Burze to zjawiska fascynujące, ale i nieprzewidywalne. Przez lata narosło wokół nich wiele przekonań - niektóre z nich zawierają ziarno prawdy, inne są jedynie powielanymi mitami, które nie mają wpływu na nasze bezpieczeństwo.
Czy w trakcie burzy trzeba wyłączać wtyczki z kontaktu?
Często słyszymy, że na dźwięk pierwszego grzmotu należy biec do gniazdek i odłączać wszystkie urządzenia. Choć może się to wydawać przesadnym odruchem, w rzeczywistości jest to działanie uzasadnione.
Większość budynków mieszkalnych posiada systemy odgromowe, które mają za zadanie przejąć energię pioruna. Istnieje jednak pewne, choć niewielkie ryzyko, że piorun uderzy bezpośrednio w budynek, a nie w piorunochron. W takiej sytuacji nasza domowa instalacja elektryczna, będąca siecią kabli, staje się doskonałym przewodnikiem prądu. Energia z błyskawicy może przedostać się przez przewody do podłączonych urządzeń, co niemal zawsze kończy się ich trwałym uszkodzeniem.
Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej (IMGW) jednoznacznie zaleca odłączanie sprzętu elektronicznego z zasilania na czas burzy. To najskuteczniejszy sposób, aby uniknąć kosztownych awarii sprzętu. Co więcej, jeśli poczujesz swąd spalenizny lub zauważysz uszkodzone przewody, należy jak najszybciej odciąć dopływ prądu oraz gazu do mieszkania i niezwłocznie wezwać odpowiednie służby.
Korzystanie z laptopa i telefonu podczas burzy
Wiele osób zastanawia się, czy bezpieczne jest używanie elektroniki w trakcie wyładowań atmosferycznych. Sam w sobie smartfon czy laptop nie przyciągają piorunów, jednak problemem jest ich podłączenie do sieci.
Jeśli korzystasz z laptopa, który jest w danej chwili ładowany, wystawiasz się na ryzyko porażenia w przypadku uderzenia pioruna w instalację elektryczną budynku. Zasada ta dotyczy wszystkich urządzeń podłączonych do prądu - w tym suszarek do włosów, mikserów czy telewizorów. Dlatego, jeśli musisz korzystać z laptopa lub telefonu w trakcie burzy, rób to wyłącznie wtedy, gdy urządzenia pracują na zasilaniu bateryjnym i nie są wpięte do gniazdek.
Studiowała edukację medialną i dziennikarstwo na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego.
W dzienniku pracuje od 2020 roku. Pracowała m.in. w fundacji działającej na rzecz osób starszych przy TV Puls. Zajmowała się tworzeniem informacji, przeprowadzała wywiady na potrzeby spotów reklamowych, pisała reportaże ukazujące problemy społeczne i materialne osób starszych. Tworzyła content na social media, organizowała plany filmowe na potrzeby spotów charytatywnych. Zajmowała się również montażem treści wideo.
W dziennik.pl zajmuje się głównie pisaniem o aktualnych wydarzeniach politycznych, newsowych i gospodarczych.