Niektórzy mówią, że najważniejsze, co nas ubiera, to nasz zapach. Czy rzeczywiście możemy perfumy nosić jak ubranie?

Reklama

- Jak zapytali Marylin Monroe co pani zakłada na noc, powiedziała dwie krople Chanel numer 5, to oznacza, że perfumy są ubraniem, czyli perfumy zmieniamy tak jak ubrania i dostosowujemy do sytuacji - powiedział Stanisław Krajski, ekspert od savoir vivre, w rozmowie z Moniką Olejnik w Radiu ZET.

- Skoro mamy nosić perfumy jak ubranie, musimy nauczyć się dopasowywać je do „pozostałych” elementów garderoby i go określonej okazji. Trzeba wiedzieć, które perfumy do jakiej sytuacji pasują i do jakiego ubrania – radzi ekspert.

W tych sprawach potrzebne jest wyczucie, jednak zasadniczo unika się mocnych i ciężkich perfum w sytuacjach zawodowych, w ciągu dnia oraz przy dużym upale.

Stanisław Krajski zdradził, jakie miejsca na ciele należy perfumować dla najlepszego efektu. - Jak jest gorąco to tam, gdzie kości wystają, a jak jest zimno to właśnie miejsca ukrwione – wylicza ekspert. Jest jednak również inna zasada… Natomiast odpowiedź znowu daje nam Marylin Monroe, która była specjalistką od perfum: kobieta perfumuje się tam, gdzie chce być całowana.