Dziennik Gazeta Prawana logo

Deni Cler Milano - moda na kulturę

7 października 2011, 10:52
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Deni Cler Milano - moda na kulturę
Media
Marka Deni Cler udowadnia, że kultura jest w modzie. W ubraniach z jej najnowszej kolekcji na deskach teatru Syrena występować będzie Beata Ścibakówna. W środę odbyła się prezentacja kolekcji Deni Cler Milano pret-a-culture 2011.

W Pałacu Sobańskich w Warszawie marka Deni Cler zaprezentowała kolekcję zimowo-karnawałową. Dominowały czarne klasyczne sukienki, wieczorowe koszule oraz eleganckie płaszcze.

"To trochę zimy i trochę wieczoru. Taka będzie marka Deni Cler zimą. Postanowiliśmy też współpracować ze środowiskami artystycznymi i pokazywać nasze kolekcje nie tylko na wybiegach, ale także deskach scenicznych" - powiedziała prezes marki Deni Cler Katarzyna Niezgoda.

Gośćmi specjalnymi pokazu byli więc aktorzy spektaklu "Trener życia" - Beata Ścibakówna i Wojciech Malajkat. Polska prapremiera, na którą przyjedzie autor sztuki Nick Reed, będzie miała miejsce w piątek na deskach Teatru Syrena. Na scenie oprócz ich aktorskiego kunsztu podziwiać będzie można także kreacje z kolekcji Deni Cler, ponieważ to w nich Beata Ścibakówna wcieli się w rolę bezwzględnej szefowej.

"Od lat jestem wielką wielbicielką Deni Cler i noszę ich ubrania. Mają piękne dodatki - kolczyki, broszki i naszyjniki. Z przyjemnością będę występować w tych strojach" - powiedziała PAP Life Beata Ścibakówna.

"Po raz pierwszy w życiu uczestniczyłem w pokazie mody. Zaprosiła mnie na niego Beata Ścibakówna. Podobało mi się. To świat, którego dotąd nie oglądałem z tak bliska. Piękne kobiety nie tylko na wybiegu, ale także na widowni. Wszyscy bardzo szykowni. Moda to świat niecodzienny. Cały czas nerwowo ściskałem Beatę za rękę i mówiłem: +Musisz mnie zabierać na takie pokazy+" - powiedział PAP Life Wojciech Malajkat, aktor i dyrektor Teatru Syrena.

Spotkanie poprowadziła Alicja Resich-Modlińska, która przypomniała, że gdy marka Deni Cler dopiero wchodziła na rynek na początku lat 90., była jej pierwszą ambasadorką.

"Byłam prowadzącą Studia 2. W tych czasach prowadzący robili wszystko sami. Sami się ubierali, czesali i tylko makijaż był profesjonalny. Ale o wizerunek musieli dbać sami, ponieważ nikt nie wiedział, kto to jest stylista. Wtedy zgłosiła się do mnie pierwsza prezes Deni Cler i powiedziała, że mnie ubiorą. Co to była za ulga" - wspomina Alicja Resich-Modlińska.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP Life
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj