Dziennik Gazeta Prawana logo

Jak się spotkają, to się pozabijają

31 marca 2009, 11:56
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
To jeden z najbardziej spektakularnych sporów w rodzimym show-biznesie. W tygodniku "Gala" Katarzyna Klich wałkuje sprawę z Robertem Kozyrą. Już w trzecim pytaniu dziennikarka nawiązuje do medialnej pyskówki, która trwa już od miesięcy. Piosenkarka ma zamiar ujawnić tego ponoć obraźliwego smsa, którego wysłała prezesowi Radia Zet.

Zaczęło się od tego, że partner Kasi Klich, Yaro, na swoim blogu napisał o , które nie chcą puszczać ambitnej muzyki. Nie wymienił żadnych nazw ani nazwisk, ale bezpośrednio zaczepiony poczuł się Robert Kozyra, prezes Radia Zet.

Do wymiany zdań dołączyła Kasia Klich, która ogłosiła, że . Kozyra podchwycił temat, wyrzucając piosenkarce, że nie ma o czym mówić, kiedy jest się autorką tylko jednego przeboju – miał na myśli "Lepszy model" i .

"Pani Katarzyna ma w swoim repertuarze tylko jedną piosenkę >Lepszy model<, która przez chwilę była przebojem. To był właściwie żart. Zabawny tekst, prościutka melodia. " - powiedział.

I tak to trwa od tej pory. Piosenkarka jest bardzo rozżalona, więc głośno i dobitnie skarży się na złośliwość Kozyry, jego obraźliwe słowa i brak kultury. Wyjawia też, że będąc w szkole, Kozyra nie zdradzał żadnego zamiłowania do muzyki, a teraz jest od niej samozwańczym ekspertem: "…bardzo bym chciała spotkać się z panem Kozyrą twarzą w twarz, najchętniej podczas publicznej debaty, żeby nam wszystkim wytłumaczył, , w której ON postawi kropkę nad i, w której wykonawca skorzysta z JEGO bezcennych rad. Ciekawa jestem, kto dał temu panu prawo do ferowania wyroków w tych kwestiach? O ile dobrze wiem, jest on absolwentem filologii polskiej, a to jest kierunek, który ma niewiele wspólnego z muzyką. Poza tym szkolni koledzy pana Kozyry, między innymi mój narzeczony Jarek, nie przypominają sobie u niego jakiejś szczególnej pasji muzycznej. To, że ktoś pracuje w radiu, nie czyni go automatycznie ekspertem od muzyki" - mówi najwyraźniej sfrustrowana Kasia.



Kozyra zarzuca piosenkarce, że wysłała mu obraźliwego smsa, ta zaprzecza, zapowiadając dodatkowo, że upubliczni jego treść dzięki sieci telefonii komórkowej, żeby wszyscy zobaczyli, kto kłamie. Sprawa powoli robi się niesmaczna, aczkolwiek jej końca nie widać. .

Kasia Klich nie liczy jednak na wygraną. Wystarcza jej, że w kwestii dyskryminacji polskich muzyków rozpoczęła się już publiczna debata. Na szczęście dla fanów, oprócz stacji radiowych jest też internet...

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj