Sprawa ciągnęła się od 2003 roku, kiedy to Hanna Bakuła poddała się zabiegowi liftingu twarzy i korekcji nosa. Malarka w rozmowie z dziennik.pl podkreśla, że to nie ona poszła do sądu. - wyjaśnia Bakuła. I podkreśla, że oskarżycielem była prokuratura, ona zaś w sprawie była "jedynie" świadkiem. Teraz więc liczy, że śledczy zareagują na ten wyrok.
Hanna Bakuła, malarka i pisarka, wspomina, że po operacji przez dwa lata była tak słaba i chora, że nie mogła malować ani pisać. - opisuje. Sąd stwierdził jednak, że stało się tak, ponieważ pacjentka po zabiegu nie zastosowała się do zaleceń lekarza i zataiła przed nim istotne informacje dotyczące jej stanu zdrowia.Wykluczono również zakażenie gronkowcem.
Malarka nie chce oceniać wyroku przed otrzymaniem uzasadnienia. - dodaje.
Tymczasem dr Adam Gumkowski, który został oczyszczony z zarzutów, przyznaje, że sprawa znacząco odbiła się na jego życiu. - mówi serwisowi dziennik.pl.
Lekarz przyznaje, że mimo całego zamieszania wciąż ma wielu pacjentów. - wyjaśnia. I zapowiada, że to nie koniec sprawy. - przyznaje.
- komentuje te zapowiedzi Bakuła.