Co powoduje, że storczyki marnieją?
Choć storczyki uchodzą za kapryśne, ich pielęgnacja nie musi być trudna. Najwięcej problemów wynika zazwyczaj z nieprawidłowego podlewania. Nadmiar wilgoci sprzyja gniciu korzeni, czego następstwem mogą być wiotkie liście i zahamowanie kwitnienia. Z kolei zbyt rzadkie nawadnianie prowadzi do utraty jędrności oraz stopniowego osłabienia rośliny. Znaczenie ma również jakość wody – najlepiej używać miękkiej i przefiltrowanej, ponieważ twarda woda kranowa może pozostawiać w podłożu osady mineralne szkodliwe dla korzeni.
Kondycja storczyka zależy także od miejsca, w którym stoi. Roślina potrzebuje dużej ilości rozproszonego światła, ale jej liście źle znoszą bezpośrednie promienie słoneczne. W zbyt ciemnym miejscu storczyk może przestać tworzyć kwiaty i wyraźnie osłabnąć. Niekorzystnie działają na niego również przeciągi, nagłe zmiany temperatury oraz suche powietrze unoszące się znad kaloryfera – mogą powodować opadanie pąków i liści. Problemem bywa ponadto niewłaściwe nawożenie: nadmiar preparatu prowadzi do zasolenia podłoża, natomiast jego niedobór ogranicza dostęp do potrzebnych składników. Równie ważne jest zastosowanie odpowiedniego, lekkiego i przepuszczalnego podłoża. Gdy storczyk zaczyna marnieć, warto więc przeanalizować wszystkie warunki jego uprawy i skorygować popełniane błędy.
Czy ziemia uniwersalna nadaje się do storczyków?
Gotowe mieszanki dostępne w sklepach ogrodniczych sprawiły, że coraz mniej osób przygotowuje podłoże do roślin doniczkowych samodzielnie. W przypadku storczyków wybór niewłaściwego produktu może jednak poważnie im zaszkodzić. Częstym błędem jest sadzenie orchidei w uniwersalnej ziemi, która ma zbyt zbitą strukturę, ogranicza dopływ powietrza do korzeni i długo zatrzymuje wilgoć. Takie warunki sprzyjają gniciu systemu korzeniowego, a w konsekwencji stopniowemu zamieraniu rośliny.
O problemie mogą świadczyć więdnące kwiaty, miękkie i pozbawione jędrności liście, a także pojawiające się na nich pęknięcia. Jeśli warunki uprawy nie zostaną szybko poprawione, storczyk może przestać kwitnąć, a z czasem całkowicie obumrzeć. Rozwiązaniem jest przesadzenie go do specjalistycznego podłoża przeznaczonego dla orchidei, którego składnikami są między innymi kora sosnowa, keramzyt oraz chipsy kokosowe. Luźna, przewiewna mieszanka zapewnia korzeniom dostęp do tlenu i umożliwia swobodne odprowadzanie nadmiaru wody. Dzięki temu roślina zyskuje warunki zbliżone do naturalnych, może się zregenerować i ponownie obficie zakwitnąć.
Jakie podłoże do storczyków?
Storczyki najlepiej rozwijają się w luźnym i przewiewnym podłożu, które umożliwia korzeniom swobodny dostęp do tlenu, a jednocześnie nie zatrzymuje nadmiernej ilości wody. Mieszanka powinna odtwarzać warunki naturalnego środowiska orchidei, gdzie wiele gatunków rośnie na pniach drzew, fragmentach kory lub skałach. Odpowiednie podłoże można kupić w sklepie ogrodniczym albo przygotować we własnym zakresie. W jego skład mogą wchodzić:
- kora sosnowa – tworzy podstawę mieszanki, stabilizuje korzenie i zapewnia właściwą cyrkulację powietrza;
- keramzyt – usprawnia odpływ nadmiaru wody i ogranicza ryzyko gnicia korzeni;
- chipsy kokosowe – pomagają utrzymać potrzebną wilgotność bez powodowania zastojów wody;
- węgiel drzewny – ogranicza namnażanie bakterii i rozwój pleśni, a ponadto wykazuje właściwości odkażające;
- mech torfowiec, czyli sphagnum – zatrzymuje wilgoć i wspiera tworzenie nowych korzeni.
Tak przygotowana mieszanka zapewnia storczykom sprzyjające warunki do zdrowego wzrostu i kwitnienia, jednocześnie zmniejszając ryzyko problemów wynikających z zastosowania zbyt ciężkiej i mało przepuszczalnej ziemi.
Dominika Górtowska, dziennikarka, redaktorka Dziennik.pl i Forsal.pl. Absolwentka Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu. Pierwsze kroki w dziennikarstwie internetowym stawiała w serwisach Ringier Axel Springer, potem przez 10 lat związana była z największym e-commerce w Polsce. W Dziennik.pl i Forsal.pl zajmuje się przede wszystkim tematyką związaną z finansami osobistymi.
