Dziennik.pl logo

Make-up, który przetrwa falę tłumów i emocji. Jak zadbać o cerę przed koncertem by zawsze wyglądać pięknie?

dzisiaj, 15:11
Ten tekst przeczytasz w 5 minut
Kobieta zmywa makijaż
Kobieta zmywa makijaż/Shutterstock
Kilkanaście godzin w tłumie, kolejki pod stadionem, pot i łzy wzruszenia. Koncertowy maraton to ekstremalny test dla Twojej cery. Zapomnij o wylewaniu na siebie ton utrwalacza. Zobacz, jak mądrze przygotować skórę, by make-up przetrwał do samego końca. Następnego dnia będziesz cieszyć się nie tylko wspomnieniami, ale także piękną cerą.

Skincare prep zaczyna się tydzień przed koncertem

Kwasy AHA i BHA (na przykład popularny kwas glikolowy czy salicylowy) to świetne składniki, które działają jak chemiczny peeling. Rozpuszczają martwy naskórek i błyskawicznie dają efekt wygładzonego "glow". Niestety, mają jeden minus: odsłaniają bardzo delikatną warstwę skóry. Jeśli zafundujesz uwrażliwionej cerze słońce podczas czekania pod stadionem, hektolitry potu i ścisk w tłumie, szybko tego pożałujesz. Pozbawiona zrogowaciałego "pancerza" skóra zacznie piec, zaczerwieni się, a broniąc się przed czynnikami z zewnątrz, uruchomi nadmierne przetłuszczanie. W efekcie nawet najtrwalszy podkład po prostu spłynie. Dlatego na 5 - 7 dni przed koncertem odstaw wszystkie toniki i sera złuszczające.

Zamiast tego, całą swoją uwagę kieruj na odbudowę naturalnej warstwy ochronnej skóry. W przedkoncertowym tygodniu liczy się tylko łagodzenie i maksymalne nawadnianie Twojej cery. Włącz do codziennej rutyny np. serum z kwasem hialuronowym, a wszystko to domykaj solidnym kremem z ceramidami. To one działają jak cement, który uszczelnia naskórek. Dobrze nawilżona i zregenerowana skóra zachowuje się jak gąbka, która już nie musi chłonąć wilgoci z makijażu. Dzięki temu podkład "przykleja" się znacznie lepiej, cera nie wyświeca się w połowie supportu, a Ty możesz cieszyć się nienaruszonym make-upem od wczesnych godzin pod bramkami aż po sam powrót do domu.

Ekstremalny maraton: lot, kolejki i godziny przed otwarciem bramek

Samo dotarcie na wymarzony występ i czas spędzony w gęstym tłumie przed wejściem na płytę to funkcjonowanie na najwyższych obrotach. Nierzadko ten maraton zaczyna się od długiej podróży. Jeśli na zagraniczną trasę lecisz samolotem, musisz pamiętać, że klimatyzowane, nienaturalnie suche powietrze na pokładzie "wypija" wodę z naskórka. Warto na czas lotu nałożyć grubszą warstwę sprawdzonego kremu ochronnego, a dopiero po dotarciu na miejsce, już w hotelu, odświeżyć twarz i rozpocząć wykonywanie właściwego make-upu.

Gdy znajdziesz się pod obiektem, Twoim najlepszym przyjacielem staje się witaminowe wsparcie i wysoka ochrona przeciwsłoneczna. Nawet jeśli spędzisz tam tylko godzinę czy dwie, słońce i ścisk robią swoje. Serum z witaminą C nałożone pod krem z filtrem działa jak miejska tarcza. Neutralizuje szkodliwy wpływ czynników zewnętrznych, chroniąc przed smogiem i zanieczyszczeniami z unoszącego się kurzu. Na to obowiązkowo nałóż SPF 50. Zamiast ciężkich, bielących kremów, wybieraj lekkie emulsje lub nowoczesne formuły żelowe. Dzięki temu produkt wchłonie się do matu, nie spłynie i nie zacznie boleśnie szczypać w oczy, gdy od słońca i emocji zrobi się gorąco. To absolutny fundament, by skóra nie wyglądała na zmęczoną i szarą, jeszcze zanim na scenę wejdzie support.

Demakijaż o 2 w nocy, szybki ratunek po zejściu ze sceny

Kiedy emocje opadają, a Ty w końcu docierasz do pokoju hotelowego lub domu w środku nocy, perspektywa rzucenia się na łóżko w pełnym makijażu wydaje się niezwykle kusząca. To jednak najgorsze, co możesz zrobić po tak intensywnym dniu. Zastygający podkład, wodoodporny tusz, kurz, pot i resztki kremu z filtrem to mieszanka, której nie chcesz zostawiać na twarzy. Jeśli zaśniesz bez demakijażu, obudzisz się z zapchanymi porami i wysypem niedoskonałości. Jak zmyć ten pancerz szybko, skutecznie i bez podrażniania zmęczonej skóry?

Zapomnij o agresywnym tarciu twarzy wacikami nasączonymi płynem micelarnym. Rozwiązaniem na takie ekstremalne noce jest ekspresowe podwójne oczyszczanie. Zapakuj do kosmetyczki masełko lub balsam do demakijażu. Taka formuła pod wpływem ciepła dłoni zamienia się w delikatny olejek, który w kilkanaście sekund rozpuszcza wszystko, co osiadło na Tobie przez cały dzień. Wystarczy spłukać go ciepłą wodą i umyć twarz łagodnym żelem, by pozbyć się resztek. Na koniec, zamiast bawić się w wieloetapową pielęgnację, nałóż po prostu grubszą warstwę sprawdzonego kremu z ceramidami lub kojącą maskę całonocną (typu sleeping mask). Rano Twój naturalny płaszcz ochronny będzie w świetnej kondycji, a twarz będzie wyglądać na wypoczętą, nawet jeśli na sen zostało Ci zaledwie kilka godzin.

Mniej znaczy więcej – ciesz się muzyką i dbaj o siebie

Koncertowy maraton to ostateczny test dla Twojej cery, ale jeśli odpowiednio wcześnie postawisz na intensywne nawilżanie i wzmocnisz naturalną ochronę, makijaż przetrwa najtrudniejsze warunki. Mądry skincare prep sprawi, że skóra obroni się sama, a Ty nie będziesz panikować, czując spływający podkład.

Pamiętaj jednak, że żaden, nawet najbardziej nieskazitelny look nie jest wart Twojego zdrowia. Godziny spędzone w gęstym tłumie potrafią drastycznie wyciągnąć resztki energii, zwłaszcza gdy doliczymy do tego zagraniczną podróż czy wielkie emocje. Dlatego obok sztyftu z filtrem i bibułek matujących, najważniejszym elementem Twojego koncertowego "wyposażenia" jest butelka z wodą i zdrowy rozsądek. Obserwuj to, co dzieje się wokół, reaguj, gdy ktoś obok potrzebuje pomocy i przede wszystkim słuchaj własnego organizmu. Jeśli poczujesz się słabo, nie bój się odpuścić wywalczonego miejsca tuż pod barierkami. W końcu idealny wyjazd to taki, z którego wracasz bezpiecznie, z masą świetnych wspomnień.

FAQ: Koncertowy make-up i pielęgnacja w pigułce

Jak poprawić makijaż w gęstym tłumie bez efektu maski?

Twoim najlepszym przyjacielem są bibułki matujące. Ściągną nadmiar potu i naturalnego natłuszczenia bez dokładania na twarz kolejnej warstwy kosmetyku. Dopiero po użyciu bibułki możesz delikatnie przypudrować strefę T (czoło, nos, brodę), zostawiając policzkom naturalny blask.

Jak reaplikować filtr SPF na gotowy makijaż pod stadionem?

Nakładanie kremu w takich warunkach odpada. Idealnie sprawdzą się za to transparentne sztyfty z filtrem lub specjalne mgiełki przeciwsłoneczne. Zaaplikujesz je w biegu, nie brudząc rąk i nie przesuwając podkładu.

Co lepiej sprawdzi się pod sceną: zastygający podkład czy lekki krem BB?

Zdecydowanie lekkie formuły (kremy BB, skin tinty). Gruby, matujący podkład w połączeniu z potem i wysoką temperaturą szybko pęka i tworzy "efekt ciastka". Lekki tint ładnie stopi się ze skórą, a pojedyncze niedoskonałości znacznie bezpieczniej jest zakryć punktowo, używając do tego mocno kryjącego korektora.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj