mężczyźni czytają z piersi

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj