Specjaliści z Brytyjskiego Stowarzyszenia Chirurgów Plastycznych (BAAPS) przyznają, że liczba zabiegów, w których jako wypełniacz stosuje się własny tłuszcz, znacznie przekroczyła liczbę zabiegów liposukcji.

Reklama

Chirurdzy plastycy zauważyli, że kobiety coraz częściej chcą nadać swoim sylwetkom bardziej krągłe kształty. Dlatego też decydują się na zabieg, który polega na odessaniu tłuszczu z jednej części ciała np. ud czy brzucha i wstrzyknięciu jej w pośladki, czy piersi.

Wpływ na taką popularność wspomnianego zabiegu miały afery związane z wadliwymi implantami silikonowymi produkowanymi przez firmę PIP. Po ujawnieniu skandalu tysiące kobiet zdecydowały się usunąć potencjalnie szkodliwe implanty.

- Wykorzystanie własnego tłuszczu, jako wypełniacza jest stosowane w chirurgii plastycznej od 70 lat. Jednak dziś dzięki znacznie lepszym technikom, może być wykorzystywane na szerszą skalę. Do gabinetów coraz częściej zgłaszają się również pacjentki, które chcą tą metodą powiększyć sobie pośladki - wyjaśnia Michael Cadier, chirurg plastyk z BAAPS. - Z mojego doświadczenia wynika, że kobietom zależy przede wszystkim na nadaniu swojej pupie odpowiedniego kształtu, nie chcą uzyskać efektu zbyt masywnych pośladków. Nie da się jednak ukryć, że jest to bardzo popularny trend - dodaje.

>>> ZOBACZ RÓWNIEŻ!