Na wydarzenie z udziałem znanych artystów i dziennikarzy zaprasza Ogólnopolska Organizacja Kwiat Kobiecości. Zaplanowano je w godzinach 11.00 - 16.00 w Centrum Handlowym Atrium Targówek przy ul. Głębockiej 15 w Warszawie.

- Rak jajnika od lat określany jest jako "cichy zabójca kobiet", bo mimo rozwoju metod obrazowania medycznego i diagnostyki przy pomocy tzw. markerów nowotworowych współczynnik wyleczeń kobiet z tym nowotworem nadal utrzymuje się na niskim poziomie - powiedział ginekolog i położnik dr Jacek Tulimowski, który podczas sobotniej akcji będzie edukował panie i udzielał im konsultacji medycznych.

Jak wyjaśnił, jest to związane z tym, że kobiety ze zmianami nowotworowymi jajnika zwykle trafiają do lekarza w zaawansowanym stadium choroby. Dotychczas nie udało się bowiem ustalić algorytmu dolegliwości, które mogłyby pomóc we wczesnym jej rozpoznawaniu.

U pań, u których rozwija się rak jajnika, mogą wprawdzie występować objawy ze strony układu pokarmowego, jak wzdęcia, odbijanie się, zgaga, bóle w dole brzucha czy częstsze oddawanie moczu, ale są to symptomy niecharakterystyczne i często nie nasuwają podejrzeń.

Istnieją też tzw. markery nowotworowe (tj. białka produkowane przez komórki nowotworowe), które stosuje się pomocniczo w diagnostyce raka jajnika, ale nie są one wystarczająco specyficzne i czułe. Na przykład, podwyższony poziom markera CA 125 może występować nie tylko u pań z rakiem jajnika, ale też z endometriozą, stanem zapalnym w jamie brzusznej czy łagodnymi torbielami jajnika - tłumaczył dr Tulimowski.

- Jedynym badaniem, które może zwiększyć wczesną wykrywalność raka jajnika jest USG dopochwowe, które pozwala ocenić nie tylko rozmiary, ale i strukturę jajników. Jest to bardzo ważne, gdyż nowotwór ten nie zawsze jest związany z powiększeniem jajnika - podkreślił specjalista. Jak przypomniał, Polskie Towarzystwo Ginekologiczne zaleca, by od 35. roku życia każda kobieta miała wykonywane USG przezpochwowe. Nie jest to jednak badanie refundowane i musi być robione na własny koszt.

Organizatorzy sobotniej akcji "Jajko mądrzejsze od kury" chcą przekonywać panie, by nie popełniały błędów starszego pokolenia i dbanie o zdrowie traktowały jako opłacalną inwestycję.

- Jest kilka spraw w życiu, których nie należy odkładać na później. Regularne badania i troska o zdrowie intymne jest kluczowa, jeśli chcemy spokojnie realizować nasze dalsze plany i marzenia - powiedziała Ida Karpińska, prezes organizacji "Kwiat Kobiecości". - Tymczasem, kobiety, poświęcając cały czas rodzinie i pracy, zapominają o sobie, a przede wszystkim o własnym zdrowiu. Do ginekologa chodzą bardzo rzadko, często jedynie podczas ciąży lub po receptę na środki antykoncepcyjne, zaniedbują też regularne badania, takie jak cytologia czy USG dopochwowe - podkreśliła.

Sobotni happening skierowany jest szczególnie do matek i córek - ma je zachęcić, by wzajemnie motywowały się do wykonywania badań ginekologicznych. To może je uchronić przez wieloma groźnymi schorzeniami lub pomóc w ich wczesnym wykryciu, gdy szanse na wyleczenie są duże.

Udział w nim zapowiedziały znane artystki i dziennikarki: aktorki Maja Hirsch oraz Aleksandra Mikołajczyk (z mamą), dziennikarka Jolanta Fajkowska z córką Marysią Niklińską, prezenterka Marzena Sienkiewicz.

Podczas wydarzenia zaplanowano liczne dodatkowe atrakcje, w tym malowanie pisanek z zaproszonymi gwiazdami (rysownik Andrzej Pągowski ozdobi 1,5 metrową pisankę przygotowana specjalnie dla uczestników akcji), wystawę edukacyjną, konsultacje medyczne, konkursy z nagrodami oraz zabawy dla najmłodszych.

Z danych Centrum Onkologii w Warszawie wynika, że w Polsce raka jajnika diagnozuje się co roku u ok. 3,5 tys. kobiet, a ponad 2,5 tys. pań umiera z jego powodu. Eksperci przewidują, że liczby te będą systematycznie wzrastać.

Ryzyko tego nowotworu jest wyższe u kobiet z predyspozycjami genetycznymi, których krewna pierwszego stopnia (matka, siostra) chorowała na raka jajnika lub raka piersi oraz u pań, które nie rodziły dzieci.

- Mniej narażone na raka jajnika są kobiety, które wielokrotnie rodziły oraz te, które stosowały antykoncepcję hormonalną łącznie co najmniej przez 5 lat - zaznaczył dr Tulimowski. Jak wyjaśnił, wiąże się to z tym, że w jednym i drugim przypadku na pewien czas zahamowana zostaje owulacja - nie dochodzi do pękania pęcherzyka jajnikowego i naruszenia struktury jajnika, a to zmniejsza ryzyko powstawania atypowych komórek, z których może rozwinąć się nowotwór.