"Były szanse na wygraną" – twierdzi córka zmarłych w katastrofie smoleńskiej Marii i Lecha Kaczyńskich o zeszłorocznych wyborach prezydenckich. I podkreśla, że nawet gdyby Lech Kaczyński ich nie wygrał, to i tak odgrywałby znaczną rolę w życiu publicznym.

Reklama

"Byłby wtedy pewnie ważnym liderem opozycji, potrafiłby pomóc ludziom przeciwstawiającym się temu, co dzieje się teraz. Potrafiłby przekonać część Polaków wątpiących w siebie, że warto być Polakiem, warto mieć ambicje, budować silne własne państwo. Potrafiłby wielu obudzić" – mówi Kaczyńska.

W najnowszym wydaniu tygodnika Marta Kaczyńska wspomina rodzinne bożonarodzeniowe rytuały. "To były długie, rozgadane Wigilie. Dyskusje toczyły się do nocy. To, co było na stole, mniej się liczyło, najbardziej cieszyliśmy się sobą" – opowiada.

Wspomina także otrzymane podarki. "Sama też dawałam rodzicom prezenty. Z tatą był jednak problem. Najlepszy krawat ucieszyłby go jako prezent od córki, ale na markę by nawet nie spojrzał. Za to cieszyły go książki i płyty. Uwielbiał je, więc zazwyczaj na tym stawało" – mówi Kaczyńska.

I przyznaje, że po stracie rodziców w ubiegłe święta jej organizm "odmówił funkcjonowania". Kaczyńska dodaje, że choć nie pogodziła się z ich nieobecnością, to "codzienność, opieka nad dziećmi, nad rodziną zmusza człowieka, by być dzielnym".