Spotykamy się podczas imprezy bieg "Czas na wzrok". Czy ty na co dzień biegasz?

Nie, nie jest to moja ulubiona dziedzina sportu. Wolę inne aktywności, jak spacer z kijkami, czyli nordic walking, pływanie, jogę. Ale jeśli jakaś impreza ma na celu pomoc innym, a w tym wypadku są to dzieci, to robię wyjątek. Jakoś pokonam te pięć, bardzo długich kilometrów (śmiech).

A co robisz, że tak dobrze wyglądasz?

Dziękuję za komplement. Przede wszystkim się ruszam, ale tak jak mi się podoba. Do niczego się nie zmuszam. Ruch to dobre samopoczucie i energia. Poza tym stawiam na dobrą i również służącą mi dietę. Zdrowe i świadome odżywianie się to w moim przypadku brak mięsa, białego pieczywa, potraw smażonych i ciężkich. Głównie bazuję na surowych warzywach i owocach, choć więcej jest tych pierwszych. Poza tym pieczywo pełnoziarniste, ryby, owoce morza, ziarna, chude sery. I regularne jedzenie. Pięć niedużych posiłków dziennie. Chcę być zdrowa i dobra dla swojego organizmu. Odwdzięcza się (śmiech).

A taniec, którym podbiłaś ostatnio serca widzów, wygrywając "Taniec z gwiazdami"?

Będę kontynuować swoje taneczne treningi. Niedawno spotkaliśmy się z Jankiem Klimentem i sobie potańczyliśmy. Chciałabym, aby ta moja aktywność przybrała bardziej regularną formę. Kto wie, być może niebawem będę miała trochę więcej czasu…

Masz na myśli to, że program "24 godziny" znika z Nowej TV?

Czasem jest tak, że coś się kończy, a coś zaczyna. Zobaczymy, co przyniesie mi życie. Oczywiście nie będzie łatwo żegnać się z tak wspaniałymi ludźmi, z którymi pracuję w tej redakcji, ale świat mediów jest wbrew pozorom tak mały, że z niektórymi zapewne gdzieś się spotkamy.

Masz już jakieś propozycje?

Tak mam, ale na razie nie chcę o nich mówić. Na pewno nie chcę już pracować w tzw. newsach. Ten etap mam za sobą. Potrzebuję chwili i na pewno podejmę tę najsłuszniejszą decyzję. Jestem wierna powiedzeniu, że nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Często to, co wydaje nam się na pierwszy rzut oka słabym rozwiązaniem, okazuje się potem strzałem w dziesiątkę. Poza tym ja mam ciągle co robić. Wykłady, szkolenia, spotkania motywacyjne, konferansjerka. Mam zdywersyfikowaną działalność.

Zerkasz czasem na to, co emitowane jest w TVP? Na "Wiadomości"?

Nie chcę sobie psuć humoru. Tam już nic nie jest w stanie zaskoczyć. Ostatnie wyniki oglądalności pokazały dobitnie, gdzie mądra część społeczeństwa ma TVP.

A jak skomentujesz słowa Jacka Kurskiego, który stwierdził ostatnio, że "Robert Janowski skończy jak Torbicka i Orłoś"?

Takie słowa pana polityka Jacka Kurskiego trudno jakkolwiek komentować. Przyznam szczerze, że mało mnie interesuje, co ten człowiek wygaduje. Nie ma się, co nad nim pochylać. Lepiej słuchać innych - mądrych i cenionych głów.

Wspomniałaś o powrocie do tańca i treningach z Jankiem Klimentem. Oczami wyobraźni już widzę tytuły w tabloidach "Beata w czułych objęciach Janka".

Błagam… Janek ma cudowną żonę Lenkę, są wspaniałym małżeństwem, uwielbiam ich oboje, więc mam nadzieję, że nikt o zdrowych zmysłach nie będzie kolportował podobnych bzdur. Ale tak. Owszem. W objęciach Janka z pewnością wyląduje, bo takimi prawami rządzi się taniec towarzyski.

Skoro rozmawiamy o miłości i romansach, to kolorowa prasa donosiła ostatnio, że Jarosław Kret klękał przed tobą na środku newsroomu i prosił o wybaczenie…

Nie komentuję szopek w wykonaniu Jarosława Kreta. To dla mnie zamknięty rozdział.

To oznacza, że jesteś otwarta na nową miłość i związek?

Tak, oczywiście. Myślę, że jak każda kobieta, która jest wolna i która chciałaby czuć się spełniona, doceniana, bezpieczna. Bez miłości bardzo trudno żyć. A ja jeszcze jestem mamą, więc muszę brać pod uwagę dobro mojego syna, to on jest dla mnie najważniejszy.

Jako aktywna mama namawiasz go do uprawiania sportu?

Staram się, ale na razie słabo mi to wychodzi. Janek dużo czyta, jest ciekawy świata, uwielbia podróże. Jestem dumna, że tak świetnie rozwija się intelektualnie i wierzę w to, że świadomość sportowa przyjdzie do niego w pewnym momencie. Na razie jest na tym samym etapie, co młodzież w jego wieku, czyli jak się jest pięknym i młodym, to o dbaniu o zdrowie w ogóle się nie myśli, bo przecież jest się właśnie pięknym, młodym i nie do zdarcia.

Na jakim etapie życia jesteś jako kobieta?

Wspaniałym (śmiech). Mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że jestem spełniona zawodowo, świadoma swoich zalet i wad. Umiem się cieszyć z każdej informacji zwrotnej, jaką dostaję na swój temat. Sama sobie też umiem powiedzieć, że mam swoje słabości, nie wstydzę się tego i mam pozwolenie w sobie na gorsze momenty. Poza tym cieszę się, że umiem się cieszyć. Uśmiecham się do siebie, do świata. Nawet w takim trudnym momencie życia, jaki mam teraz. Sporo się dzieje dobrego, ale i dużo złego się wydarzyło - osobiście i zawodowo…

Nie traktujesz tego w kategoriach porażki?

Jestem wyznawczynią teorii, że to, co nas spotyka, jest po prostu doświadczeniem, z którego trzeba wyciągnąć wnioski.

To może chciałabyś wrócić do TVP?

Na pewno nie do tej TVP.

A czego było ci najbardziej szkoda, gdy odchodziłaś?

Na pewno widzów. Mam jednak nadzieję, że ci najwierniejsi znaleźli nas gdzie indziej, a na reszcie, która odbiera obecny przekaz kłamliwy, niewiarygodny i propagandowy, raczej mi nie zależy. Jestem chodzącą łagodnością, wyzbyłam się destruktywnych emocji, więc nawet mnie to już tak bardzo nie smuci i nie denerwuje. Jeszcze będzie przepięknie…Wierzę to.

A na wybory pójdziesz?

Pewnie, że pójdę i zachęcam wszystkich do tego, aby oddawali swój głos. Od każdego wiele zależy. Pokażmy, że nie jest nam wszystko jedno! Cały czas ubolewam nad tym, że 50 proc. naszego społeczeństwa kompletnie nie rozumie, czym jest udział w wyborach. Tego, że głosowanie, to nasz obywatelski obowiązek. Nie pojmuję tej obojętności i ignorancji i chyba nigdy się z nią nie pogodzę.