Reklama
Reklama
Warszawa
Reklama

Angela Merkel podejmowała królową w stroju rodem z wiejskiego wesela

25 czerwca 2015, 08:48
Kanclerz Niemiec rzadko pokazuje się w innym stroju, niż marynarka i spodnie, ale może to i lepiej, bo...
Kanclerz Niemiec rzadko pokazuje się w innym stroju, niż marynarka i spodnie, ale może to i lepiej, bo... / PAP/EPA
Jeśli pani kanclerz tak interpretuje kobiecy styl, to my zdecydowanie wolimy oglądać ją w męskim wydaniu...

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję

Reklama
Reklama
Tematy:
wpadki modowe moda styl AngelaMerkel

Powiązane

Reklama

Komentarze(38)

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut. Zanim dodasz komentarz -zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
  • m-53
    2015-06-25 11:59:04
    powalający to jest tytuł i poziom autorki (autora?)
    Domyślam się, że to tzw. blagierka modowa
    0
  • Q
    2015-06-25 11:20:27
    królowa w jeszcze gorszym więc co za różnica!
    3
  • Europejczyk
    2015-06-25 14:05:01
    To dobrze swiadczy o Angeli Merkel, ktora nie jest szlachcianka, wiec przyszla ubrana skromnie na spotkanie z Elzbieta II. W Niemczech jest takie powiedzenie : Mehr sein als erscheinen - a sukcesy gospodarcze Niemiec pokazuja, ze i plebejuszki oraz plebejusze moga wiele osiagnac - jezeli sa pracowici.
    0
  • libero2015
    2015-06-25 14:44:35
    Wiadomo, że Merkel kobiecością nie powala, ale nazywanie jej stroju modowym koszmarkiem w zestawieniu ze strojem Eli jest totalnym nieporozumieniem. Ta druga przecież ubrana jest jak szmaciana lalka z wiejskiej chata
    0
  • degust
    2015-06-25 12:22:15
    Zajmijcie się lepiej kreacją pierwszej damy, pani Danieli Schadt. Ta zdecydowanie jest najgorsza!
    0
  • gosc
    2015-06-25 11:14:49
    niestety praca premiera/kanclerza jest tez praca fizyczna ,ciągle przemieszczanie się,wsiadanie,wysiadanie z samochodu powoduje,ze spodnie sa wygodniejsze ale tutaj wygląda dobrze
    0
  • Pateks
    2015-06-25 15:45:17
    A wlasnie ze ten kostium z dluga suknia jest super a Angela Merkel wyglada w tej stylizacjii naprawde fajnie a i kolor jest bardzo ladny dobrze dobrany .
    0
  • wiesiek
    2015-06-25 22:13:45
    TAM GDZIE DEMOKRACJA JEST SŁABA I SKORUMPOWANA ZAWSZE RZĄDZĄ SŁUŻBY.


    TYM RAZEM MUSZĘ SIĘ ZGODZIĆ; KAZIO TRAFIŁ W SEDNO. Z TYM, ŻE W POLSCE ZAWSZE RZĄDZIŁY SŁUŻBY A W CZASIE RZĄDÓW KLIKI POWSI-PSL PANOSZĄ SIĘ TAK NIEMAL JAK ZA KOMUNY. PRYM WIODĄ OCZYWIŚCIE WSI NIBY DAWNO ZLIKWIDOWANE A WCIĄŻ ŻYWE HOŁUBIONE I OCHRANIANE PRZEZ HRABIEGO Z RUSKIEJ BUDY.

    ŻADEN WIĘKSZY BIZNES, ŻADEN ZAKUP NIE MOŻE OBYĆ SIĘ BEZ WSI, KTÓRE MAJĄ WSZĘDZIE SWOJE KONTAKTY, POŚREDNIKÓW, TW, JESZCZE Z DAWNYCH CZASÓW. WŁAŚNIE DLATEGO DROGI BUDOWANE W POLSCE SĄ NAJDROŻSZE NA ŚWIECIE, WŁAŚNIE DLATEGO JEŻELI ZAKUPIMY HELIKOPTERY Eurocopter EC725 Super Cougar (Caracal) – helikopter oblatany 27 listopada 2000, a produkowany od lutego 2005 roku będący rozwinięciem konstrukcji Eurocopter AS532 Cougar, to będzie można rzec, że zakupiliśmy najdroższe helikoptery na świecie ale tylko dlatego, że znowu tak jak w przypadku dróg kilkakrotnie przepłacimy.

    Helikoptery Caracal, na które ponoć już zdecydowało się Ministerstwo Obrony Narodowej, są jak pendolino albo Stadion Narodowy – ich możliwości techniczne będą mniejsze, niż oczekiwano, za to koszty dużo większe, niż przewidywał preliminarz. Za identyczną liczbę 50 śmigłowców tego samego typu i z podobnym wyposażeniem Brazylijczycy zapłacili o połowę mniej niż chce zapłacić MON.

    Jeszcze dwa lata temu Ministerstwo Obrony Narodowej przewidywało, że za 8 mld zł kupi dla polskiej armii 70 śmigłowców. Pojedyncza maszyna kosztowałaby więc ok. 114 mln zł. W rozstrzygniętym niedawno przetargu zdecydowano się nabyć od francuskiego Airbusa tylko 50 helikopterów za kwotę dużo większą, bo sięgającą aż 13 mld zł. Oznacza to, że jeden helikopter Caracal typu EC725, bo taki oferują Francuzi, będzie kosztował 260 mln zł, a więc ponad dwukrotnie więcej, niż pierwotnie zakładano. – Kupimy najdroższe śmigłowce świata, a w zamian otrzymamy przysłowiową „czapkę gruszek i popalić”, tak wysokiej ceny nie sposób sensownie wytłumaczyć. Chyba tylko tym, że w III RP, za rządów kliki POWSI - PSL inaczej się nie da. – twierdzą eksperci.

    MON przekonuje, że kontrakt z Airbusem to korzyść dla naszej gospodarki, bo Francuzi obiecali, że swoje śmigłowce będą produkowali w Polsce ale to fałsz bo jak wyjaśnia francuski magazyn „L’Usine Nouvelle”, maszyny i silniki będą u nas tylko montowane, na dodatek montownia dopiero zostanie wybudowana, części i podzespoły helikoptera EC725 będą dostarczali francuscy podwykonawcy Airbusa, m.in. grupa Safran, a także fabryki w Marignane i La Courneuve.

    Decyzja MON-u o wyborze śmigłowca Caracal wywołała oburzenie w zakładach lotniczych w Świdniku i w Mielcu, których właściciele – AugustaWestland oraz S i k o r s k y Aircraft – również startowali w przetargu. W środę w Świdniku odbył się marsze protestacyjne pracowników oraz mieszkańców miasta, podobną akcję zorganizowano w Mielcu. Uczestnicy manifestacji domagali się unieważnienia przetargu.

    Krytycy MON-u zwracają uwagę, że kupujemy od Francuzów kosztowną, ale przestarzałą zabawkę, która ustępuje nowszym, dostępnym na rynku typom śmigłowca. Najpoważniejszy zarzut wobec EC725 to brak systemu, który chroni maszynę przed rakietami przeciwlotniczymi, zakłócając ich układy naprowadzania. Oferowany przez Airbusa helikopter nie ma też odpowiedniego pancerza chroniącego przed ostrzałem z broni palnej. Niedawno wojskowego caracala zestrzelili Z BRONI RĘCZNEJ handlarze narkotyków w Meksyku.


    Większość afer, jaka w Polsce wybuchała, zawsze była związana w jakiś sposób ze służbami specjalnymi. Jestem w 99 proc. pewien, że ta afera podsłuchowa to jest także afera służb - mówił w "Kropce nad i" na antenie TVN24 były premier, Kazimierz Marcinkiewicz.



    Bronisław Komorowski, zanim przegrał, podłożył granat pod polską demokrację. Jeśli Polacy w referendum zagłosują za likwidacją finansowania partii z budżetu,SPRAWIĄ PREZENT przyjaciołom Komorowskiego
    z WSI, którzy stworzyli biznes III RP.


    – Ten, kto zgłasza taki postulat, jest agentem złodziei. Pola do dalszej dyskusji nie widzę – mówi Andrzej Gwiazda, legendarny lider Solidarności z 1980 r.



    - Likwidacja subwencji państwowej oznaczałaby, że partie finansować będą wyłącznie osoby prywatne. Rzecz jasna, na miarę zasobności swojej kieszeni.


    - Jest oczywiste, iż kilkudziesięciu biznesmenów z rodowodem w komunistycznych służbach specjalnych może dać swojej ukochanej partii więcej pieniędzy niż miliony zwykłych Polaków dyskryminowanych w III RP.

    Oligarchowie i słupy jak u Janukowycza

    W ustawie o partiach politycznych istnieje wprawdzie ograniczenie, zgodnie z którym wpłata jednej osoby „nie może przekraczać w jednym roku 15-krotności minimalnego wynagrodzenia za pracę”. W praktyce jednak łatwo to obejść – partię wesprzeć mogą osoby podstawione, czyli tzw. słupy.

    – Przypomnę historię pewnego polityka, którego emeryci i studenci z Lublina wspierali wpłatami po kilkanaście tysięcy złotych – mówi dr hab. Rafał Chwedoruk, politolog z Uniwersytetu Warszawskiego. Chodzi oczywiście o Janusza Palikota. Zdaniem Chwedoruka likwidacja finansowania partii z budżetu przybliży Polskę do standardów, które obowiązywały na Ukrainie, będących pozostałością po czasach Wiktora Janukowycza. – Tam wszystkie partie sponsorowane są przez oligarchów. Niekiedy wspierają oni partie o sprzecznych ze sobą programach. Bo liczy się tylko interes – mówi.

    Jego zdaniem szczególnie uderzające jest to, że postulat Komorowskiego są skłonne poprzeć partie, które reklamują się jako proeuropejskie. – To szokujące, kiedy ludzie, którzy chwalą się, że całe życie walczyli o europejski model demokracji, nagle porzucają go w imię chwilowych, koniunkturalnych zysków – mówi Chwedoruk.

    Przeciwnicy państwowych subwencji dla partii powołują się na przykład amerykański i brytyjski. Jak mówi Andrzej Gwiazda, nie ma to najmniejszego sensu, gdyż tamtejsza sytuacja nie przystaje zupełnie do naszej. – Niedawno dyskutowałem o tym z pewnym Amerykaninem. Tłumaczyłem mu: u was biznes zaczynał się, gdy każdy miał co najmniej jednego colta. U nas powstawał w czasach, gdy biznesmenami mogli zostać jedynie ludzie nieuczciwi. To oddawanie demokracji w ich ręce.

    Kopacz i Petru za. A Kukiz?

    „Czy jest Pani/Pan za utrzymaniem dotychczasowego sposobu finansowania partii politycznych z budżetu państwa?” – tak brzmi pytanie zaproponowane przez Komorowskiego. Postulat likwidacji takiego finansowania już poparły PO
    i NowoczesnaPL Ryszarda Petru.

    Niebezpieczeństwo polega na tym, że choć PO traci poparcie, a w sondaże pompujące partię Petru nikt nie wierzy, to dla zwykłego Polaka postulat, by nie musiał z własnej kieszeni płacić za luksusy partyjnych liderów, brzmi bardzo atrakcyjnie.

    Potwierdzają to badania. Z sondażu IBRIS dla „Rzeczpospolitej” z 1 czerwca wynika, że gdyby referendum odbywało się dziś, aż 74 proc. Polaków zagłosowałoby przeciwko finansowaniu partii politycznych z budżetu, a tylko 15 proc. za. 11 proc. pytanych wybrało opcję „trudno powiedzieć”.

    Paweł Kukiz, który jest zdeklarowanym zwolennikiem odpartyjnienia państwa, o likwidacji finansowania partii z budżetu mówi w sposób bardzo oględny, zapewne zdając sobie sprawę z prawdziwych skutków takiej zmiany. Jednak pytanie wymyślone przez Komorowskiego ograniczyło mu pole manewru. Gdyby zaapelował o głosowanie za utrzymaniem obecnego systemu, mógłby narazić się na zarzuty o brak konsekwencji.

    Do tego Kukiz zadeklarował, że jego ugrupowanie wystartuje w wyborach do parlamentu jako komitet wyborczy, a nie partia, co oznacza, że zrezygnuje z ewentualnej dotacji. – Nie chcemy tych pieniędzy, bo to jest kwestia naszej wiarygodności – mówił Agencji Informacyjnej Polska Press Patryk Hałaczkiewicz, szef sztabu Kukiza.

    Subwencje to najtańszy sposób utrzymywania demokracji

    DEMAGOGICZNYM argumentem, na który nabrać się mają zwykli Polacy, są RZEKOME oszczędności, jakie może pozyskać państwo, rezygnując z dotowania partii politycznych. „Dzieci nie mają pieniędzy na posiłek w szkole, a ty finansujesz limuzyny polityków” – łatwo wyobrazić sobie taki spot przeciwników partyjnych subwencji.


    To SKRAJNA DEMAGOGIA, bo dotacje dla partii politycznych są w budżecie państwa jak ziarnko piasku. Państwo przeznaczy na nie w tym roku 54,6 mln zł. To mniej niż zakup jednego samolotu F-16 z pełnym uzbrojeniem. Mniej więcej tyle kosztuje jedna kampania reklamowa dużego koncernu w polskich mediach.

    Według danych z ubiegłego roku, PO dostała 17,7 mln zł subwencji, a PiS – 16,5 mln. Dla porównania rząd PO–PSL wydał niemal połowę dotacji tych partii, czyli aż 7 mln zł, na… jeden spot z okazji 10-lecia członkostwa Polski w UE.

    Obecnie wysokość dotacji na partie zależna jest od liczby uzyskanych przez nie głosów. Istnieje specjalny przelicznik owych głosów na pieniądze. Przy poparciu do 5 proc. jest to 5,77 zł za jeden głos, od 5 do 10 proc. – 4,61 zł, od 10 do 20 proc. – 4,04 zł, 20 do 30 proc. – 2,31 zł, powyżej 30 proc. – 0,87 zł.

    Subwencja z budżetu, choć niezbyt imponująca z punktu widzenia oligarchów, pozwoliła partii takiej jak PiS, niewspieranej przez postkomunistyczny biznes, zorganizować efektowną konwencję Andrzeja Dudy jako kandydata na prezydenta. Jeśli dotacje znikną, efektowne kampanie prowadzić będą mogły wyłącznie ugrupowania takie jak PO czy NowoczesnaPL.

    Partie związane z nurtem niepodległościowymi i reprezentujące uboższe warstwy społeczeństwa wyemitują wielokrotnie mniej spotów wyborczych i zawieszą o wiele mniej plakatów niż establishmentowe. W efekcie wielu wyborców nie zauważy w ogóle ich kampanii. A potem poniesie koszty niekorzystnej dla siebie polityki nieporównywalnie WYŻSZE od kosztów subwencji.
    0
  • siupryza
    2015-06-25 16:20:44
    Buractwo w sosie własnym...
    0
  • wiesiek
    2015-06-25 09:34:37
    Skompromitowany R a d o s ł a w S. ucieka z Polski. Podobno ma dołączyć do Kulczyka i Kwaśniewskiego


    Były marszałek Sejmu ma zrezygnować z kontynuowania politycznej kariery w Polsce.


    Rezygnacja S i k o r s k i e g o – to pokłosie afery taśmowej. Marszałek Sejmu jest jednym z jej głównych bohaterów. Jego rozmowy z Jackiem Rostowskim są, oprócz wynurzeń Bartłomieja Sienkiewicza o teoretycznym państwie oraz "chu**u, d*pie i kamieni kupie", stały się jednymi z najgłośniejszych. To właśnie S i k o r s k i planował „zaje**ć PiS” komisją śledczą. Przypominamy o czym dyskutowali wówczas dwaj panowie.


    S i k o r s k i : "Ty, ja uważam, że można zaje**ć PiS komisją specjalną w sprawie Macierewicza".
    R o s t o w s k i: "No a co innego jest dzisiaj?"
    S i k o r s k i: "No taaaak. Kaczyński się przyspawał do Macierewicza i teraz trzeba Macierewiczem ich obu na dno pociągnąć. (...) Można zrobić dwuletni cyrk. I niech oni się tłumaczą.(...) Wiem, bo byłem przy tym".
    R o s t o w s k i: "Dobrze, tylko trzeba namówić. Musisz Donalda namówić".
    S i k o r s k i: "Donald się waha, ale lekko za. Powiedział: niewykluczone".

    To nie jedyne knajpiane wynurzenia R a d e c z k a jakie został potajenie nagrane i udostępnione w mediach, w tym także w internecie.


    RADECZEK - SWOJĄ "DYPLOMATYCZNĄ ELOKWENCJĄ", W KNAJPIANYCH POGADUCHACH PRZY OŚMIORNICZKACH, WINKU PO 1200 $ FLASZKA I HAWAŃSKICH CYGARACH - WSZYSTKO ZA NASZĄ KASĘ, UŻYWAJĄC JEGO DYPLOMATYCZNEJ NARRACJI "U D * * P I Ł" SIEBIE I POCIĄGNĄŁ NA DNO POLSKĄ DYPLOMACJĘ I KLIKĘ POWSI PSL TRZYMAJĄCĄ WŁADZĘ.


    OŚMIORNICZKI MU ZASZKODZIŁY? A MOŻE TE HAWAŃSKIE CYGARA, ŻE TAK PLÓTŁ ? LICHO WIE, ZRESZTĄ ZA DUŻO WCZEŚNIEJ Z TRAMPKARZEM DONKIEM SIĘ KUMPLOWAŁ A TO NIKOMU CHOĆBY I NAJMĄDRZEJSZEMU NA DOBRE NIGDY NIE WYSZŁO.



    TERAZ, I PLATFORMA I RADEK MAJĄ POZAMIATANE.


    NAWET KOPACZ, MISTRZYNI W OKŁAMYWANIU POLAKÓW ZAKPIŁA SOBIE Z R A D E C Z K A ODMAWIAJĄC MU JEDYNKI NA LISTACH WYBORCZYCH.


    PO PUBLIKACJACH W MEDIACH AMERYKAŃSKICH I ŚWIATOWYCH JAK GO W OGÓLE DO DYPLOMACJI WEZMĄ KIEDY, TO CHYBA NA WOŹNEGO ALBO DO KNAJPY NA WYKIDAJŁĘ. ZDROWO MUSIAŁ CHYBA PRZED JOHN ELLIS J. BUSH'EM SUMITOWAĆ SIĘ.

    NAROBIŁ OBCIACHU NIE TYLKO SOBIE ALE I WŁASNEJ ŻONIE BO ONA ZNANĄ DZIENNIKARKĄ JEST (Anne Elizabeth Applebaum, po mężu S i k o r s k a (ur. 25 lipca 1964 w Waszyngtonie) – znana amerykańsko-polska dziennikarka, laureatka Nagrody Pulitzera (2004), publicystka „The Washington Post”. Absolwentka uniwersytetu Yale, London School of Economics i Oksfordu. Karierę dziennikarską rozpoczęła w 1988 jako korespondentka „The Economist” w Warszawie; jest specjalistką od spraw Europy Wschodniej. Do 1991 opublikowała serię artykułów o przemianach społecznych
    i politycznych w Europie Wschodniej. Pracowała następnie jako redaktor działu zagranicznego a później zastępcaO KIEDY redaktora naczelnego tygodnika „The Spectator” w Londynie. Obecnie jest korespondentką i publikuje m.inn. na łamach „Washington Post”).




    - O co chodzi ? Wyjaśniam: Jeszcze jako Szef MSZ R a d o s ła w S i k o r s k i oficjalnie mówił o Amerykanach jako najważniejszych sojusznikach Polski, w oparciu o których możemy budować naszą potęgę geopolityczną. Sojusz
    i zapowiadana stała obecność wojsk amerykańskich w Polsce wpływa na naszą stabilność geopolityczną. Podnosi również notowania polskiej gospodarki i zwiększa gotowość zagranicznych inwestorów do inwestowania w naszym kraju. Sojusz to coś, co się ma na czarną godzinę – mówił cytowany przez IAR R a d o s ła w S i k o r s k i , przebywając w marcu 2012 r. z wizytą w Waszyngtonie.


    Co jednak naprawdę myślał S i k o r s k i o współpracy Polski z USA – wyszło na jaw przy okazji kolejnych taśm z podsłuchów. W nagranej prywatnej rozmowie S i k o r s k i o stosunkach polsko-amerykańskich mówił coś zupełnie innego; "Sojusz Polska – Stany Zjednoczone jest: „nic niewartym robieniem loda Amerykanom, którzy traktują nas jak murzynów. Bullshit (z ang: g... prawda) kompletny. (...) i będziemy uważali, że wszystko jest super, bo zrobiliśmy laskę Amerykanom. Frajerzy, kompletni frajerzy".


    Takie m.inn. sformułowania, z ust ministra S i k o r s k i e g o padły podczas jego nagranej rozmowy z Jackiem Rostowskim w warszawskiej restauracji Amber Room.


    - Media amerykańskie i światowe właśnie z powodu nagrania na taśmach S i k o r s k i e g o zajmowały się aferą taśmową i dymisjami w polskim rządzie cytując niechlubne słowa S i k o r s k i e g o pod adresem USA, które zostały nagrane podczas jego spotkań w warszawskiej restauracji Sowa i Przyjaciele.


    - Polska dyplomacja została obnażona i ośmieszona. Wcześniej przez sześć lat sprawowania funkcji ministra spraw zagranicznych R a d o s ł a w S i k o r s k i zapewniał Polaków o ważnej roli sojuszu polsko-amerykańskiego.


    - Pikanterii całej sprawie związanej z publikacją artykułu w w/w sprawie na łamach „Washington Post” dodaje fakt, że to właśnie na łamach tego dziennika publikuje Anne Applebaum – żona R a d o s ł a w a S i k o r s k i e g o.
    Tymczasem amerykańscy dziennikarze na łamach „Washington Post” przedstawiali jego niewybredne porównanie stosunków polsko-amerykańskich (służalczości strony polskiej do Amerykanów) do seksu oralnego.


    Jak dowiedział się dziennik „Fakt”, S i k o r s k i znalazł miejsce w amerykańskim think tanku – Atlantic Council. Ma tam być jednym z międzynarodowych doradców, obok m.in. Jana Kulczyka i Aleksandra Kwaśniewskiego.

    W poniedziałek R a d o s ł a w S i k o r s k i złożył rezygnację z funkcji marszałka Sejmu. Zastanawiano się, co będzie robił w najbliższym czasie, kiedy jego zapowiedzi startu w wyborach z „jedynki” na liście PO w Bydgoszczy spotkały się z chłodnym przyjęciem wśród partyjnych kolegów.

    „Fakt” ustalił, czym najprawdopodobniej będzie zajmował się skompromitowany m.in. aferą taśmową S i k o r s k i. Bliski znajomy marszałka miał potwierdzić dziennikowi, że na byłego już marszałka czeka posada w słynnym amerykańskim think tanku Atlantic Council.

    Jak podaje „Fakt”, pod koniec stycznia S i k o r s k i gościł w Waszyngtonie na zaproszenie Atlantic Council. Jest to jeden z najsłynniejszych i najbardziej wpływowych think tanków – ośrodków zajmujących się doradztwem – na świecie.

    Działa od ponad 50 lat i słynie z zatrudniania byłych premierów czy prezydentów, korzysta z wiedzy szefów największych światowych koncernów – zaznacza „Fakt”.

    Informator dziennika twierdzi, że Radosław S i k o rs k i dołączy do Rady Międzynarodowych Doradców, gdzie zasiada już trzech Polaków: Jan Kulczyk, Aleksander Kwaśniewski i Zbigniew Brzezinski.

    „Fakt” nie wie, ile będzie na swojej nowej posadzie zarabiał były szef MSZ, ale dyrektorzy mogą tam liczyć na 100 tys. dolarów rocznie, a doradcy zarabiają więcej. Czy R a d o s ł a w S. nadal będzie ośmieszał polską dyplomację, Polskę
    i nas wszystkich opowiadając o wydarzeniach politycznych w Polsce, w których uczestniczył, i to za niezłe wynagrodzenie ?
    0
  • gaga
    2015-06-25 09:37:40
    nie wiem jaki znawca modowy pisze takie bzdury. Stroj odpowiedni na bankiet z królowa. Większa cześć dam podobnie ubrana. Myśle ,ze artykuł pisała szfiarka.
    0
  • Całkiem dobrze
    2015-06-25 10:15:18
    Dajcie spokój P.Merkel,lepiej wygląda jak w tych porach.
    0
  • 111
    2015-06-25 10:19:07
    Krolwa tez wygląda jak skrzyzowanie ruskiego generała z panną mlodą z wiochy, na tym zdjęciu brakuje tylko Nelly rokitowej i byłby komplet modowy!
    0
  • jas
    2015-06-25 09:42:41
    jakby bienko ska miala styl klase i urode .glaby ani pis ani po nie ma fajnych bab
    0
  • natan
    2015-06-25 10:41:56
    co za ciotki piszę te artykuły. wszystko takie tolerancyjne tylko nie toleruje tego jak ktoś się ubiera... żenujące
    0
  • sam
    2015-06-25 10:56:32
    Durne pseudodziennikarzyny. To jest wlasnie styl krolewski, tak sie ubieraja damy dworu.
    0
  • Staś i Nell
    2015-06-25 09:25:38
    a dlaczego nie ma unijnej flag ( szmaty) tak jak w Polsce na każdym kroku tylko flagi Niemiec i WB?
    0
  • ala
    2015-06-25 09:28:17
    Pani Merkel dla zyjacych w Niemczech ludzi jest najwspanialsza kobieta swiata.Jest uczciwa do granic nie to co polska pani Kopacz.Mysle,ze pani Szydlo jest podobna do pani Merkel i tak jak ona bedzie miala spore poparcie wsrod swoich wyborcow (ale tych poczciwych a nie zlodziei i lewusow).A co do ubioru to" Nie szata zdobi czlowieka " ale jego charakter.
    0
  • kaszub1612
    2015-06-25 12:00:27
    Tylko pruski blekit dla pani Merkel a to przciez spotkanie dwoch Niemek
    0
  • wiesiek
    2015-06-26 07:23:00
    Wczoraj, prezydent - elekt Andrzej Sebastian Duda oddał hołd bohaterom Radomia 1976


    - Po raz kolejny robotnicy, zwykli ludzie pracy pokazali, że nie można ich w nieskończoność oszukiwać. Pokazali, że przychodzi taki moment, że propaganda sączona przez wszystkie środki przekazu przestaje być skuteczna - powiedział Andrzej Duda podczas 39 rocznicy zrywu robotniczego w Radomiu w czerwcu 1976 r.

    Prezydent-elekt mówił, że w robotniczym proteście było "zwykłe oczekiwanie godnego życia, godnych warunków, godnej płacy za ciężką pracę. To zawsze jest oczekiwanie wobec tych, którzy przy władzy są". Duda złożył też wieniec pod ponikiem śp. Lecha i Marii Kaczyńskich.
    0
  • Szofer
    2015-06-25 15:27:36
    A co się będzie ubierać dla jakiejś krulowej nawet puszorek jej przebija przez materiał,królowa to zwykła kobieta je i oddycha jak każdy.
    0
  • m
    2015-06-25 15:51:52
    w Polsce mamy też damę Grodzką
    Grodzka” jest oczywiście zwalistym chłopem przebierającym się w damskie ciuchy. Świadczy o tym m.in. niezwykła ochrona, jakiej podlega jego „intymność”, podczas gdy media nie mają żadnych hamulców w grzebaniu się w intymnościach innych osób.
    Wyrok sądu jest ********* sędzia jest ****** skoro zakazuje mówić prawdę: „Grodzka” była i jest Bęgowskim. Nie zmieni tego żaden „wyrok” sądu.
    0
  • Fruzia
    2015-06-25 18:34:02
    ~Europejczyk2015-06-25 14:05
    ze i plebejuszki oraz plebejusze moga wiele osiagnac - jezeli sa pracowici.

    jezeli siÄ nie zna znaczenia slowa to sie go nie uzywa...matolku
    0
  • a
    2015-06-25 18:42:08
    Czy dla krytyka/-yczki/ rzeczywiscie A Merkel wyglada jak na wiejskim weselu? Czy wiejskie wesele to znaczy brzydko niemodnie etc? Uwazam ze krytyk powinien spojrzec sam w lustro i przyjrzec sie sobie i powaznie podciagnac sie z modowej wiedzy. Przedewszstkim powinien sie podpisac pod swoim gniotem.Uwazam ze A Merkel wyglada nie tylko ladnie i skromnie ale naprawde szykownie.
    0
  • Tom
    2015-06-25 18:55:56
    Co za debil pisal ten artykul?
    Akurat po pierwsze pani kanclerz wyglada zupelnie normalnie, a pozatym co masz glupi cebulaku-pismaku do wiejskich wesel?
    Pisze to jako mieszkaniec wielkiego miasta i stwierdzam, ze osoba piszaca takie
    artykuly jest pozbawiona mozgu i jest skonczonym debilem.
    0
  • ja ja
    2015-06-25 20:20:43
    Dobrze, że to nie BK z żoną był gościem królowej.
    0
  • wiesiek
    2015-06-25 22:12:25
    TAM GDZIE DEMOKRACJA JEST SŁABA I SKORUMPOWANA ZAWSZE RZĄDZĄ SŁUŻBY.


    TYM RAZEM MUSZĘ SIĘ ZGODZIĆ; KAZIO TRAFIŁ W SEDNO. Z TYM, ŻE W POLSCE ZAWSZE RZĄDZIŁY SŁUŻBY A W CZASIE RZĄDÓW KLIKI POWSI-PSL PANOSZĄ SIĘ TAK NIEMAL JAK ZA KOMUNY. PRYM WIODĄ OCZYWIŚCIE WSI NIBY DAWNO ZLIKWIDOWANE A WCIĄŻ ŻYWE HOŁUBIONE I OCHRANIANE PRZEZ HRABIEGO Z RUSKIEJ BUDY.

    ŻADEN WIĘKSZY BIZNES, ŻADEN ZAKUP NIE MOŻE OBYĆ SIĘ BEZ WSI, KTÓRE MAJĄ WSZĘDZIE SWOJE KONTAKTY, POŚREDNIKÓW, TW, JESZCZE Z DAWNYCH CZASÓW. WŁAŚNIE DLATEGO DROGI BUDOWANE W POLSCE SĄ NAJDROŻSZE NA ŚWIECIE, WŁAŚNIE DLATEGO JEŻELI ZAKUPIMY HELIKOPTERY Eurocopter EC725 Super Cougar (Caracal) – helikopter oblatany 27 listopada 2000, a produkowany od lutego 2005 roku będący rozwinięciem konstrukcji Eurocopter AS532 Cougar, to będzie można rzec, że zakupiliśmy najdroższe helikoptery na świecie ale tylko dlatego, że znowu tak jak w przypadku dróg kilkakrotnie przepłacimy.

    Helikoptery Caracal, na które ponoć już zdecydowało się Ministerstwo Obrony Narodowej, są jak pendolino albo Stadion Narodowy – ich możliwości techniczne będą mniejsze, niż oczekiwano, za to koszty dużo większe, niż przewidywał preliminarz. Za identyczną liczbę 50 śmigłowców tego samego typu i z podobnym wyposażeniem Brazylijczycy zapłacili o połowę mniej niż chce zapłacić MON.

    Jeszcze dwa lata temu Ministerstwo Obrony Narodowej przewidywało, że za 8 mld zł kupi dla polskiej armii 70 śmigłowców. Pojedyncza maszyna kosztowałaby więc ok. 114 mln zł. W rozstrzygniętym niedawno przetargu zdecydowano się nabyć od francuskiego Airbusa tylko 50 helikopterów za kwotę dużo większą, bo sięgającą aż 13 mld zł. Oznacza to, że jeden helikopter Caracal typu EC725, bo taki oferują Francuzi, będzie kosztował 260 mln zł, a więc ponad dwukrotnie więcej, niż pierwotnie zakładano. – Kupimy najdroższe śmigłowce świata, a w zamian otrzymamy przysłowiową „czapkę gruszek i popalić”, tak wysokiej ceny nie sposób sensownie wytłumaczyć. Chyba tylko tym, że w III RP, za rządów kliki POWSI - PSL inaczej się nie da. – twierdzą eksperci.

    MON przekonuje, że kontrakt z Airbusem to korzyść dla naszej gospodarki, bo Francuzi obiecali, że swoje śmigłowce będą produkowali w Polsce ale to fałsz bo jak wyjaśnia francuski magazyn „L’Usine Nouvelle”, maszyny i silniki będą u nas tylko montowane, na dodatek montownia dopiero zostanie wybudowana, części i podzespoły helikoptera EC725 będą dostarczali francuscy podwykonawcy Airbusa, m.in. grupa Safran, a także fabryki w Marignane i La Courneuve.

    Decyzja MON-u o wyborze śmigłowca Caracal wywołała oburzenie w zakładach lotniczych w Świdniku i w Mielcu, których właściciele – AugustaWestland oraz S i k o r s k y Aircraft – również startowali w przetargu. W środę w Świdniku odbył się marsze protestacyjne pracowników oraz mieszkańców miasta, podobną akcję zorganizowano w Mielcu. Uczestnicy manifestacji domagali się unieważnienia przetargu.

    Krytycy MON-u zwracają uwagę, że kupujemy od Francuzów kosztowną, ale przestarzałą zabawkę, która ustępuje nowszym, dostępnym na rynku typom śmigłowca. Najpoważniejszy zarzut wobec EC725 to brak systemu, który chroni maszynę przed rakietami przeciwlotniczymi, zakłócając ich układy naprowadzania. Oferowany przez Airbusa helikopter nie ma też odpowiedniego pancerza chroniącego przed ostrzałem z broni palnej. Niedawno wojskowego caracala zestrzelili Z BRONI RĘCZNEJ handlarze narkotyków w Meksyku.


    Większość afer, jaka w Polsce wybuchała, zawsze była związana w jakiś sposób ze służbami specjalnymi. Jestem w 99 proc. pewien, że ta afera podsłuchowa to jest także afera służb - mówił w "Kropce nad i" na antenie TVN24 były premier, Kazimierz Marcinkiewicz.



    Bronisław Komorowski, zanim przegrał, podłożył granat pod polską demokrację. Jeśli Polacy w referendum zagłosują za likwidacją finansowania partii z budżetu,SPRAWIĄ PREZENT przyjaciołom Komorowskiego
    z WSI, którzy stworzyli biznes III RP.


    – Ten, kto zgłasza taki postulat, jest agentem złodziei. Pola do dalszej dyskusji nie widzę – mówi Andrzej Gwiazda, legendarny lider Solidarności z 1980 r.



    - Likwidacja subwencji państwowej oznaczałaby, że partie finansować będą wyłącznie osoby prywatne. Rzecz jasna, na miarę zasobności swojej kieszeni.


    - Jest oczywiste, iż kilkudziesięciu biznesmenów z rodowodem w komunistycznych służbach specjalnych może dać swojej ukochanej partii więcej pieniędzy niż miliony zwykłych Polaków dyskryminowanych w III RP.

    Oligarchowie i słupy jak u Janukowycza

    W ustawie o partiach politycznych istnieje wprawdzie ograniczenie, zgodnie z którym wpłata jednej osoby „nie może przekraczać w jednym roku 15-krotności minimalnego wynagrodzenia za pracę”. W praktyce jednak łatwo to obejść – partię wesprzeć mogą osoby podstawione, czyli tzw. słupy.

    – Przypomnę historię pewnego polityka, którego emeryci i studenci z Lublina wspierali wpłatami po kilkanaście tysięcy złotych – mówi dr hab. Rafał Chwedoruk, politolog z Uniwersytetu Warszawskiego. Chodzi oczywiście o Janusza Palikota. Zdaniem Chwedoruka likwidacja finansowania partii z budżetu przybliży Polskę do standardów, które obowiązywały na Ukrainie, będących pozostałością po czasach Wiktora Janukowycza. – Tam wszystkie partie sponsorowane są przez oligarchów. Niekiedy wspierają oni partie o sprzecznych ze sobą programach. Bo liczy się tylko interes – mówi.

    Jego zdaniem szczególnie uderzające jest to, że postulat Komorowskiego są skłonne poprzeć partie, które reklamują się jako proeuropejskie. – To szokujące, kiedy ludzie, którzy chwalą się, że całe życie walczyli o europejski model demokracji, nagle porzucają go w imię chwilowych, koniunkturalnych zysków – mówi Chwedoruk.

    Przeciwnicy państwowych subwencji dla partii powołują się na przykład amerykański i brytyjski. Jak mówi Andrzej Gwiazda, nie ma to najmniejszego sensu, gdyż tamtejsza sytuacja nie przystaje zupełnie do naszej. – Niedawno dyskutowałem o tym z pewnym Amerykaninem. Tłumaczyłem mu: u was biznes zaczynał się, gdy każdy miał co najmniej jednego colta. U nas powstawał w czasach, gdy biznesmenami mogli zostać jedynie ludzie nieuczciwi. To oddawanie demokracji w ich ręce.

    Kopacz i Petru za. A Kukiz?

    „Czy jest Pani/Pan za utrzymaniem dotychczasowego sposobu finansowania partii politycznych z budżetu państwa?” – tak brzmi pytanie zaproponowane przez Komorowskiego. Postulat likwidacji takiego finansowania już poparły PO
    i NowoczesnaPL Ryszarda Petru.

    Niebezpieczeństwo polega na tym, że choć PO traci poparcie, a w sondaże pompujące partię Petru nikt nie wierzy, to dla zwykłego Polaka postulat, by nie musiał z własnej kieszeni płacić za luksusy partyjnych liderów, brzmi bardzo atrakcyjnie.

    Potwierdzają to badania. Z sondażu IBRIS dla „Rzeczpospolitej” z 1 czerwca wynika, że gdyby referendum odbywało się dziś, aż 74 proc. Polaków zagłosowałoby przeciwko finansowaniu partii politycznych z budżetu, a tylko 15 proc. za. 11 proc. pytanych wybrało opcję „trudno powiedzieć”.

    Paweł Kukiz, który jest zdeklarowanym zwolennikiem odpartyjnienia państwa, o likwidacji finansowania partii z budżetu mówi w sposób bardzo oględny, zapewne zdając sobie sprawę z prawdziwych skutków takiej zmiany. Jednak pytanie wymyślone przez Komorowskiego ograniczyło mu pole manewru. Gdyby zaapelował o głosowanie za utrzymaniem obecnego systemu, mógłby narazić się na zarzuty o brak konsekwencji.

    Do tego Kukiz zadeklarował, że jego ugrupowanie wystartuje w wyborach do parlamentu jako komitet wyborczy, a nie partia, co oznacza, że zrezygnuje z ewentualnej dotacji. – Nie chcemy tych pieniędzy, bo to jest kwestia naszej wiarygodności – mówił Agencji Informacyjnej Polska Press Patryk Hałaczkiewicz, szef sztabu Kukiza.

    Subwencje to najtańszy sposób utrzymywania demokracji

    DEMAGOGICZNYM argumentem, na który nabrać się mają zwykli Polacy, są RZEKOME oszczędności, jakie może pozyskać państwo, rezygnując z dotowania partii politycznych. „Dzieci nie mają pieniędzy na posiłek w szkole, a ty finansujesz limuzyny polityków” – łatwo wyobrazić sobie taki spot przeciwników partyjnych subwencji.


    To SKRAJNA DEMAGOGIA, bo dotacje dla partii politycznych są w budżecie państwa jak ziarnko piasku. Państwo przeznaczy na nie w tym roku 54,6 mln zł. To mniej niż zakup jednego samolotu F-16 z pełnym uzbrojeniem. Mniej więcej tyle kosztuje jedna kampania reklamowa dużego koncernu w polskich mediach.

    Według danych z ubiegłego roku, PO dostała 17,7 mln zł subwencji, a PiS – 16,5 mln. Dla porównania rząd PO–PSL wydał niemal połowę dotacji tych partii, czyli aż 7 mln zł, na… jeden spot z okazji 10-lecia członkostwa Polski w UE.

    Obecnie wysokość dotacji na partie zależna jest od liczby uzyskanych przez nie głosów. Istnieje specjalny przelicznik owych głosów na pieniądze. Przy poparciu do 5 proc. jest to 5,77 zł za jeden głos, od 5 do 10 proc. – 4,61 zł, od 10 do 20 proc. – 4,04 zł, 20 do 30 proc. – 2,31 zł, powyżej 30 proc. – 0,87 zł.

    Subwencja z budżetu, choć niezbyt imponująca z punktu widzenia oligarchów, pozwoliła partii takiej jak PiS, niewspieranej przez postkomunistyczny biznes, zorganizować efektowną konwencję Andrzeja Dudy jako kandydata na prezydenta. Jeśli dotacje znikną, efektowne kampanie prowadzić będą mogły wyłącznie ugrupowania takie jak PO czy NowoczesnaPL.

    Partie związane z nurtem niepodległościowymi i reprezentujące uboższe warstwy społeczeństwa wyemitują wielokrotnie mniej spotów wyborczych i zawieszą o wiele mniej plakatów niż establishmentowe. W efekcie wielu wyborców nie zauważy w ogóle ich kampanii. A potem poniesie koszty niekorzystnej dla siebie polityki nieporównywalnie WYŻSZE od kosztów subwencji.
    0
  • Brunek to burak
    2015-06-26 18:39:04
    Wygląda o wiele lepiej niż żona buraka-Brunka.
    0
  • ha ha ha
    2015-06-26 21:10:07
    Krój typu 'rybi ogon' i błyszczący materiał to hit NAJMODNIEJSZYCH sukien ślubnych i wieczorowych w USA, Kanadzie, Australii, Nowej Zelandii, ale też w NIemczech, Francji czy Danii, Szwecji... nad Wisłą pewnie znów za 'najnowszy' trynd uważana jest jakaś staroć sprzed dwóch lat albo i jeszcze więcej... Pismak chciał być taki oblatany z modą, ale cóś nie trafił
    0
  • hahaha
    2015-06-27 16:32:39
    To jest niemiecki szyk,a raczej brak szyku,oni tak mają
    0
  • ulisse
    2015-06-27 21:33:04
    Niemcy nie przywiązują większej wagi do szyku i galanterii - za to szanują prawo, są oszczędni, pracowici, konsekwentni i uczciwi tak samo wobec królowej angielskiej i Cygana z Rumunii. Niemcom nikt nie musi obiecywać ani przywracać "honoru" i "godności" - takie cechy charakteru wypływają z czynu. Dlatego tak trudno nam ich zrozumieć.
    0
  • msl
    2015-07-02 18:58:39
    Pewnie musiała się tam pokazać w kiecce ze względu na etykietę,a że szafa krótka, więc postąpiła w myśl zasady " ubrałem się w com ta miał...".
    0
  • TZ
    2015-06-29 14:46:31
    A czy wiejskie wesele jest gorsze od miejskiego czy królewskiego ?
    0
  • Drzazga 101
    2015-07-17 17:05:32
    O Matko, jak by to było NAJWAŻNIESZE, kuervas, ja cię pierdykam ! Kanclerzynie Merkel to dziś CAŁA Jewropiejka może naskoczyć na plecy i zatańczyć kawałek.
    Hej !-
    0
  • lolek
    2015-07-27 00:44:42
    Zobaczcie co Merkel ma w głowie, a nie na dupie PUSTAKI !!!
    0
  • sonia
    2015-07-25 19:12:32
    Zwykle widzimy Angelę Merkel w spodniach i żakiecie ,na przyjazd królowej założyła skromną garsonkę, w której wygląda całkiem dobrze,nie rozumiem krytyki, a co miała założyć falbanki lub koronki.Jest politykiem a nie modelką, oj pismaku
    0
  • pyra
    2015-06-25 14:13:41
    A Ja muślałem że to jest rakieta na orbite (START)
    1
  • gosc
    2015-08-23 19:39:08
    Ważne że obie maja poukładane w głowie ,nie tak jak naszą Kopacz ,ani wyglądu ani w głowie,zwykłą galareta.
    0
Reklama

Zobacz więcej

Reklama