Dziennik Gazeta Prawana logo

Nie gotuj, to schudniesz i będziesz zdrowy

25 sierpnia 2008, 07:44
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Surowa dieta zyskuje coraz więcej fanów. W menu Madonny, Gwen Paltrow, Demi Moore, Natalii Portman, Umy Thurman, Oprah Winfrey, Kirsten Dunst, Paula McCartneya i Woody'ego Harrelsona od dłuższego czasu nie pojawiają się żadne gotowane potrawy i przetworzone produkty. Bo jak mówią zwolennicy surowizny, pozwala ona schudnąć, utrzymać wagę i zdrowie.

Najwięcej zwolenników tej diety jest w USA. W kolejnych miastach Stanów powstają specjalne restauracje, serwujące potrawy zgodnie z zasadami surowej diety. W ślad za Amerykanami poszli Brytyjczycy. W Londynie urodzony w Bostonie Chad Sarno otworzył restaurację dla fanów surowizny - Saf in Shoreditch. Podaje w niej surowe świeże ryby, carpaccio oraz niegotowane warzywa.

"Na początku dosyć trudno się przyzwyczaić, ale efekty, jakie osiąga się przez stosowanie takiej diety, przekonują i mobilizują do wytrwałości" - przekonuje aktorka Uma Thurman.

"Raw foodism” albo inaczej "rowism” kojarzy się z restrykcyjną dieta o religijnym wręcz reżimie. Jej zwolennicy twierdzą, że nie tylko się dzięki niej chudnie, ale także leczy z wielu dolegliwości, bo nieprzetworzone jedzenie nie zawiera toksyn.

O co dokładnie chodzi w tej diecie? Mamy jeść jak nasi prehistoryczni przodkowie, jeszcze sprzed odkrycia ognia. "Oni nie przetwarzali jedzenia" - mówi Sarno, wyciskając mleczko z migdałów. Kucharz przez większość życia cierpiał na astmę. Przeszła mu, gdy przeszedł na dietę surową.

Dieta opiera się na terapii enzymami. "Ugotowane w temperaturze powyżej 47 stopni Celsjusza jedzenie jest traktowane przez ludzkie ciało jak obca substancja, szkodliwa" - mówi Sarno i dodaje: "Surowe pokarmy mają 100 procent enzymów. Gotowanie zwiększa zawartość toksyn i niszczy enzymy. Na takiej diecie zaczynasz cierpieć".

Co ważne, wcale nie jest tak, że jedzenie surowizny skazuje cię na wegetarianizm. 90 procent zwolenników tej diety je mięso i ryby. "Ale ja nie używam tłuszczów zwierzęcych" - przyznaje kucharz z Bostonu.

10 lat temu kiedy promował swój nowy styl życia w Kalifornii, miał nielada problem z doborem menu. "Jadłem tony kiełków pszenicy i sałaty. Byłem ciagle głodny. Nie miałem świadomości, że jestem na drakońskiej diecie". Teraz kucharz nauczył się tworzyć zbalansowane i sycące posiłki. Które wcale nie są nudne i bez smaku. Do jego specjalności należą m.in. cienkie płatki buraka nadziewane serem z orzechów nerkowca, na przekąskę - karmelizowana cebula.

Więcej o diecie surowej dowiesz się z książki "Dieta surowa, która jest... smaczna".

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj