Dziennik.plKobieta

Niedziela, 27 maja 2012

Imieniny: Jana, Juliusza, Radowita

Pogoda: Warszawa Dziś

temp. 24°C

Isabel: Niczyją kochanką nie byłam

2009-07-23 | Ostatnia aktualizacja: 02:43 | Komentarze: 0 | skomentuj
Isabel: Niczyją kochanką nie byłam

Isabel: Niczyją kochanką nie byłam Fot. Rafal Siderski / Inne

Swoim pojawieniem się wywróciła świat salonów towarzyskich i politycznych do góry nogami. Przez jednych uważana za bezwzględną modliszkę i karierowiczkę, przez inych - za wariatkę albo agentkę podstawioną, by wyeliminować Marcinkiewicza z politycznej gry. Jak jest naprawdę? Isabel udzieliła w końcu dużego wywiadu.

Pogoda

POLSKA

Niedziela 2012-05-27

temp. min 1°C max. 26°C
opady: niewielkie opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

Jej pojawienie się wywołało burzę, która w mediach nie cichła przez wiele tygodni. Nie spodziewała się aż takiego szumu. "Nie myślałam, że to się wszystko tak potoczy. Sądziłam, że to, co dzieje się między mną a Kazimierzem, ujawnimy o wiele później. Niestety, paparazzi przyłapali Kazimierza, gdy kupował pierścionek zaręczynowy. I od tego się zaczęło" - opowiada Isabel w rozmowie z "Vivą". Jak mówi, nie jest żadną skandalistką - to tabloidy przedstawiły ją w takim świetle. Ale po chwili przeczy sama sobie, wypierając się tego, że wraz z Kazimierzem ukrywali się przed mediami.

"Nazwali mnie kochanką. A ja niczyją kochanką nie byłam. Kochankowie to ludzie, którzy muszą się ukrywać, spotykać w wynajętych garsonierach, są tymi trzecimi" - oburza się Isabel. Podkreśla, że nie poszła na całość, dopóki były premier nie zamknął rodzinnych spraw. "Mam zasady. I Kazimierz też je ma".

>>> Marcinkiewicz nie powinien mieć dzieci z Izą

TAK SIĘ POZNALI

Wcale nie poznali się w banku - pracują w innych. Pierwszy raz Isabel zobaczyła Kazimierza... w mediach. "Kiedyś przeczytałam wywiad na Wirtualnej Polsce i mówię: >>całkiem fajny był ten premier. Lubiany<<. To było na długo, nim go poznałam". A poznali się w drodze do Londynu. "Siedziałam przy stoliku, czytałam jakieś pisma, gazety, które przywiozłam sobie z Polski. Miesięcznik 'Charaktery'. Może dlatego podszedł do mnie, zapytał, czy mieszkam w Londynie. Zaczęliśmy rozmawiać. Połączyło nas to, że jesteśmy Polakami" - wspomina. I samotność. "Myślę, że oboje w tym dniu czuliśmy się samotni. Że tą rozmową wypełniliśmy jakąś pustkę w nas".

Ale nowo nawiązana znajomość wcale nie wzbudziła jej ekscytacji - wzbudziła za to zachwyt koleżanek. "A zwierzyłam się przyjaciółce w Londynie, Kerry, i powiedziałam jej o tym normalnie. Najpierw odparła: >>Nie wierzę!<<, a później druga przyjaciółka, Dorothy, podsumowała: >>Zawsze poznajesz fajnych ludzi<<".

NA POCZĄTKU BYŁA PRZYJAŹŃ

"Potem były sporadyczne spotkania, przyjacielskie rozmowy. Lunche w przerwach" - ciągnie opowieść Isabel. I przyznaje, że na początku nie spodobał jej się jako mężczyzna. "Przecież jest łysy (śmiech). Na początku nie myślałam o nim w takich kategoriach. Po prostu: ciekawy znajomy. Fajnie się z nim gada. Ma dużą wiedzę. Podobne poglądy. Ale wiadomo, nie zakochałabym się, gdyby mi sie nie podobał". Nie była to miłość od pierwszego wejrzenia. "Nie zaiskrzyło wtedy między nami w sensie męsko-damskim, tylko na zasadzie: ojej, ty lubisz to samo co ja. Ale rzuciliśmy się w tą znajomość jak głową w studnię".

>>> Nie pozwól, by twoje życie wkroczyła Isabel

> czytaj dalej...

oprac. Amme
Źródło: dziennik.pl
12następna »

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Polecane

Najczęściej komentowane

«